1 września 2020 roku, godz. 17:23 17,5°C

Cenię książki, których nie da się przeczytać jednym tchem, którymi należy się delektować, kontemplować, których przeczytanie niewielkiego fragmentu "wyrzuca na orbitę", powoduje, że człowiek nie jest w stanie wypowiedzieć opinii na temat przeczytanej treści, gdyż każda wypowiedź jest niepełna, zwracając uwagę na jedno umniejsza całość. Książki, w trakcie czytania których człowiek zawiera się w nich i jednocześnie zabiera ich treść do swojej rzeczywistości. To właśnie jedna z takich książek, poniżej kilka cytatów.

Stopniowo odkrywałem to co miała potwierdzić nasza podróż: na pustyni człowiek nie przejmuje się całą resztą, bo jest się w centrum świata!

Moje "ja" przestało należeć do gramatyki, przyswoiłem je sobie jako punkt widzenia podszyty treścią. Z pasażera na gapę stałem się pasażerem zgłoszonym, świadomym.

Na ziemi nie brak okazji do zadziwienia się, brak natomiast zadziwionych.

Nie znoszą ignorancji, a więc tworzą wiedzę. Wymyślają mity, wymyślają bóstwa, wymyślają boga, wymyślają naukę. Bogowie się zmieniają, następują po sobie, umierają. Modele kosmologiczne podobnie. Pozostaje jedynie ambicja, ambicja, żeby wyjaśniać.

W gruncie rzeczy wszystkie wyjaśnienia mają to samo źródło: strach, że żadnego się nie znajdzie.

Bóg jest we mnie obecny tylko pod postacią pytania.

Rzeczywiście współcześni skazują człowieka na agonię. Przypisując mu zasługę inteligencji, pochlebiają mu, lecz skazują go na całkowitą samotność. Człowiek staje się wyjątkiem: myśli w przestrzeni, która nie myśli, niepokoi się w apatycznym otoczeniu, tropi sprawiedliwość i niesprawiedliwość w amoralnym chaosie. Pozwala się zamknąć w świecie zewnętrznym! Bez możliwości ucieczki! Ten gwiezdny pył, którym rzekomo jest człowiek, okazuje się bolesną pomyłką.

Bóg z definicji ma wszystkie własności, a zatem siłą rzeczy również istnienie. Powiedzenie "Bóg nie istnieje" jest sprzecznością. Powiedzenie "Bóg istnieje" jest truizmem.

Wątpliwość co do istnienia Boga to absolutne minimum boskiej rzeczywistości!

Człowiek szuka Boga. Byłbym wstrząśnięty, gdyby to Bóg szukał człowieka, gdyby Bóg mnie ścigał...

Jeśli nie zdołam dostrzec racji, to dlatego, że zabraknie jej w moim umyśle, nie w rzeczywistości. Tylko moja ograniczona świadomość dochodzi do kresu swoich możliwości, nie wszechświat.

Wyjazd to nie poszukiwanie, to opuszczenie wszystkiego, bliskich, sąsiadów, przyzwyczajeń, pragnień, opinii, siebie samego. Wyjazd nie ma innego celu niż oddanie się nieznanemu, nieprzewidzianemu, nieskończonym możliwościom czy wręcz niemożliwemu. Wyjazd polega na utracie punktów odniesienia, pewności siebie, złudzenia wiedzy i na pogłębieniu w sobie gościnnego usposobienia, które pozwoli ukazać się temu, co wyjątkowe. Prawdziwy podróżnik nie ma bagażu ani celu.

-Czy w twoim kraju jest pustynia?
-Nie.
Abajghur popatrzył na mnie uważnie, zaszokowany.
-Naprawdę?
Kiedy pokiwałem głową na potwierdzenie, westchnął.
-Więc jak sobie radzisz?
[...]
W odpowiedzi pokazałem mu niebo...
Zrozumiał i uśmiechnął się, uspokojony: miałem swoją część pustyni!

Życie wewnętrzne wzmacnia się dzięki zewnętrznej pustce.

W obliczu pytań o istnienie Boga pojawiają się trzy typy uczciwych osób. Wierzący, który mówi: "Nie wiem, ale wierzę, że tak", ateista, który mówi: "Nie wiem, ale uważam, że nie", i obojętny, który mówi: "Nie wiem i guzik mnie to obchodzi".
Oszustwo pojawia się wtedy, gdy ktoś głośno obwieszcza: "Wiem!". Ten, kto zapewnia: "Wiem, że Bóg istnieje" albo "Wiem, że Bóg nie istnieje", wykracza poza możliwości rozumu, skłania się w stronę integryzmu, integryzmu religijnego lub integryzmu ateistycznego, obierając zgubną drogę fanatyzmu, na której końcu jest śmierć.

Noc ognia
Ta książka to niezwykła opowieść o [...]

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Twórca nieznany, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.