22 czerwca 2018 roku, godz. 12:17 6,3°C

Przez bezdroża ludzkich dusz - Kazik

Zanim było wiadomo czy Kazik, wnuk Kazimierza się urodzi, nadano mu imię i wybrano szkołę, zawód i wyznanie. Ojciec Kazika był wojskowym pilotem. Rzadko bywał w domu. Dla syna był bogiem, jego wola zawsze stawała się rzeczywistością, nikt nigdy się mu nie sprzeciwiał. Kazik był inteligentnym chłopcem i miał dobrą pamięć. Właściwie tu musiał być inteligentny i mieć dobrą pamięć. Czuł, że by zasłużyć na miłość i akceptację rodziców musi być kimś wyjątkowym. Był wizytówką rodziny. Na rodzinnych uroczystościach śpiewał recytował. Gdy w przedszkolu przed całą salą wyrecytował "Kto ty jesteś? Polak mały ", pierwszy raz czuł, że ojciec jest z niego dumny. Mama dwa razy w tygodniu prowadziła syna do kościoła i wspólnie się modlili by ojciec zawsze bezpiecznie wylądował. Tyle razy słyszał jak tato z kolegami przy wódce narzekali na coraz starszy sprzęt i bałagan w kadrach. Właściwie to jedyną bliską mu osobą była matka, to z nią spędzał najwięcej czasu i jej powierzał wszystkie dziecięce zmartwienia. Jej zawdzięczał dobrą znajomość kobiecej psychiki. Gdy trafił do liceum był ulubieńcem dziewczyn. Szybko wyczuwały, że różni się od kolegów. Można było z nim o wszystkim pogadać, problemy widział z innej perspektywy niż wszyscy. Czuły się w jego towarzystwie bardzo swobodnie. Gdy koledzy z klasy błędnym wzrokiem szukali kiełkujących się kobiecych krągłości i gładkiej skóry, on patrzył w oczy. Miał świetny gust, lepiej niż koleżanek wiedział jaką dobrać kieckę do figury. Mimo dużej popularności wśród płci pięknej nie miał dziewczyny. Koleżanki szybko odkryły przyczynę - " powołanie". Z domu wyniósł przywiązanie do kościoła, był bardzo religijny. Wielką sensacją była wiadomość, że po maturze zamiast do seminarium idzie na prawo. W jego rodzinie można było być albo prawnikiem, albo wojskowym. Duża wada wzroku zredukowała wybór do jedynej opcji. Beztroskie życie nastolatka zburzyło jedno wydarzenie na wakacyjnym obozie. Pierwszy raz miał spędzić cały tydzień poza domem. Po pierwszym dniu, wieczorem przyszła kolej na kąpiel w wspólnej łaźni. Gdy się rozebrał i ujrzał nagie męskie ciała poczuł coś, czego wcześniej nie czuł. Szybkie bicie serca, głęboki oddech i uczucie gorąca. Szybko zauważył jak jego ciało reaguje, zimna woda na szczęście pozwoliła ukryć przed kokegany podniecenie i erekcję.
Zawsze czuł że jest inny, ale początkowo nie wiedział na czym ta inność polega. W tych czasach samo wypowiedzenie słowa seks było grzechem, jedyna dostępna wiedza ograniczała się do anatomii i fizjologii na lekcjach biologii i lekcji religii, gdzie ksiądz mówił o grzechu masturbacji, pożądliwości, nieczystych myślach, ale zawsze to odnosiło się do płci przeciwnej. Między kolegami krążyły świerszczyki, a dziewczyny czytały " Bravo". Z tej literatury dowiedział się o istnieniu pociągu do swojej płci.
Wydarzenia spod prysznica często śniły mu się po nocach. Zawsze budził się później w mokrym prześcieradle. Myśl o tym była z jednej strony niewyobrażalnie podniecająca, z drugiej go przerażała. Bywało że bał się zasnąć, by o tym nie śnić. Nienawidził tej części swojej osobowości, czuł się przeklętym. To była jego największa tajemnica, długo nie miał odwagi się wyspowiadać z swoich fantazji, które mimo lęku przed potępieniem się pojawiały. Jednak ciągle depresje zmusiły go szukania pomocy. Przed Wielkanocą pierwszy raz przyznał się przed człowiekiem, w konfesjonale do swoich tajemnic. Nie znalazł zrozumienia, czuł się jak najgorszy łotr, ale mimo wszystko poczuł ulgę. Na studiach szybko ujawniły się jego zdolności do polityki. Związał się z prawicowymi ruchami. Wszędzie gdzie pojawiały się hasła o obronie tradycyjnej rodziny, obronie ojczyzny, historii, wiary katolickiej był ulubieńcem tłumu. Czuł się dzięki swojemu zaangażowaniu rozgrzeszony z homoseksualizmu. Wiedział też, że jeśli będzie najgłośniejszy, to nikt go nie będzie podejrzewał o homoseksualizm. Jednak z czasem czuł pogardę do ludzi, stał się podejrzliwy. Wszyscy którzy się różnili od niego stawali się wrogami. Kto nie był za, ten przeciw. W podświadomości rządziło od dziecka wpajane " Kto ty jesteś - Polak mały", mniejszy od innych nie Polaków, wiecznie zagrożona ojczyzna małych Polaków, którzy mimo przekonania o swojej wyjątkowości wciąż muszą udowadniać że są wyjątkowi i lęk że prawda może okazać się inna, niż jego przekonania. Gdyby nie miał racji nie wiedziałby kim jest, straciłby wszystko co największym wysiłkiem zbudował, kosztem swoich marzeń i pragnień. Przez ten lęk nigdy nie zastanawiał się kim naprawdę jest, czego pragnie, wiedział tylko co powinien.
