28 listopada 2020 roku, godz. 21:46 2,6°C

„GRU”, Wiktor Suworow – 5/5⭐️

1. Pod względem formy należy przygotować się na łagodny typ podręcznikowy. Autor w przedmowie zamieszcza takie oto ostrzeżenie, które wyjaśnia to najlepiej: „Pierwotnie [książka] była pomyślana jako materiał instruktażowy dla wąskiego kręgu specjalistów, później poprawiłem ją tak, by nadawała się dla szerszego kręgu odbiorców. Poprawki ograniczyły się głównie do usunięcia definicji i szczegółów technicznych, które nie były czytelnikowi potrzebne, a zaciemniłyby jedynie ogólny obraz. Mimo tych zabiegów książka może okazać się trudna w lekturze i, choć mogę za to przeprosić czytelników, nie mogę tego zmienić.”

2. Tematyką książki są radzieckie służby wywiadowcze, ale formacja GRU, skupiona na zagrożeniach zewnętrznych, omówiona jest w szczegółach. Choć to raczej skąpy zarys, dla mnie to i tak aż nadto. Można tu poczytać o genezie służb wywiadowczych, czym różnią się od siebie, ich strukturach, sposobach werbowania, czy sposobach działania. Sporo jest też przykładów, zdawałoby się, z życia. Należy tu nadmienić, że książka opisuje status do wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Pewności nie mam, czy cała aktywność pisarska Suvorova nie jest jakąś wielką mistyfikacją, bo na chłopski rozum nasuwa się pytanie – jakim cudem Suvorov po wydaniu tej książki jeszcze żyje? Wszyscy chyba kojarzą głośną sprawę Alexandra Litwinienki, otrutego polonem. Tak czy inaczej, czytałem z zaciekawieniem, dużymi dawkami tekstu (choć to nie do końca prawda, o czym w dalszym akapicie).

3. Z przemyśleń na gorąco. W rozdziale historycznym zaciekawił mnie model triumwiratu władzy, czyli partii, służb i armii, które razem tworzą swoistą równowagę sił. Równowaga ta jakkolwiek zaburzona, prowadziła do czystek, czyli lecą głowy tak, jak kosi się trawę na wiosnę, i pozycja w strukturach nie grała tu roli. Skala i częstotliwość tych czystek była zdumiewająca („karuzela śmierci” jak to określił autor) i aż zastanawiało – jak taki twór mógł w ogóle funkcjonować. Ponadto książka uświadomiła mi dobitnie, że Związek Radziecki nie miał co prawda ani porządnych samochodów, ani porządnych telewizorów, ale dysponował gigantycznym i prawdopodobnie najlepszym wywiadem na świecie, na którym najbardziej korzystał sektor zbrojeniowy i kosmiczny. Z książki wynikałoby, iż tzw. „Zachód”, stanowi dla sowietów szwedzki stół, z którego bierze się co chce. „Szefostwo GRU, nie bez racji, jest przekonane, że potrafi wykraść Zachodowi każdą tajemnicę techniczną pod warunkiem, że otrzyma na ten cel wystarczające środki finansowe.” Jako symbol tegoż cytatu, zapamiętałem wzmiankę na temat samolotu Tu-144 Konkordskij. Już sama nazwa brzmiała znajomo, ale kiedy zobaczyłem na Military Wiki jak wygląda ten samolot, parsknąłem śmiechem. I nie chodzi tu o kształt „nosa”, lecz o to, że sowieci mogli rzeczywiście grać Zachodowi na nosie. Z drugiej strony, Zachód nie musiał wysilać się na penetrację ZSRR, jako iż oficerowie wywiadu sami przechodzili na jego stronę: „Nie ulega natomiast kwestii, że na drugim miejscu wśród powodów porażek radzieckiego wywiadu była łączność z agentami. Pierwsze miejsce dzierży niepodważalnie przechodzenie na stronę Zachodu i to gremialnie, a ciekawostką jest fakt, że na taką skalę nie zdarzało się to ani carskiemu wywiadowi, ani stalinowskiemu podczas wojny z Niemcami, a przypadki takie, jak zdrada Jefremowa należały do nielicznych wyjątków.”

