9 października 2019 roku, godz. 23:35
Edytowano 10 października 2019 roku, godz. 20:25

Wiersz ad personam

Gdybyś była strzałą Amora
Odbiłabyś się jak od skały
Bo mam piersi z kamienia
I tam zamknięte serce

Gdybym wpierw zobaczył
Blask Twoich oczu
Onieśmielony
Stałym bym się skałą

A może zatrzymałbym Cię
W połowie drogi do serca
Bojąc się, że znikniesz
Zabierając je ze sobą

Byłaś jak ziarenko
Znalazłaś miejsce
Na skalnej piersi
Z każdym dniem kiełkując
Zapuszczałaś korzenie

Nie zraził Cię mój chłód
Mój kamienny mur
Szorstki głos
Znalazłaś szczelinę
Gdzie schowałem serce

I pewnie nie wiesz
Będąc dziś kwiatem
Że gdy śpisz
Całuje Cię delikatnie
Tak, aby cię nie zbudzić

Jak ciemność
Otulam Cię całą
Choć nie czujesz mnie

I gdy otwierasz oczy
Znikam
By być podmuchem wiatru
Który delikatne całuje
Twoje rozpalone policzki

By gdy znów zaśniesz
Posyłać ci kolorowe sny
I kolejny raz w ciemności
Bezwstydnie
Zachwycić się Tobą

giulietka M.
 11 października 2019 roku, godz. 9:16

Romantycznie się zrobiło... ;)

szpiek Mariusz
 10 października 2019 roku, godz. 6:21

Pisane na kolanie 😀

MyArczi Artur
 9 października 2019 roku, godz. 23:38
Edytowano 9 października 2019 roku, godz. 23:39

wspaniały
(tylko drobne błędy do poprawienia, jak ten w ostatnim wierszu drugiej i szóstej strofy)