27 stycznia 2020 roku, godz. 12:22  44,1°C

Vous, mes amis, mes frères de sang

przez sen was wspominam
z aureolą nieba u skroni
niczym kurz
spadły ze słońca

niegdyś tak szumiała Sekwana
słyszycie?
tak niegdyś Paryż wyglądał
widzicie?

gdzie jest drogowskaz
który was kieruje

i któż waszą piękność dźwignie
w godzinie odlotu
wysoko
wyżej od gwieździstego lśnienia?

wieczna niech będzie pamięć
i wieczne odpoczywanie
temu co było

a między skrzydłami - kompas
serce powrotu

andrea69
 27 stycznia 2020 roku, godz. 19:36

Zatrzymały mnie te słowa, ale póki co "odbiór" mam zaburzony wspomnieniami z pobytu w Paryżu...po Twoich słowach wracają wspomnienia...

fyrfle Mirek
 27 stycznia 2020 roku, godz. 13:03

Skrzydlata poezja, przystawka z chleba duszy,nim wyruszę po chleb ciału.

giulietka M.
 27 stycznia 2020 roku, godz. 12:32

Pojaśniało niebo nad mostem
zadźwięczały kryształowe dzwonki
rozbłysła nasza Sekwana słońc tysiąca lśnieniem
to Paryżanie zbliżają się wśród szumu skrzydeł
łzy toczą się po policzkach
coś mnie tu przykuło do ziemi
a jednak czuję we wnętrzu
ze wszystkich sił ku nim biegnę
i nie wiem już czy byli tutaj naprawdę
czy to przeszłości lśnienie

Tak mi się napisało pod wpływem chwili wzruszenia...