11 czerwca 2021 roku, godz. 13:19 4,2°C

Szukam różnych książek i różnych autorów nie koniecznie znanych. Tym razem książka napisana przez autorkę książek kucharskich. Od początku czytałam z pewnym dystansem, ponieważ gotowanie i jedzenie nigdy nie były moją pasją. Może dlatego mój odbiór lektury jest raczej chłodny. Bohaterka po perypetiach małżeńskich wraca do rodzinnego miasteczka i otwiera cukiernię, jest to miejscowość w której bardzo rozwinął się biznes około weselny więc i ona liczy na zlecenia na torty i ciasta weselne. A więc słodko, nawet bardzo, a jednak kwaśno w kontekście jej nieudanego małżeństwa.

Zadziwiać może wyczuwanie smaków na języku podczas rozmowy, kontaktu z ludźmi i poprzez to odbieranie ich emocji, tajemnic, nastawienia. Jest to unikalność dość trudna do wyobrażenia a więc i oceny przydatności, ale jest zalążek ciekawości aby przeczytać. Ta smakowa intuicja niejako prowadzi akcję książki. Po pierwsze staje się "tajemnicą" sukcesu bohaterki, ponieważ proponując smak tortu czy innych słodkości weselnych trafia ona idealnie w gusta par składających u niej zamówienie. Po drugie staje się osobą wzbudzającą zaufanie, jeśli tak dobrze odgaduje emocje innych. Podczas jednej z wizyt młodej pary w sprawie zamówienia weselnego panna młoda wyjawia tajemnicę, iż naprawdę jest mężczyzną, który przeszedł operacje zmiany płci. Pan młody dowiaduje się o tym dopiero w tej sytuacji, w takim ujęciu zamawianie tortu weselnego urasta do decyzji życiowej. Po trzecie nadaje kierunek w podążaniu bohaterki za tajemnicą z przeszłości starszej Pani z włosami przypominającymi watę cukrową. Nie mogłam się powstrzymać, takich porównań cukierniczych, całkiem trafnych, jest sporo.

Mimo, wydawało by się psychologicznego podejścia do ludzi, postacie są przedstawiane raczej powierzchownie. Ponieważ narracja jest prowadzona głównie przez bohaterkę, początkowo miałam wrażenie, że to ona jest tak obyta w rozpoznawaniu marek butów, sukienek i perfum. Być może dla kogoś kto się na tym zna, zaznaczenie że osoba weszła ubrana w buty od tego i tamtego, powiało perfumami od takiego a takiego numer taki i taki (nawet nie umiem zapamiętać tych nazw) ma jakieś znaczenie i być może jakoś określa profil osoby, ale mnie nie mówi za wiele, no może tylko tyle, że potrzebuje albo szuka jakiegoś smaku.

Ale tak podsumowując ujęcie treści ciągle pobudzające jeden zmysł - to przesada. :)

Życie ma smak pomarańczy
Pierwsza powieść znanej autorki książek [...]
zielonakredka ula a może marta
 dzisiaj, godz. 7:54

Ciekawa zachęta do sięgnięcia po lekturę. Książka kucharska jak przepis na życie. Zmysł smaku bardzo ważny przy wyborach we wszystkich obszarach życia, jednak nie najważniejszy. Ponoć najlepszymi kucharzami są mężczyźni. Czy w życiu też? Moja babcia miała różne zasady... mawiała, kiedy masz okres nigdy nie zabieraj się za kiszenie ogórków. Czy była w tym zabobonność, czy mądrość ludowa.

Pozdrawiam i dziękuję za ciekawy poranek. Pozdrawiam