24 czerwca 2020 roku, godz. 22:56 1,9°C

„Eugeniusz Oniegin” Aleksander Puszkin – 5/5⭐️

1. Utwór pisany jest wierszem. Widok ciągnących się kilometrami lirycznych opowieści, przywołuje pozostałości traumy po „Panu Tadeuszu” czy „Dziadach” z czasów szkolnych, kiedy tego typu literaturę wpychano w mój dziecinny umysł, niezdolny ogarnąć problematyki tak, czy inaczej. Sam widok przywołuje więc mimowolne skojarzenie z karą lub śmiertelną nudą. Do dziś liryka ogólnie jakoś niezbyt mnie przekonuje, kojarzy się raczej ze sztuką posługiwania „Enter-em”, barwnym pisaniem bez mówienia czegokolwiek, czy mglistą, „kreaturną” wręcz symboliką.
Piszę to wszystko proszę państwa, by podkreślić wrażenie jakie wywarł na mnie „Eugeniusz Oniegin”, po wysłuchaniu przepięknej recytacji utworu, wykonanej przez Krzysztofa Kolbergera.

2. Położyłem się na brzuchu, pod kocykiem, milusi. Leżenia – pozycja oraz stan do rozmyślań i przyjemności. Zamknąłem oczy i słuchałem czytania z głośnika. Mam to szczęście w nieszczęściu, że z trudem zasypiam. Za chwilę poczułem się jak w baśni i nie był to sen, jakbym słuchał melodii, albo opowieści szumiących na wietrze liści, lecz nie rymów, nie słów. Oczywiście, trafia się moja ulubiona francuszczyzna. Cóż, taka moda była kiedyś. Dziś Francja ma twarz „makarona” i już się tego nie czuje, a przynajmniej ja.

3. Warto wspomnieć, że jest sporo wydań książki. Wydania różnią się od siebie znacznie, ale pomyślcie tylko jak trudny musi być przekład rymowanki z języka obcego. Szukałem kilku cytatów, które spodobały mi się w trakcie słuchania i odnalazłem je w wersji pisanej. Okazały się już nie tak dobrze brzmiące, ze względu na inny przekład. Ech.

4. Fabuła nie jest skomplikowana, zgodnie zresztą z wolą autora, który w trakcie narracji wyjaśnia, dlaczego wolałby napisać romans niż złożoną intrygę. Zrozumienie fabuły powinno się więc obejść bez większych trudności. Mógłbym nawet powiedzieć, że to banał, lecz jest to w istocie idealny przykład przerostu formy nad treścią. Przyjaźń, miłość, tęsknota, śmierć, krajobrazy ukazują się nam w sposób wzruszający. Wszystko jest bardzo tkliwe, lecz nie do zrzygania, taki słodko-gorzki obrazek.

5. Poemat traktuje o miłości. W głowie słyszę szept, że to rosyjski odpowiednik „Romea i Julii”. Puentą jest, że miłość starzeje się, zużywa, że trzeba pić ją z rozwagą, jak butelczynę wina. „Szczęśliwy ten, co w życia święto // Nie wypił wina aż do dna”. Ja jednak pozwolę sobie wysnuć nieco inny wniosek. Otóż miłość wodzi nas całe życie za nos, ciągnie tylko w jedną stronę tak, by kochankowie nigdy nie wyszli swą żarliwą namiętnością naprzeciw siebie. Problemem jest, że w życiu miłości nie jest tak mało, lecz za wiele. Chcesz być kochany to błyszcz i ignoruj, chcesz kochać to pisz listy i zdzieraj kolana. „Miłość jest gadułą.”.

6. Nie wiem jak z czytaniem, ale słucha się doskonale – muzyka dla uszu. Utwór jest krótki, w sam raz na popołudnie przy nijakiej pogodzie. Być może wprawi państwa, tak jak i mnie, w liryczny rezonans. Nie przygotowujcie umysłu na rozmyślania, po prostu popłyńcie z pieszczotliwymi rymami. Czuję się wręcz zachęcony do wysłuchania innych poematów np. „Romeo i Julia”.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Recerz, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.