10 grudnia 2013 roku, godz. 17:06

Wyjdź do mnie

Pod ciężarem nieszczęścia
przerwałeś życia wędrówkę
by na dróg ciernistych rozstaju
zastygnąć w pozie obolałej
z rozdartym sercem i duszą
U stóp Twoich przysiadłam
pełna nadziei, że czułym słowem
oddalę twój smutek i cierpienie
Że obecnością wypełnię samotność
a miłością pokonam zwątpienie
I tak w niezłomnym postanowieniu
trwam niestrudzenie dzień po dniu
Ty, odgrodzony murem rozpaczy
równie niezłomnie i niestrudzenie
tkwisz w klatce własnego nieszczęścia

Proszę, wyjdź do mnie nim zwątpię

że warto kochać

madz magda
 4 stycznia 2014 roku, godz. 22:43

jakie to prawdziwe.
Dziękuję za tę prawdę, obyśmy wyciągnęli z niej lekcję i nauczyli się rozmawiać.
Pozdrawiam:)

miramija Maria
 12 grudnia 2013 roku, godz. 1:44

Dziękuję Wam za odwiedziny :)

onejka onejka
 11 grudnia 2013 roku, godz. 20:27

To smutne kiedy dwa serca bardzo sobie podobne nie mogą się porozumieć.

Arisa A.
 10 grudnia 2013 roku, godz. 20:50

Tak delikatne w skali cierpienia reszty świata. Tak wyniszczające, gdy pozbyć się skali. Przejmujące.

krysta krystyna
 10 grudnia 2013 roku, godz. 17:49

Piękny wiersz...
pozdrawiam :)