1 sierpnia 2021 roku, godz. 10:44 14,1°C

Budynek wkrótce się zawali... ale teraz kwitnie...

(Widok z ulicy)

Niewielka wioska usytuowana pomiędzy jeziorami, kiedyś posiadająca prawa miejskie. Wąziutkie uliczki, kamieniczki, niskie domki, trochę nowych budynków. Najpotrzebniejsze sklepiki, straganik z owocami i warzywami, apteka. Słońce, wiatr takie same jak wszędzie. Można pokrążyć zakamarkami, pieszo lub rowerem, aby dotrzeć do jeziora gdzieś na uboczu, zatoczyć koło wzrokiem po okolicy z niewielkiego wzniesienia, pomachać nogami siedząc na pomoście, pozdrowić rybaka łowiącego ryby w stawie. Jedna z uliczek zapraszała by skręcić, była jak korytarz prowadzący w dół do zielonej siatki ogrodzenia, a dalej jezioro. Niskie domki wzdłuż, fasadą dotykały chodnika. Nawierzchnia ulicy i chodnika wyłożona kostką, równiutka, kontrastowała z linią domków, z których większość nie miała pionowych ścian, widać było bez architektonicznych pomiarów, ale nie wymagała patrzenia pod nogi. Można przejść z głową w chmurach, jak chodzą ciekawscy świata, bez pośpiechu, rozglądając się. Z pozoru nic ciekawego. Jakieś rudery z żółtą koślawą tablicą „budynek grozi zawaleniem”. Bez dachu i stropu. Wewnątrz przez otwór okienny, nieszczelnie założony deskami wyzierała sterta gruzu, zawalona drewniana konstrukcja stropu, wystające gwoździe, kawałki papy, mnóstwo butelek i puszek po piwie, jak rozprute wnętrzności. W sąsiedztwie jakiś nowy olbrzymi, w porównaniu z pozostałymi, otynkowany nienagannie na biało, ze szczelnie zasuniętymi wszystkimi roletami zewnętrznymi. Jakby tu nikt jeszcze nie mieszkał, albo chronił wnętrze przez światłem słonecznym.

Wśród tej szarości uwagę przyciągały różowo-białe pelargonie, ustawione w dwóch skrzynkach na podeście przed wejściem. Domek nie różnił się wiele od tych z napisem ostrzegawczym o zawaleniu. Tablica tylko była inna –„budynek wkrótce się zawali, ale teraz kwitnie”. Zrobienie malowniczego zdjęcia byłoby najprostsze, jednak było w tym miejscu coś, co zasługiwało na więcej. Malarz mógłby mieć dylemat czy budynek uczynić tłem dla wyróżniających się kwiatów, czy odwrotnie. Patrząc na niego wprost miało się wrażenie, że zawala się do środka. Brązowa farba odpryskiwała od framug okien, ale widać, że były pomalowane niedawno. Spadzisty dach pokrywało coś na kształt blachy falistej, gzyms niewielki nie tworzył zadaszenia, po rynnie pozostały tylko półokrągłe zawieszki. Przez gęstą firankę było widać jedynie wewnętrzną część wokół okna, zrobioną prowizorycznie. Pobielone cegłówki ułożone jedna na drugiej bez widocznego spoiwa pomiędzy. Jakby go brakło na wyłożenie do końca krawędzi, albo z oszczędności. Z boku przybudówka gospodarcza z prowizorycznymi drzwiami zamykanymi na kłódkę. Pokryta czarną folią. Z tyłu widać było niewielki ogródek.

Najciekawsze były kamienne schodki, można się doliczyć trzech oraz podest. Właściwie bryła i tylko jej usytuowanie wskazywało na przeznaczenie. Trudno powiedzieć czy to powolna korozja z powodu warunków atmosferycznych, czy wieloletnie użytkowanie, czy może jakieś większe mechaniczne uszkodzenie miało miejsce. Nie było ani jednej ostrej krawędzi, powierzchnia nierówna z zagłębieniami to znów wypukłościami. Drzwi były zamknięte.

Ciekawe czy mieszkał tu starszy człowiek, czy może młodszy tylko bardzo biedny, może kobieta. Miało się wrażenie, że tego budynku nie da się poprawić. Nawet nie tyle nie da, co nie należy poprawiać, miał taki właśnie być. Wyglądał jak wyrzeźbiony. Przez czas. Przez życie.

kukaczka Marlena
 1 sierpnia 2021 roku, godz. 11:19

..być tam przez chwilę, przez dłużej..🌷

Akula 1 sierpnia 2021 roku, godz. 11:23

:)

Recerz Max
 1 sierpnia 2021 roku, godz. 11:04

Miłe w odbiorze malowidło, plus ciekawa puenta.

„kontrastowała z linią domków, z których większość nie miała pionowych ścian, widać było bez architektonicznych pomiarów, ale nie wymagała patrzenia pod nogi”
Nie rozumiem zdania. Domki które nie mają pionowych ścian kojarzą się z lepianką, szałasem.

„połamanych sprzętów” – zniszczonego sprzętu?

„Jakby tu nikt jeszcze nie mieszkał, albo chronił wnętrze przez światłem słonecznym, było lekko po południu.”
Pora dnia zupełnie spóźniona jak na mój gust, początek tekstu zarezerwowany na pogodę też podobno niezbyt, ale co tam.

„Zrobienie malowniczego zdjęcia byłoby najprostsze”
Boże broń!

„Brązowa farba odpryskiwała od framug okien, ale widać było, że pomalowane były nie dawno.” – niedawno.

Akula 1 sierpnia 2021 roku, godz. 11:22

Dzięki Max.

Domaluję to jeszcze to jest bardzo świeże, aby nie umknęło przysypane innymi wrażeniami. Tam jest więcej niż napisałam...

No może te ściany są proste, skoro dopuszczone do mieszkania, ale wrażenie jest inne.

Sprzęty to łózko, szafki to można połamać (nie chodzi o agd)

"Pora dnia zupełnie spóźniona jak na mój gust, początek tekstu zarezerwowany na pogodę też podobno niezbyt, ale co tam. " - tego nie rozumiem, powinnam wpsomnieć o pogodzie i porze dnia na początku tekstu? Pora dnia miała znaczenie tylko przy tym zasłoniętym domu, przy innych bez różnicy.

Ze zdjęciami - lubię uwypuklać współczesne odruchy.

Recerz Max  1 sierpnia 2021 roku, godz. 11:29

Nie wiem czemu, ale wyobrażałem sobie budynek w jasnym świetle, przy pełnym zachmurzeniu, ok. 11:00, a tu nagle światło i godzina 13. 🙂

Akula 1 sierpnia 2021 roku, godz. 13:36

Heh, to rzeczywiście musiało być straszne. :)