10 lipca 2021 roku, godz. 6:09 16,7°C

Głupia sprawa

- Pan do kogo? Czego szuka?
- To mój dom! Ja tu żyję!
- Gadać byle co, to łatwa sztuka,
Brudny żul już lepiej szyje.

- To mój dom! Mówię przecież!
Fotografia przy zegarze…
Niech Pan spojrzy na te dzieci!
Ten pośrodku z moją twarzą.

- Panie, tera takie rzeczy w świecie,
Ten obrazek pewnie z ramką..
- To ja jestem! Mówię przecież!
- Radzę żebyś się Pan zamknął..

- Pan mi grozi?! Jakim prawem?!
Kto tu kazał Panu stać?!
- Panie, dam darmową radę,
Idź pan stąd, zamiast głupio piać.

- Oż ty gnoju!! Betonowy psie!
To MÓJ dom, na drzwiach nazwisko!
To ty zaraz będziesz szedł!
Komisariat całkiem blisko!

- Straszysz mnie? Ty parchu stary..
Flegmą splunę i łeb skręcę!
- Nie do wiary! NIE DO WIARY!
Z chamem gadać nie chcę więcej!

- Ty staruchu nie kłap mordy.
Jeszcze krok i nie będę stał…
- Skąd się biorą takie hordy?!..
Szamotanie. Krzyk i strzał.

Cisza, szybkie kroki z boku.
Ciało pada. Życie znika.
-Ty idioto! Nie w tym bloku!
-Co za menda jedna dzika!

Szarpał rękę, sam wystrzelił.
-Klatkę dalej miałeś stać.
Chętnie bym cię, durniu, zdzielił
-Kur*a mać! Ku*wa mać!

- Kto to był? Choć sprawdziłeś?
- Wrzeszczał, groził, stary gnój
- A przyczyny?! Jakie były?!
- Wciąż powtarzał "dom jest mój!"

Leżę, patrzę, cichnie ból.
Miłość, dzieci, plany, sny…
Tyle zgasło ze mną ról.
Tyle szczęścia dałaś mi.

Echo głosów, światło, cienie…
Głodny kot, otwarte okno…
Chciałem mamie zanieść wieniec.
Daszek zrobić by nie moknął…

Ktoś pochyla się i płacze.
Mgła, nie widać jasno twarzy,
Ach! Szła kiedyś z pięknym kwiatem..
Tyle znika ze mną zdarzeń…

Myśli milkną, a za ciszą,
Jak ścierany kurz z podłogi,
Twoje kroki gdzieś kołyszą
Jeszcze chwilę rytmem błogim.

Zaczekajcie! Niech pamiętam!
Śmiech wygłupów w letnim cieniu!
Taka byłaś uśmiechnięta…
Usta ściskam, nie dam tchnienia!

Nie wypuszczę! Po poliku
Płynie łza całego życia,
Boję się z rozpaczy krzyknąć,
Bo ucieknie oddech spryciarz!

Płuca drżeniem szarpią bok,
Serce wyje w samotności,
Nie wypuszczę jeszcze go!
Jeszcze pragnę twej miłości!

… Wichrem szyby studzi zima,
Mrokiem kryje cały świat,
Ty na szybie usta trzymasz
Obok usta trzymam ja

z szyby szybko się zrywają
Wzajem siebie grzeją teraz..
Nieskończoną… chwilę… trwają…
Ukochana, cóż… Umieram.
--
Quid Quidem

maba Ewka... albo nie
 10 lipca 2021 roku, godz. 13:06

Ależ świetnie napisane, jakieś takie "Wyspiańskie" :))