25 stycznia 2013 roku, godz. 17:35 4,2°C

Koleje losu

Wysiadłam z pociągu, który był jedynym rozsądnym rozwiązaniem jakie mi się wówczas wydawało. Uciekłam z domu, właściwie po prostu go opuściłam. I raczej to nie był dom, to był tylko budynek. Bo ciepła w nim nigdy nie było, zato pełno krzyków i pustych butelek. Właściwie mogłam się zgodzić na takie życie jak moi rodzice. Życie od kropli do kropli, łatwe. Tylko że marzyłam o czymś innym…
Dostałam się na studia, na jakieś studia. Żyłam ze stypendium, mieszkałam w akademiku nie było źle, tak jak nigdy nie było dobrze.
Poznałam chłopaka, wysoki, silny brunet. Z czasem pokochałam go tak mocno, że nie potrafiłam bez niego żyć. Był dla mnie dobry, kochał mnie, a może po prostu tak mu się wydawało. Gdy skończyłam trzeci rok studiów, przyszedł z bukietem czerwonych róż, uklęknął i poprosił mnie o rękę. Sakramentalne tak powiedziałam jakieś trzy miesiące później. Byli moi rodzice i cała rodzina Arka. Słońce świeciło wysoko i było świetnie. Zamieszkaliśmy razem w małej kawalerce po babci Arka. Była fantastyczna. Arek dostał wymarzoną pracę. Wreszcie miałam nadzieje że wszystko się ułożyło i nigdy się nie skończy. Przynajmniej tak mi się wydawało. Pewnego dnia nie miałam czasu zrobić wcześniej obiadu, szła sesja uczyłam się całą noc, po powrocie z uczelni zmęczona położyłam się spać. Mój mąż wrócił zły i głodny, zaczął na mnie krzyczeć i uderzył. Później robił to za każdym razem, gdy coś szło nie tak, siniaki dało się ukrywać, często załatwiałam lewe zwolnienia na uczelnie. Któregoś dnia obudziłam się w szpitalu miałam złamaną rękę, oczy otwierałam z trudnością i strasznie bolała mnie głowa, nic nie pamiętałam. Obok łóżka siedział Arek i cichutko przepraszał. Poczułam jakby nieznajomy, złośliwy głos szeptał mi do ucha: show must go on.

agoraa agoraa
 17 listopada 2015 roku, godz. 00:47

żyjesz?

agoraa agoraa
 25 stycznia 2013 roku, godz. 22:28

Nie będę krzyczała, że to nadal Ty. Że Twoja godność nadal jest w Tobie. Że jesteś wartościową osobą. Wiesz przecież o tym. Ale od wiedzy do wiary we własne możliwości kawał drogi. Jestem od tego byś nadal nie zwątpiła. Nie zwątpiła w swoje szczęście. W przyszłość, którą sobie wymarzysz. Przyszłość, która się Tobie należy.
Jeśli potrzebujesz rozmowy z kimś nieznajomym, z kimś kto nie będzie oceniał. Służę uchem.
Pozdrawiam, piękna kobieto.