16 sierpnia 2020 roku, godz. 12:55 7,3°C

„Maszyna do pisania” Katarzyna Bonda – 5/5 ⭐️

1. Książka jest dobrze napisana, językiem zrozumiałym, co istotne, bo to nie beletrystyka, a lekki podręcznik do nauki – nie jest do ogarnięcia na jeden raz. Autorka zwraca się do czytelnika w drugiej osobie, można odnieść wrażenie, że jest tuż obok.

2. Pod względem strukturalnym znajdziemy tu nie tylko doświadczenia i porady, podparte konkretnymi tytułami książek, ale i wykresy, ćwiczenia, wykaz książek do przeczytania, podsumowania, puentujące maksymy, zagadnienia z psychologii, zagadnienia z literaturoznawstwa, nie mniej ważne mowy motywacyjne itd. O czym to świadczy? Na pewno o staranności, ale też, że utwór nie jest laurką wystawioną samej autorce. Wspomnę tu jeszcze raz maksymy, których jest mnóstwo, a według mnie świadczą o esencjonalności przekazu. Utwór zdecydowanie „cytatogenny”, aczkolwiek sentencje bardziej branżowe, niźli uniwersalne.

3. Przekonałem się, że nie jestem totalnym amatorem(wolę zakładać czarny scenariusz), gdyż czułem się niekiedy zbyt swojsko, a sama Katarzyna Bonda wydała mi się swojską kobitą. Przykładowo : „Kiedyś pisałam nocami. Paliłam jak lokomotywa i w oparach dymu stukałam w klawiaturę. Kochałam to.”. Nie żebym palił, ale u mnie tryb wampira to normalka. Tak więc nieprofesjonalny pisarz(coś pomiędzy amatorem a profesjonalistą) taki jak ja, został uświadomiony między innymi o procesach funkcjonujących w tle powieści, o obecności schematów konstrukcyjnych, przewijających się w literaturze od czasów antycznych, a także pouczony i zachęcony do zwiększenia nakładu pracy nad planowaniem książki, potraktowania utworu jako projektu architektonicznego, zamiast podążania za impresją. Są to główne zagadnienia, które zapadły najbardziej w pamięć, przez co raczej stanę się lepszym recenzentem, czy bajkopisarzem. Ponadto spodobał mi się usystematyzowany zbiór archetypów postaci, ważny przy ich tworzeniu (choćby to były karty postaci do gier typu „pen & paper”) – coś co chciałem spisać na własną rękę, przy okazji czytania Junga, a tu miłe zaskoczenie. Reszta rzeczy rozjechała się w pamięci, lecz nie z powodu zapisu, a dlatego że informacji jest dużo. Może jeszcze dodam, że autorka omawia kwestie związane z wydaniem książki, jak i przygotowaniem do pracy z wydawnictwem.

4. Początkujący pisarz może nauczyć się wiele więcej. Od czujnej obserwacji świata i ludzi(do której autorka pięknie inspiruje), konieczności „sypiania z notatnikiem”, aż po przygotowanie dupska na krytykę i życia na samotność. Nie sposób przytoczyć tu wszystkich porad, więc wyliczankę zakończę może na trzech cytatach: „Każdy z piszących wie, że używanie kosza na śmieci to podstawa pracy w tym zawodzie.”, „Zanim bowiem zostaniesz artystą, musisz być doskonałym rzemieślnikiem. Nie odwrotnie!”, „[...]fabuła to normalne życie, z którego wycięto nudę[…]”. Zachęceni?

5. Wiele z mych „romantycznych”, być może naiwnych, czy nieuczesanych postaw pisarskich zostało zmieszanych z błotem. Dowiaduję się między innymi, że „Książka jest dziś pełnoprawnym towarem, który ma za zadanie się sprzedawać. Niczym nie różni się od rajstop, orzeszków czy nowego samochodu. Taka jest prawda.”. Czyli innymi słowy niewiele różni się od kurtyzany, co tłumaczy poziom tzw. bestseller-ów. To smutne, że tzw. profesjonalny pisarz nie pisze tego, o czym chce pisać, bo to zanudzi czytelnika, albo pan redaktor wytnie, bo to sprzeczne z nauczaniem gender, modną dziś gejozą, judeofilią, czy dominującą doktryną polityczną. Momentami miałem wrażenie, że autorka funduje przepis na poczytne i schematyczne wypierdki, tworzone pod „korporacje papiernicze”, a za chwilę nazywa to profesjonalizmem. Chociaż może nie, to za mocno powiedziane. Najwyraźniej moja zraniona pisarska duma, zaczyna oddawać ciosy – zjawisko jak najbardziej pozytywne, dalekie od strefy komfortu.

6. „Maszyna do pisania” to książka do poznawania literackiego rzemiosła, przeznaczona dla wąskiego grona odbiorców. Z mojej strony na pewno nie jest to jednorazowa przygoda. Potrzeba zaglądania, bądź czytania wszystkiego jeszcze raz i jeszcze raz, wydaje się naturalna. Może być także źródłem motywacji twórczej, bo dodaje animuszu. Polecam osobom które interesuje pisanie, zwłaszcza jako zawód. Zwykłym czytelnikom odradzam, bo książki stracą część uroku.

„Czytanie to najlepsza recepta na każdą blokadę i spadek formy. Nie infekuj się chłamem. Ostrzegam: źle napisane historie obniżają twój poziom, a zostaną w głowie jak każda opowieść. Jesteś tym, co przeczytałeś w życiu.”

Maszyna do pisania
Pisania, jak każdego zawodu, można się [...]
Recerz Max
 16 sierpnia 2020 roku, godz. 23:51

O!