26 maja 2020 roku, godz. 11:45 6,3°C 66

Nie bój się

Z niego to był zawsze taki gwiazdor. Trzeba przyznać, miał zdolności aktorskie. Zawsze świetnie wypadał na scenie.
Ale zacznijmy od początku. Do szkoły teatralnej dołączył do nas dopiero w listopadzie. Z początku krygował się. Był zmieszany. Trochę przystopowany w tym, co robił. Zaczął się jednak rozkręcać. Jak wystawialiśmy "Piotrusia Pana", to już był, można by rzec, pierwszoligowym aktorem. Okazał pełnię swego aktorstwa. Naprawdę grał dobrze. Chyba mu zazdrościłam, bo on w tak krótkim czasie przeszedł metamorfozę, a ja natomiast byłam szarą myszką, której często zdarzało się zapomnieć tekst na scenie. No i stale towarzyszyła mi trema oraz stres. A on chyba nigdy nie doświadczył w życiu tychże uczuć. Rozwijał się po prostu chłopak. Może jednak był trochę zawstydzony tym, że jest bardzo dobry w tym, co robi na scenie.
Potem przyszło ukończyć nam tę dwuletnią szkołę. Dostał on się do filmówki. Ostatnio odkryłam, że gra już w słynnych serialach polskich. Ma własne profile na stronach z aktorami. Może nie gra głównych ról, ale to zawsze coś. Myślę, że z czasem o nim jeszcze usłyszę i zobaczę go...
Mówił on zawsze, że chce być aktorem. Osiągnął to, czego chciał. Zyskał pewność siebie, no bo sam ujrzał, że jest naprawdę dobry w aktorstwie.
A co ze mną? Chyba niczego za bardzo nie osiągnęłam. Aktorką to w ogóle nie jestem (bo gdzie tu z moim dławiącym strachem scenicznym).
Gdy to piszę, to szumią drzewa za oknem. Mocny dziś wiatr. Pachnie bez w moim pokoju. Ptaki pięknie śpiewają. Jakby w tych czasach nic się nie działo. Może czas, by rozwinąć żagle i dać się ponieść wiatrowi? Nie dałam rady na scenie teatralnej. Czy jestem spalona na scenie życia? Potrzebuję na tej scenie jakiegoś suflera, co mym życiem pokieruje. Na razie bez rosnący za oknem coś do mnie szepcze... Zdaje się, że mówi: "Nie bój się..." I słychać oklaski szumu jego... Dla mnie to?

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Lola Lola, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.