27 maja 2016 roku, godz. 00:45  0,0°C

Imiona

Jest jasno.
Obudziło się do życia zmęczone Miasto.
Miasto kiedyś nie miało twarzy.
Nie miało imienia
ani mieszkańców.
Puste ulice od czasu do czasu wypełniał niezawiniony smutek.
Pustymi ulicami płynęły strugi zmarnowanego czasu.
Na pytanie dlaczego
nie potrafię odpowiedzieć
Przecież pobliskim Miastom żyło się całkiem znośnie.

Dzisiaj przez Miasto przechadza się kilka istnień.

Umiem już naszkicować jego mapę.
Czasami jest trochę niewyraźna.
Niektóre z ulic nadal nie mają imion.
Nie znam wszystkich zaułków
ślepych uliczek Miasta.

Jest jasno.
Przepalone żarówki zaczynają świecić delikatnie
Akacje usychają.
Cyprysy więdną.
Jest jasno.

Wschodzę.

Moje Miasto jest nieskończone.

silvershadow __
 10 grudnia 2016 roku, godz. 19:52

B. dobry wiersz.