17 września 2013 roku, godz. 21:53
 17 września 2013 roku, godz. 21:19

hm

z książki:

"Zaczynał myśleć, że śmierć wreszcie ich dopadła i że powinni poszukać jakiegoś miejsca, w którym nikt ich nie znajdzie. Zdarzało się, że siedział i patrzył na śpiącego chłopca i zaczynał szlochać niepohamowanie, lecz nie z powodu śmierci. Nie wiedział, dlaczego płacze, podejrzewał jednak, że przyczyną jest piękno albo dobro. Sprawy, o których już nie potrafił nijak myśleć. Ukucnęli w posępnym lesie i wypili wodę z rowu przesączoną przez szmatę. We śnie ujrzał chłopca, leżącego na płycie w kostnicy i obudził się z przerażeniem. To, co potrafił wytrzymać na jawie, w nocy było ponad jego siły, siedział więc rozbudzony, bojąc się, że sen powróci. (...) Wyszedł na szary dzień, stanął, i na ułamek sekundy zobaczył absolutną prawdę o świecie. Zimne nieprzejednanie krążące po ziemi pozbawionej jutra. Nieubłagana ciemność. Spuszczone ze smyczy ślepe psy słońca. Miażdżąca czarna pustka wszechświata. I gdzieś tam dwa zaszczute zwierzątka dygoczące jak lisy w kryjówce. Czas dany na kredyt, i świat na kredyt, i oczy na kredyt, bo go nimi opłakiwać"

"Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są."

"Gdy wszyscy wreszcie umrzemy, zostanie już tylko śmierć, a wtedy jej dni też będą policzone. Stanie na środku drogi, nie majac nic do roboty, nie mając nikogo do zabrania. I powie: gdzie się wszyscy podziali? Tak to będzie. Co w tym złego?"

"Gdy śni ci się jakiś świat, którego nigdy nie było lub którego nigdy nie będzie, a ty jesteś szczęśliwy, to oznacza, że się poddałeś. Rozumiesz? Nie możesz się poddać. Nie pozwolę ci."

"Pamiętał, że w jedną taką noc obudził go grzechot krabów w garnku, w którym wieczorem zostawił kości po kotletach. Nikły, głęboki żar z ogniska pulsujący na wietrze od morza. Leżeli pod bezlikiem gwiazd. Podniósł się, odszedł na kilka kroków, stanął bosy na piasku i patrzył, jak blada fala pojawia się przy brzegu, przetacza, rozbija i znów znika w ciemnosci. Wrócił do ognia, ukląkł, pogładził ją śpiącą po włosach i powiedział, że gdyby był Bogiem, to stworzony przez niego świat byłby dokładnie taki, żaden inny."

"Trzymał go na rękach całą noc, zapadając w sen i budząc się z uczuciem paniki, dotykając jego serca. Rankiem chłopiec nie czuł się lepiej. Mężczyzna probował namówić go do wypicia odrobiny soku, ale on nie chciał. Przycisnął dłoń do jego czoła próbując wyczarować chłód, który nie nadchodził. Gdy chłopiec zasnął, wytarł mu dłonią wyblakłe usta. Zrobię to, co obiecałem, szepnął. Bez względu na wszystko. Samego nie wyślę cię w mrok."

"Szedł zgarbiony plażą, kaszląc. Przystawał, patrząc na ciemne grzywacze. Chwiał się ze zmęczenia. Wrócił, usiadł obok chłopca, złożył materiał, wytarł mu twarz, następnie rozwinął mu go na czole. Musisz zostać blisko niego, powiedział. Musisz być szybki. Żeby móc z nim być. Obejmij go mocno. Ostatni dzień Ziemi."

"Szmaty na nogach przemokły; szli zmarznięci i mokrzy przez cały dzień. Mężczyzna oparł się na wózku, żeby złapać oddech, a chłopiec czekał. Nagle wśród gór rozległ się ostry trzask. Potem drugi. To tylko drzewa upadają, powiedział. Wszystko w porządku. Chłopiec patrzył na uschłe pnie na poboczu. W porządku, powtórzył meżczyzna. Predzej czy później, poupadają wszystkie drzewa na świecie. Ale nie na nas".

C. McCarthy, "Droga".

Jest tego duzo wiecej ale nie chce mi sie myslec

 16 września 2013 roku, godz. 17:22
 15 września 2013 roku, godz. 21:57
1 2 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 »