yestem yestem
 11 maja 2020 roku, godz. 18:35

Ooo nieee, smoki nie dacą się zakuć w łańcuchy. :P
Tyś to uczyniła, Niewiasto na wskroś bezlitosna,
piłą łańcuchową, ale odrośnie, bo... wiosna :D
Miłego popołudnia. :))

giulietka M.
 11 maja 2020 roku, godz. 13:39

Art, Ty wiesz, że z łańcuszków szczęścia najbardziej lubię piłę łańcuchową, albo jeszcze bardziej Smoka na złotym łańcuszku!;)
Dziękuję Ci mój Ty najulubieńszy Czytelniku bez serca!;))

yestem yestem
 11 maja 2020 roku, godz. 00:07

Madź, moja ulubiona Sadystko,
najgorsze w tym wszystkim jest to, że uwielbiam, jak pastwisz się nad sercem czytelnika... :)
Jeden z Twoich najlepsiejszych, choć w zasadzie wszystkie są najlepsiejsze. :))

Adnachiel M.
 6 maja 2020 roku, godz. 17:06

Jestem po prostu dobry w tłumaczeniu z anielskiego na ludzki :)
A tak całkiem serio, znam się na noszeniu maski, długo nie zdejmowałem swojej własnej.
Bo jak ukryć prawdę przed światem, że mojego bólu wypłakać mi nie dały - czyjeś głośniejsze lamenty...
Tak, przyszedłem, by być obok i nawet nie musisz nic mówić, zbyt dobrze rozumiemy każde nasze milczenie.

I na rozweselenie mon ami - moja maska na dziś to Darth Vader! :P
Pierre - może jeszcze pamiętasz zakałę:) - stwierdził, że pasuje na mnie lepiej, niż pantofelek na Kopciuszka :D

giulietka M.
 6 maja 2020 roku, godz. 8:38

M., nie dziwi mnie, że tylko Ty podjąłeś ryzyko interpretacji.:)
Ale niezmiennie zadziwiasz mnie tym, jak bez trudu tłumaczysz język duszy, niezrozumiały często dla mnie samej.
Ps. Ostatnio czytałam, że Przyjaciel to ktoś kto podnosi nas gdy upadniemy, a jak nie może nas podnieść to kładzie się obok i słucha. Dziękuję.

Adnachiel M.
 5 maja 2020 roku, godz. 18:09

W Twoich wierszach zawsze serce dochodzi do głosu.
Słowa na wskroś przesiąknięte drgnieniem, przeczuciem.
Posiadasz wielkość, której nikt nie pomniejszy.