14 czerwca 2020 roku, godz. 18:22 17,4°C

Tańcząc z szarością

Kolejny bury jak kot czerwcowy dzień
Ponury bezsłoneczny i deszczowy
Albo mgieł dotykających chmur
Zasłaniających zielone zbocza Beskidów
A gdy się rozproszą znowu deszcz

Jest jak jest nie ma nad czym lamentować
To na pewno nie jest jakikolwiek problem
Nawet gdy mszyca wyssie wszelkie kwitnienie jaśminom
Lub gdy na krzewie róży zamiast złotej korony
Suchy badyl niczym w polu miast kapliczki pątnikom
Wróblom ze starych hadrów i kapelusza strach

Trzeba żyć i po piękno życia iść w tym co jest
Więc kubek kawy kieliszek bimbru jajecznica na boczku
Cała zielona od posypki ze szczypioru
I dawaj w świat ogrodu polnej drogi
Pola nieużytku czy tej skarpy nad nurtem potoku

A w ogrodzie uchwyć to jak w wielki żółty kwiat
Pęcznieje pewny siebie jak zaciśnięta pięść irysa pąk
Cierpliwie na polnym przydrożnym kamieniu siądź
I wyglądaj jak spod miedzy wysoko w przestrzeń
Wzbije się w przecudnej melodii skowronka pieśń
Albo na złamanym przez halny konarze wierzby spocznij
Tam nad Białym Potokiem i zasłuchaj się
W jego pędzący burzowymi strofami
I wirujący zakolami grynszpanowy nurt
Powiedz Bogu to Tobie moja modlitwa

Oczywiście zawsze zabierz ze sobą Miłość
Stańcie potem w wielkiej burzowej kałuży
Ty w czerwonych Ona w zielonych kaloszach
Zwróćcie oczy do zagonu pszenicy
Którego miedze i obrzeża zakwitły
Chabrami makami margaretkami i rumiankami
Wyszukaj w smartfonie taniec Zorby
I krok po kroku poddajcie się radości z wolności
Rozbryzgujcie mętność i bezdech uporządkowania

fyrfle Mirek
 15 czerwca 2020 roku, godz. 7:11

Dziękuję za opinię. Hadry, to ukłon w stronę Żywiecczyzny.