29 grudnia 2020 roku, godz. 21:08 3,1°C

(...)

Zanim powstać mogło cokolwiek, wpierw potrzeba charakterystyczna dla treści oraz stylistyki prozatorskiej, wprawiła w zakłopotanie samoświadomość narratora, jak też mógł, ale nie musiał przewidzieć tego autor, samoświadomość była niczym więcej, a wewnętrzną artykulacją myśli, w określony sposób, to jest w konkretny sposób, czyli samoświadomość narratora jest niczym więcej a samym wrażeniem autorskim i nie jestem pewien, by można było, iż ja istnieję. Mogę stanowić fragment książki - jestem fikcją, mogę stanowić fragment autora - nie jestem tyle narratorem, co twórcą. Wtedy bardziej, niż przewodnikiem, jawi się taki głos kimś, kto mówi - tutaj wymyśliłem to i to i postanowiłem rozwiązać to w ten, a nie inny sposób. Przynajmniej tak powinien mówić szanujący siebie autor. Często jednak nic nie mówi, pozostawia słowa, by mówiły za niego, a te potrafią zdradzić więcej, niż zawarte jest w znaczeniu. Gdyby istniało jedno, trwałe, ściśle powiązane ze słowem znaczenie, które determinuje treść, poezja przestałaby istnieć. Naturą, a raczej powołaniem poezji jest przełamywanie znaczeń, stawianie ich w nowym świetle, celem ukazania formy dotychczas nieznanej, którą dostrzec można tylko oczyma wyobraźni. Lecz nic mi teraz z poezji, gdy stoję tutaj, nieświadomy tego, kim jestem, a raczej ani ja, ani też autor albo ani ja ani narrator nie wiemy do końca, kto jest kim i nasz nastrój przypomina jednego z kultowych memów z dwoma spider man'ami, którzy wskazują na siebie palcami, jeden drugiego winiąc za formę, jaką przybrały treści. Powołanie do życia narratora to zadanie trudne, sam narrator bierze na swoje barki zadanie podobne do tego, którym jął się zajmować Atlas. Zdaje się, że narrator na swych barkach dźwiga cały świat stworzony przez autora, który w postaci, może raczej - głosie narratora, widzi coś na wzór grawitacji, wokół której skupione są kwiaty, asfalt, kamienie w polach, wbrew której ptak i samolot wzlatują w powietrze ( i tym jest właśnie poezja), a w wyniku której dzieci upadają podczas nauki chodzenia, a ptaki wylatują z gniazda podczas lekcji latania ( i to też jest poezją).

Wróćmy jednak do narratora. Nawet jeśli pozostaje on poza akcją, jego głos rozchodzi się w świecie fikcji wykreowanej przez autora, musi mieć jakieś ciało, osobowość, usposobienie, własną, indywidualną perspektywę, percepcję, własny punkt patrzenia, z poziomu którego opisuje zdarzenia, postaci, dodaje własne, narratorskie komentarze, jeśli wydaje się to niezbędne, gdy jest to zbyteczne, głos pozostawia samym bohaterom, miejscu i akcji. Narrator jednak pozostaje bytem, w tym przypadku niewiadomego pochodzenia, dlatego nie może istnieć nic więcej jak tylko nieświadomość, chwilowy kaprys autora, co do postaci narratorskiej, która w każdej, dowolnej chwili zmieni swój wydźwięk, a tym samy zmieni ton książki. Może też autor, powoli, niepewnie, z precyzją oraz uważnie formować z tych kawałków ciemności, jak z gliny albo wydobywać z ciemności jak z kamienia albo spod grubej warstwy kurzu narratora, tak, by w pełnej okazałości, pewnym siebie ruchem przejął batutę i podjął się dyrygowania historią. Nadawał jej tonu, bądź tylko wtórował myślami dźwiękom historii. Bez wątpienia jednak narrator jest bytem, który posiada ogromny wpływ na warstwę pośrednią książki. Czym jest jednak warstwa pośrednia? To każde zdarzenie, postać opisane z perspektywy narratora. Bezpośrednie jest to, co dzieje się poza narratorem, co tworzy kontrasty, przełamuje schematy, wyrywa się spod tonacji narratorskiej i tworzy własną kompozycję z dźwięków, którymi dysponuje dane zjawisko.
(...)

Recerz Max
 30 grudnia 2020 roku, godz. 5:36
Edytowano 30 grudnia 2020 roku, godz. 6:16

Zawsze mam trudności skomentować Twój tekst, bo nie wiem o co w nim chodzi, a celowo czytam prozę nie więcej jak dwa razy, żeby właśnie nie rozkminiać.

Wyczuwam sztuczny patos i chyba mówisz półwierszem. Zdania wielokrotnie złożone bardzo ładne, ale są dla mnie nieczytelne, aż świerzbi, co by je porozbijać. Stylem przypomina zapiski Witkacego, o ile dobrze pamiętam.

A może za głupim na to, bo sam warsztat twórczy widać po zapisie. 😉