21 września 2019 roku, godz. 10:00
Edytowano 21 września 2019 roku, godz. 11:26

zza firanki

do werandy tulą się astry
skazane na pierwszy chłód

ćmy kołaczą o litość do okien
fioletowymi skrzydłami

między nami kładzie się szronem
kolejna koronkowa jesień

a ja układam pasjanse
z wakacyjnych obietnic

czajnik gwiżdże
zmierzch się łasi do stóp

a ja słucham cię
tak
jak pisze się wiersze
z zamkniętymi oczami

giulietka M.
 8 października 2019 roku, godz. 8:29

Miło to czytać, od razu zapachniało kawą!:)
Zwykłe chwile codzienności mają wiele uroku, ale zaczynamy go dostrzegać dopiero, gdy zamkniemy oczy na to, co nie ważne... ;)
Dobrego dnia!:)

Adnachiel M.
 4 października 2019 roku, godz. 9:54
Edytowano 4 października 2019 roku, godz. 10:18

Nareszcie przychodzę do Ciebie z gorącą kawą w niebieskim kubku i zatapiam się w pięknie oraz harmonii słów Twoich wierszy...
Ostatnio objąłem nowe, dodatkowe stanowisko, jedni są zadowoleni, pozostali w cale, ale temu, że jestem bardzo przystojny nikt nie zaprzecza :)) :P
Tak słyszałem :D

A teraz całkiem poważnie, niezwykle urzekająca jest nastrojowość chwili, którą się tutaj dzielisz. Wywołujesz w nielocie wiele emocji, i co zawsze mnie wprawia w zakłopotanie, zupełnie wówczas nie czuć bólu...

Ściskam mocno :)

giulietka M.
 23 września 2019 roku, godz. 8:02

Dziękuję Adamie, miło, że aż tyle uchwyciłeś w tych prostych wersach.
Pozdrawiam serdecznie.:)

Strange one Adam
 21 września 2019 roku, godz. 18:45

Piękny wzruszający wiersz.
Poruszające wyobraznie, jesienne bukiety metafor.
Pozdrawiam.