Szybko znalazł się na szczycie list wyborczych. Do ideału brakowało mu tylko jednego - założyć rodzinę. Konserwatywny Katolik, Polak kawaler w kwiecie wieku bez żony, dzieci, to jak żołnierz bez karabinu z lśniącym bagnetem na defiladzie, albo przynajmniej z zardzewiałym bagnetem.
W partii przydzielono mu specjalistę od wizerunku - Mateusza. Już pierwsze spojrzenie w oczy wystarczyło, że obaj poznali swoje największą tajemnicę, coś do czego nawet przed sobą do końca nie mogą się przyznać. Mateusz wychował się z siostrą Krystyną w domu dziecka prowadzonym przez siostry zakonne. Sam zasugerował Kazikowi, że lepiej by wyglądał w oczach wyborców, gdyby się ożenił i miał kilkoro dzieci. Kazikowi nie rozglądał się daleko. W oko wpadła mu Krystyna. Nie miała dużego powodzenia u mężczyzn i za bardzo go nie szukała. Nie miała szczęścia w miłości. Jej pierwszy chłopak zostawił ją po pierwszej wspólnej nocy, niby przypadek, ale podświadomość uporczywie łączyła te fakty.
Wstrzemięźliwość Kazika w intymnych kontaktach pozwoliła oswoić się z lękiem i imponował jej, że nie spieszy się z pójściem do łóżka, ale czasami czuła, że gdyby tylko zechciał, to nie potrafiłaby mu się oprzeć. Po dwóch latach znajomości wzięli ślub.
Kariera coraz mocniej absorbowała czas i siły Kazika. Całe dnie spędzał na wiecach i spotkaniach z wyborcami. Jego poświęcenie zaowocowało. W zbliżających się wyborach dostał numer jeden na liście kandydatów. Ten fakt umocnił w Kazika poczucie misji, uczucie, że może zmienić świat.
W pracy wszędzie towarzyszył mu Mateusz, który nie odrywał wzroku od kolegi, nie odstępował go na krok. Pomimo początkowego oporu pozwalał mu na coraz większą bliskość, również fizyczną. Nie odwracał wzroku gdy Mateusz patrzył mu w oczy, nie cofał ręki, gdy ich dłonie się niby przypadkowo spotkały. Natura z czasem była coraz silniejsza.
Zwycięstwo w wyborach było formalnością. Od lat recepta na wygraną była jedna- zrzucić wszystkie problemy na starą władzę, pokazać jak bardzo dorobili się rządzący kosztem podatników i obiecać że będą z tego rozliczeni. Osobliwość Kazika dobrze wpisywała się w tą retorykę. Czuł złość do świata poza pracą, partią. Poza nią był agresywny, choć nie chciał taki być, to jakby nie umiał inaczej, nie panował nad tym. To była też reakcja łańcuchowa. Jego dystans i oziębłość budziły niechęć u innych, a on to widząc tracił ochotę na ocieplenie relacji.
Nowe stanowisko oznaczało nie tylko zmianę adresu biura, ale też współpracowników. Mateusz w tajemnicy wyjechał do Francji. Tak bez słowa postawił wszystkich przed faktem dokonanym. Siostrze tylko wysłał smsa, że chce spróbować czegoś nowego w życiu. Kazik poczuł ulgę, ale też pierwszy raz w życiu coś jakby pustkę. Życie toczyło się swoim rytmem aż do 21 maja. Sekretarka jak co dzień otworzyła biuro, weszła do pokoju szefa by zanieść stertę dokumentów i zamarła. U sufitu wisiało bezwładnie ciało szefa.
Choć prokuratura nie znalazła żadnego tropu, który by wskazywał, że to nie było samobójstwo, teorie spiskowe pojawiały się jak grzyby po deszczu. Kazik miał właściwie tylko wrogów, poza Mateuszem i rodziną. Poza pracą nie miał innego życia, przyjaciół, hobby, rodzina była jakby wpisana w życie, jak prawo w fizyce, zasadą której musiał się podporządkować.
Z upływem czasu nawet jego wrogowie zaczęli wierzyć, że to nie było samobójstwo. Taka teza idealna dla propagandy partii. Prawdę przez łata znał tylko Mateusz. Mimo początkowych wątpliwości Krystyna uwierzyła w teorię o zabójstwie męża, aż przypadek to zmienił.
Pewnego dnia zepsuł jej się telefon. Tak niefortunnie spadł ze stołu, że pękł ekran i przestał być dotykowy. Przypomniała sobie, że mąż trzymał w szufladzie zapasową komórkę. Włączyła ją, połączyła się z wifi i telefon automatycznie zsynchronizował ulubiony komunikator Kazik. W mgnieniu oka przeczytała całą korespondencję z bratem. Wiedziała o orientacji Mateusza, ale romans z mężem to był szok. Z emocji usiadła na łóżku. Istnieje wiadomości czytała z drżeniem rąk. Mateusz szantażował Kazika. Nie mógł znieść podwójnego życia, ciągłego ukrywania przed światem swoich uczuć. W ostatniej wiadomości napisał, że ma dość i że zniknie z jego życia, jeśli się nie ujawnią. Krystyna usunęła całą korespondencję z serwera i dla pewności zniszczyła też telefon męża. Zrozumiała jak trudne było życie męża i co musiał przeżywać. Postanowiła odnaleźć brata, który zerwał kontrakt, nie mogła pozwolić sobie na utratę ostatniej bliskiej osoby

