28 lipca 2021 roku, godz. 22:59 5,0°C

„Unicestwienie”, Jeff VanderMeer – 4/5

1. Język

Charakter pisma pozostawia wrażenie prostoty w pozytywnym znaczeniu. Stanowi to zaletę tym większą, dlatego że główna bohaterka (nie wspominając o reszcie ekipy) to naukowiec, konkretnie biolożka (zastosowano odmianę poprawną politycznie). Ogółem czytało się żwawo. Dałoby radę połknąć książkę w jedną noc. Opisy, umiarkowane gabarytowo, zawierają często szczegółowe nazewnictwo gatunków zwierząt, tzn. przesympatyczne wyrazy, których nie słyszałem wcześniej i pewnie długo nie usłyszę. Jest to udany element stylizacji, ukazanie świata okiem biologa. Niestety, trafiają się opisy szalone, tak jak szalona jest Strefa X, czyli miejsce akcji. Są trudne dla wyobraźni, nużące i w odczuciu zbędne. Przykład:

„Nie był ścianą światła – złotego, niebieskiego, zielonego, istniejącego w jakimś innym wymiarze – lecz ścianą mięsa przypominającego światło, mającego w sobie ostre, zaokrąglone elementy i taką konsystencję jak lód w płynącej wodzie.”.

Ktoś ogarnia powyższy fragment? Idąc dalej, trudno niezawuażyć pewnego oczarowania psychologią. Pomijając fakt, że przywódca ekspedycji jest psychologiem, a hipnoza chlebem powszednim, niemal każde działanie uzasadnione jest krótką formułką analizującą zachowanie. Odniosłem wrażenie, że brzmi to nienaturalnie i niepotrzebnie przypomina, że postaci są stadem laboratoryjnych szczurów w literackim warsztacie. Zauważyłem także sformułowania błahe, elementy być może niedostrzegalne dla osób nie zajmujących się pisaniem. Konkretnie chodzi o nadużywanie zaimków. Zdania zgrzytały przy czytaniu. Problem przekładu? Nie wiem, ale poprawiłby co nieco.

2. Struktura

Przede wszystkim wciągający początek, oparty na trzech solidnych filarach: enigma, eksploracja oraz zagrożenie. Wprowadzanie nowego wątku nastąpiło w momencie, kiedy na dobre wsiąknąłem w Strefę X. Wybudziłem się z hipnozy na około trzydziestej stronie, z przeświadczeniem że dotarłem tu piorunem. Dalej mamy przekładaniec – ze strefy wracamy do tzw. świata realnego, świata wspomnień, gdzie poznajemy główną bohaterkę. Owe przejścia służyły mi za moment oderwania się. Aczkolwiek, trudno było się od czytania oderwać, nim zaczęła się abstrakcyjna męczarnia. Dobrze poprowadzona enigma, rodem z serialu „Lost”, potęgowała przeczucie nieuchronnie zbliżającego się rozczarowującego finału. I chwała za to, że moment kulminacyjny nie był tak zły, jak się spodziewałem. Pozostawił jednak wrażenie niedosytu.

3. Fabuła

Fabuła opowiada o wyprawie badawczej do zagadkowego obszaru Strefy X, która poszerza się nieznacznie z upływem czasu. Jest to obszar bujnej, wręcz „nienaturalnej przyrody” i niecodziennych zjawisk. Samo przejście przez „Granicę” wiąże się z koniecznością zapadnięcia w hipnotyczny trans, aby przetrwać szok psychiczny. Pierwsze ekspedycje zakończyły się grupowym samobójstwem. Na ekspedycję trzynastą bodaj, postanowiono wysłać drużynę składającą się wyłącznie z kobiet. Kropka! Niech to będzie krótki akapit. Dla osób którym brzmi to znajomo dodam, że inspiracja twórczością braci Strugackich jest wyczuwalna, ale tylko co do samej koncepcji strefy.

4. Podsumowanie

Pozycja ogólnie niezła, rozrywkowa rzekłbym. Nie odmieniła mnie w żaden sposób, nie poszerzyła zauważalnie kolekcji cytatów, ale pozwoliła przyjemnie pofantazjować. Zaliczyłbym do lektur lekkich, przyjemnych, nieprzeciążających umysłu oraz zdatnych do czytania na zmęczeniu. Ponadto zawiera ciekawy zamysł ogólny oraz dylemat percepcyjny, godzien polecenia fanom sci-fi.

„Jeśli wystarczająco długo nie dostajesz odpowiedzi, niektóre pytania mogą cię zniszczyć.”

Unicestwienie
Strefa X rządzi się własnymi, niezrozumiałymi [...]
zielonakredka ula a może marta
 31 lipca 2021 roku, godz. 7:47

Chociaż tematyka dla mnie daleka, to z przyjemnością przeczytałam recenzję. Końcowy cytat pozostawia dylemat.

Recerz Max  31 lipca 2021 roku, godz. 8:03

Z książkami bywa, że tzw. "nie mój temat" potrafi zadziwić.
Pozdrawiam koleżankę. 😉