19 grudnia 2017 roku, godz. 12:14  85,7°C

Mgławice

jest we mnie miejsce
na ból
do umierania podobny

i na skrzydła z ramion ujęte
które czas pozostawił raną

lecz póki pod skórą dusza szeleści
słońca chcę szukać
w kałużach

a choćby była przede mną
jak głąb lasu
- noc

jeszcze oczy me olśniewa
niebo
które nigdy nie wyparło się gwiazd

fyrfle Mirek
 24 marca 2020 roku, godz. 14:42

Słońca chcę szukać w kałużach.
Dzisiaj przeniosło mnie to piękno słowo
W dzieciństwo gdzieś z ośmioletnie
To najpóźniej myślę że było
Biegaliśmy po kałużach zaraz po burzy
Rozbryzgiwaliśmy słońce we wszechświat
Tęcze zamienialiśmy w kolory ptasich skrzydeł
Wodę łączyliśmy z ziemią
Nigdy potem już nie miała takiego smaku
Nigdy potem nie miałem takich skrzydeł
Nigdy tak blisko nie byłem gwiazd
Później już tylko byłem pikującym Ikarem
Aż w końcu nie rozbiłem się o plażę
A Anioł Życia ma tylko jedno imię
I pompuje krew szepcąc ją w moją duszę
Jest dobrze drżę od jego serca stukotu
Wibrujemy już na jednych falach
Niosąc krzyże i dotykając liści drzew raju

I.Anna Iwona
 21 grudnia 2017 roku, godz. 15:14

Dziś kiedy czytam ten wiersz, coś mnie porusza tak mocno...
" a choćby była prze­de mną
jak głąb lasu
- noc

jeszcze oczy me olśniewa
niebo
które nig­dy nie wy­parło się gwiazd "

ten fragment jak najcichszy szept odmienia chwile
Dziękuje za Twoje wiersze

Adnachiel M.
 21 grudnia 2017 roku, godz. 14:27

Bardzo Wam Wszystkim dziękuję!
Tak, można wykrzyczeć światu: la vie st belle! :)) Bo choć każdy dzień jest inny, zawsze to samo słońce go odmyka :)

Serdecznie pozdrawiam i dobrego dnia dla Was :)

Malusia_035 Malusia
 21 grudnia 2017 roku, godz. 10:22

Ostatnie wersy mnie ujęły mocno :) Słów mi brakło ... cudo :)

Pozdrawiam cieplutko Adnachielu :)

giulietka M.
 20 grudnia 2017 roku, godz. 8:41

Czasem trzeba zaszyć się w sobie w najciemniejszą noc, by o świcie rozbłysnąć nowym blaskiem.
A potem śmiać się do słońca w kałużach, szukać nowych gwiazdozbiorów na niebie i ... pisać takie wiersze!
Czytam z uśmiechem w świetle ostatnich wersów i coś mi do ucha szpecze: la vie est belle! ;)

yestem yestem
 19 grudnia 2017 roku, godz. 19:15

Niezwykłość piegowatego błękitu trudno opisać i trudno odnaleźć na ziemi.
Tobie się udało.
Pozdrawiam. :))

carolyna Karolina
 19 grudnia 2017 roku, godz. 15:58

Mimo, że dotyka krawędzi bólu jest i nadzieja

Adnachiel M.
 19 grudnia 2017 roku, godz. 13:34

Wszystko co ludzkie, nie jest mi obce, choć niektórzy posądzają mnie o przynależność do skrzydlatych, tymczasem nic bardziej mylnego :)
Grunt, to wciąż szukać słońca w nas samych, iść naprzód i czuć po stopami szum roztańczonych liści.
Ot, filozofia życia :))
Ciesze się, że jesteś, onej. Dziękuję, ściskam i pozdrawiam :)

onejka onejka
 19 grudnia 2017 roku, godz. 13:29

A ja znalazłam tu prostotę i radość życia, postaram się zauważać słońce w kałużach :)

Adnachiel M.
 19 grudnia 2017 roku, godz. 13:00

Miras, zawsze miałeś przenikliwe spojrzenie :)
Dzięki serdeczne i pozdrawiam :)

fyrfle Mirek
 19 grudnia 2017 roku, godz. 12:57

Współczucie i nadzieja, tak odebrałem.

Adnachiel M.
 19 grudnia 2017 roku, godz. 12:47

Mer­veil­leux jest aż nadto :)
Adnachiel niegodny, by tytułować i zapisywać. Dopiero czytający nadaje wartość temu, co samo w sobie wartością nie jest.

Dzięki Kati, i za dobry dzień, i za skrzydlaty utwór :)

kati75 Kati
 19 grudnia 2017 roku, godz. 12:32
I.Anna Iwona
 19 grudnia 2017 roku, godz. 12:30

Oczywiście ... merveilleux (przynajmniej tak mi przetłumaczyło słowo cudowny)
:)

I.Anna Iwona
 19 grudnia 2017 roku, godz. 12:28

Obserwuje u siebie od tamtego czasu nerwice straty i założyłam sobie prywatnym obszarze zeszyt zatytułowany wiersze Adnachiela i zapisuję :)
Dzień dobry wszystkim, czas na druga kawę idę po wodę :)