24 czerwca 2020 roku, godz. 22:44

„Nieznośna lekkość bytu” Milan Kundera – 3/5⭐️

1. Zaczynam recenzję od strony formy, czyli w tym przypadku od najcięższego zarzutu. Książka jest kiepsko zorganizowana, a być może wcale. Pierwszy rozdział pędzi jakby streszczał wydarzenia, fabuła płynie wartko, nie zwracając uwagi na scenografię. Reszta rozdziałów zaś funkcjonuje jak gigantyczne przypisy do streszczenia - tutaj dopiero zaczynają się detale. Skoki czasoprzestrzenne i tematyczne są nieznośne. Nie wiem czy tak miało być proszę państwa, ale skutkuje to u mnie nieuważnym czytaniem, zmuszającym do ciągłego przestawiania zwojów myślowych, a w rezultacie do dekoncentracji i męczenia się.

2. Czuć z liter, że autor inspirował się psychoanalizą oraz interpretacją snów w ujęciu psychologicznym. Jest tu tyle „psychologizacji”, że będziecie, jak ja, tęsknić za postaciami, które są jakie są – po prostu. Można odnieść wrażenie, iiż jakiekolwiek zdarzenie fabularne ma swój początek w tym, że mama krzywo pieluchę założyła. Nie mówię, że to niesłuszne i nie mam nic przeciwko takiemu postawieniu sprawy, o ile uniknie się wrażenia rozkrajania, „ni to z gruszki, ni z pietruszki”, żaby na stole laboratoryjnym. W rezultacie nie zapamiętałem tych wszystkich wewnątrzczaszkowych detali i nie złożyły się w całość.

3. Filozofii również tu pod dostatkiem. Na niej zresztą zaczyna się powieść (czy może raczej zbiór esejów), sugerując tym samym, że będzie na filozofii mocno osadzona. Nie można się oprzeć wrażeniu, że autor napisał ileś aforyzmów, rozpisał niezbyt czytelną polemikę na ich temat, która doprowadziła do ów przemyśleń i wskazuje przykłady na swoich postaciach. Zdarzają się aforyzmy bardzo dobre, w większości oczywiście średniaki, ale określiłbym tę książkę jako „cytatogenna”.

4. Istotną część utworu zajmują wydarzenia historyczne z Praskiej Wiosny. Nie będę się w tym miejscu długo rozwodził. Myślę że Polak, który kojarzy czym był PRL, odnajdzie się z łatwością w zobrazowanej rzeczywistości. Co zwalnia mnie, myślę, od zagłębiania się tu w politykę.

5. Sporo seksu. Warto to zaznaczyć, gdy pojawia się nie raz, nie dwa, zarówno na pierwszym planie, jak i w tle. Przygody seksualne bywają opisywane, innym razem po prostu zaznaczone, że seks był i tyle. Czy można czerpać z utworu jakąś podnietę? Raczej nie. Nie jest to porno i wydaje się nie jest też celem nastrajać erotycznie.

6. Jako nowość, umieszczam ogólne przemyślenie o głównych postaciach. Myślę, że jednym z trudniejszych zadań w pisaniu prozy jest zbudować interesującą postać, więc siłą rzeczy należy im się osobny punkt. Postać Tomasza, niewiernego Tomasza, zaciekawiła mnie, a nawet czułem zaostrzający się konflikt osobowości między nim, a mną. Pomimo głębokiej wykładni jego psychiki, wydawał mi się człowiekiem który po prostu permanentnie cierpi z powodu klęski urodzaju i przydałby mu się solidny post, razem z kochaneczką Sabiną. Co ciekawe, autor wpadł chyba na podobny pomysł - stwierdzam po zakończeniu. Natomiast co do postaci Teresy, nie przekonała mnie. Była nieprzewidywalna. Niby nieśmiały mól książkowy, a uwielbiała wkładać głowę w paszczę lwa. Ktoś powie - cicha woda brzegi rwie, ale z taką cechą aż dziwne, że wiernie trzymała się Tomasza (wyłączając jeden wyskok), potulnie tolerując każdą zdradę, miłująca niby suka – Karenin (imię psa). Cóż, długo by o tym opowiadać, generalnie bardziej zrozumiałem postać Tomasza, niż teoretycznie bardziej zgodną z moim charakterem postać Teresy.

7. Gdyby zapytać – o czym jest książka? Powiedziałbym, że o wielu rzeczach, ale na pierwszy plan wcale nie wybija się wybór między ciężkością, a lekkością bytu (wydawało mi się to wątkiem pobocznym). Opowieść koncentruje się na nieświadomych grach i więziach miłosnych lub seksualnych, które determinują cały nasz życiorys. Istne Las Vegas chędożenia, strip poker. Gdybym się uparł, mógłbym nawet wywnioskować z utworu, że miłość nie popłaca. W każdym razie książka inspirowała mnie w sensie pisarskim, za sam fakt tegoż mógłbym dodać gwiazdkę w górę, bo oznacza to w moim rozumieniu, że nie zmarnowałem czasu.

8.Komu mógłbym polecić książkę? Pełnoletnim, którzy potrafią przestawiać się z wątku na wątek w dość szybkim tempie. Chyba dobra pozycja dla „chirurgów dusz”, którzy uwielbiają wydobywać na wierzch podskórne wnętrzności. Mówię „chyba”, bo przecież sam ów chirurgiem jestem, tyle że forma nie przemawiała do mnie. No właśnie – forma. Treść jest zdecydowanie mocniejszą stroną utworu.

Nieznośna lekkość bytu
Wydana po raz pierwszy w 1984 roku Nieznośna [...]

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Recerz, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.