30 października 2014 roku, godz. 22:17  0,6°C

Ja tego nie rozumiem

Jak mogło się to wydarzyć, jak się wydarzyło
Że cała z serca Twojego mogła wyciec miłość
No bo przecież była. Mówiłaś : Kochanie
Chciałaś być w mych ramionach, jeść ze mną śniadanie
Czemu nie chcesz mnie chcieć tak jak ja pragnę Ciebie
Jestem Ci nie potrzebny, choć jesteś w potrzebie
Stałem Ci się tak obcy , ktoś zatruł Ci duszę
Że masz inną nie swoją a ja godzić się muszę
Nawet to, że mnie rzucasz w ręce innej kobiety
Jakby śmieć, który spuszczasz w czarną głąb toalety
Gdzie Twe serce wrażliwe, gdzie jest czułość , uczucie
Jestem gwoździem bolesnym, który tkwi w Twoim bucie
Takie mam po rozwodzie orzeczonym bez winy
Bagno życia i zgliszcza, których nie znam przyczyny

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa wikzar, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.