szpiek Mariusz, Belzebiusz
 22 czerwca 2018 roku, godz. 16:13

http://www.encyklopedia.edu.pl/wiki/Przyczyny_homoseksualizmu
Akcja toczy się gdy do liceum trafiało się po 8 letniej podstawówce, czyli mając 14 lat :-)

fyrfle Mirek
 22 czerwca 2018 roku, godz. 14:18

Myślę, że opowiadanie też sugeruje, że lewicowość to walka o prawa środowisk LGBT, a ja uważam, że chodzi w niej o zupełnie inne sprawy, tymczasem tak zwani ludzie lewicy utożsamiający się z żądaniami środowisk homoseksualnych, to kolejne wypaczenie odstępstwo od normalności.

fyrfle Mirek
 22 czerwca 2018 roku, godz. 13:07

Kontrowersyjny tekst, mający być może wymusić na czytelniku akceptację homoseksualizmu, pretensji tych środowisk by zrównoważyć ich związki z sakramentem heteroseksualnym i nie dopatrywać się w ich postawie aberracji wywołanej patologią ich rodziny, a zaakceptować bez szukania prawdy, że tacy są genetycznie i duchowo. Jeszcze będę w opozycji do twierdzenia, że krągłości w liceum , to dopiero powstają- uważam, że one są już "owocami południa", które chcą być widziane i pieszczone.