4. Chociaż oceniłem na pięć, z czystej ciekawości dałbym trójkę, jako iż jest to przekładaniec – raz czytałem z zaciekawieniem, innym razem przemęczyłem akapit lub ciąg akapitów. Nie umiałbym powtórzyć pewnie małego procenta z całego omówionego tu łańcucha zależności, odpowiedzialności, zakresów wymienionych formacji, czy imion i nazwisk z nimi związanych. Nie jest to jednak wada literatury tego typu, bowiem świadczy o rzetelności, więc nie mogę na to narzekać. Przykładem ciężkostrawnych danych jest ten oto fragment: „Zarząd Personalny bezpośrednio podlega szefowi GRU, a jego zwierzchnik (generał porucznik) jest zastępcą szefa GRU. Personel tego zarządu składa się wyłącznie z kadrowych pracowników wywiadu, którzy regularnie wyjeżdżają na kilkuletnie pobyty zagraniczne, zajmując się normalną działalnością szpiegowską. Zarząd ma duże wpływy, zarówno w kraju, jak i poza granicami, gdyż kieruje wszystkimi zmianami personalnymi w GRU, w wywiadzie marynarki wojennej oraz w zarządach wywiadu okręgów wojskowych.”. Akapitów w tym klimacie jest dużo więcej.

5. Reasumując, jest to pozycja dla ludzi z historycznym zacięciem lub ciągotką do literatury szpiegowskiej, pozostałym na pewno będzie katorgą. Poza tym, ciężko będą tu mięli ludzie, przekonani iż życie jest piękne. Tutaj można się przekonać, że piękne są tylko chwile.

„Oficerowie radzieckiego wywiadu poznali komunizm i kapitalizm, i jakoś tak dziwnie się składa, że nie darzyli miłością tego pierwszego. Zrozumienie kogoś kto zaprzedaje się dobrowolnie takiemu systemowi, przekraczało ich zdolności pojmowania (nie tylko ich, przekraczało to zdolności każdego normalnego człowieka).”

GRU
Pierwsze pełne polskie wydanie! Dopóki w 1978 [...]
Recerz Max
 30 listopada 2020 roku, godz. 22:18
Edytowano 30 listopada 2020 roku, godz. 22:20

Jak tak dalej pójdzie, to wychowam potwora i umrę jak Robespierre. 😁

Twórca nieznany Mayka
 30 listopada 2020 roku, godz. 18:36

Ha ha:
"Wiek, płeć czy zawód mają znaczenie przy wyborze zadania, ale
nie przy dylemacie: werbować czy nie – w GRU mówiło się nawet: „należy zwerbować wszystkich, a jeśli występują przejściowe trudności, to trzeba przynajmniej dążyć do ideału...”."

Recerz Max
 30 listopada 2020 roku, godz. 17:00
Edytowano 30 listopada 2020 roku, godz. 17:10

No noo...
Duszka szpieguszka. 😉

Twórca nieznany Mayka
 30 listopada 2020 roku, godz. 12:55
Edytowano 30 listopada 2020 roku, godz. 12:56

Od siebie dodam:
1. Wyłania się ciekawy typ państwa, dla którego łatwiej wykraść technologię niż opracować samodzielnie. Każdy robi to co potrafi najlepiej. :)
2. Całkiem dobrze się czyta tę ciężką materię, ze względu na obrazowe porównania:
"Można użyć porównania, iż KGB był strażnikiem przy bramie tajnych zakładów, który może nie wpuścić tam inżyniera, jeśli ten zapomniał przepustki, ale nie jest w stanie zajrzeć do sejfu w jego gabinecie."
3. Ciekawy, zaskakująco długi, proces szkolenia "nielegalnych". Triki, sztuczki, legendy...