30 lipca 2020 roku, godz. 16:26

1. Książkę warto było przeczytać z jednego powodu a mianowicie dlatego, że autorka wie co jest rozwiązaniem. Rozwiązaniem jest miłość i w książce można znaleźć całkiem dobre określenie co nią jest a co nie, co jest tylko "neurotycznym pragnieniem miłości". Jednak w kontekście książki jest to tylko wzmianka. W takiej sytuacji, kiedy główne miejsce, piedestał niejako, zajmuje analizowanie osobowości neurotycznej, a nie sposób radzenia sobie czy postępowania z nią, po przeczytaniu książki myślę, że neurotyk ma wodę na swój młyn, jak sama autorka pisze o jednej z cech neurotyka "jaki ja jestem ciekawy", albo jaką tu jeszcze sprytniejszą technikę unikania znaleźć. Osoba zdrowa o neurotykach może wynieść przekonanie jacy to oni trudni i lepiej omijać ich z daleka. Czy taki wniosek dawałoby przekonanie wyniesione z książki, że rozwiązaniem jest miłość? Owszem zrozumienie jest ważne, ale ta książka nie daje nic więcej, chociaż autorka wie co jest rozwiązaniem, nie daje temu odpowiedniego światła.

2. Odnośnie spójności poglądów, czy w ogóle tego rodzaju klasyfikacji mam poważne zastrzeżenia. W jednym z początkowych rozdziałów autorka całkiem precyzyjnie zarysowuje granice między osobą zdrową i chorą, które są na poziomie przyczyn, osobowości, a nie występujących objawów. Natomiast na końcu książki dowiadujemy się, że "Neurotyk różni się od człowieka zdrowego tylko nasileniem swych problemów". Czy naprawdę można ten cały wywód potraktować poważnie zważywszy, że to co w jednej kulturze czy nawet tylko środowisku jest chore w innej zbiorowości jest zupełnie normalne? Czy człowiek mieszkający np. na wsi mający ukształtowaną osobowość w prosty sposób, nie może się znaleźć/odnaleźć w mieście nie rezygnując ze swojej osobowości a jednak zachowując status zdrowego? Takie odniosłam wrażenie, że jeśli człowiek nie chciałby się zbytnio wybijać i mieszkał na wsi to byłoby to normalne, ale gdzie indziej to już by znaczyło, że jest chory. To jest absurd!

Twórca nieznany
 31 lipca 2020 roku, godz. 12:57

Nawet poprawnie napisanym opiniom (również w postaci książek), nie należy ufać.

onejka onejka
 31 lipca 2020 roku, godz. 12:40

Ta recenzja ma jeden wielki plus, zachęca, żeby przeczytać Samemu i wyciągnąć jakieś konstruktywne wnioski.

Jacob_Filth Jot
 30 lipca 2020 roku, godz. 17:12

Nie ufam opiniom, które mają błędy interpunkcyjne, gramatyczne i stylistyczne, a dotyczą książek innych autorów.