25 kwietnia 2021 roku, godz. 21:13 6,3°C

Milimetry. (cz.10)

W drodze powrotnej zaczął padać deszcz. Na początku tylko pojedyncze krople, więc nie spieszyli się bardzo, chociaż wokół ludzie biegali w pośpiechu. Letnie powietrze lekko ochłodziło się.
— Co jeszcze chcesz o mnie wiedzieć? — zapytał Kacper. Kiedy wyszli spod parasola drzew jakby na powitanie na otwartej przestrzeni deszcz lunął z całą siłą. Kacper zdjął koszulkę, Greta miała krótką sukienkę odkrywającą ramiona. Właściwie w kilka chwil byli doszczętnie przemoczeni. Jaki sens uciekać, jak już i tak nie uratują suchej nitki?
— Niech to wszystko się spłucze. — Krzyknęła Greta i odchyliła głowę do tyłu, wystawiając twarz na lejący się strugami deszcz. Nie wiadomo co miała na myśli, czy to była odpowiedź na pytanie Kacpra? Co takiego miałoby się spłukać? Może nie chciała słuchać o przeszłości, może czuła jak zaczyna się coś zupełnie nowego, przy czym to co już było traci znaczenie? Czuła jak prawie wcale nie osłoniętą skórę bombardują strugi wody, kłuły jak szpilki, dawały wrażenie że ją zaraz rozprują że cała krew wytryśnie z niej i zmiesza się z ulewą. Deszcz absorbował ciało, myśli, duszę, przestrzeń, lokował w tej krótkiej ulotnej chwili. Kacper również chłonął deszcz wystawiając twarz i odsłonięty tors na jego ciosy. Po czym niespodziewanie coś podcięło mu nogi i wylądował w kałuży wody chlapiąc dookoła. Greta zachwiała się kręcąc się wokół swojej osi i również upadła. Siedzieli kompletnie przemoczeni w błocie jakie wytworzyło się z zalegającego alejkę kurzu zmieszanego z ulewą. Greta umazała czoło i policzki Kacpra palcem zanurzonym w błocie. Śmiali się tak, że trudno było im się podnieść.
— Masz teraz barwy wojenne wojowniku. Ha ha czarno-białe.
— Ha ha wojownik deszczu. Zaraz zaatakuję pierwszą ofiarę. — Ujął twarz Grety i przyciągnął do siebie, mocno przywarł ustami, niemalże wpił się w nie, jak wampir spragniony świeżej krwi. Przestrzeń przeszył potężny grzmot. Greta zadrżała. Kacper unieruchomił jej kark i spijał złakniony strugi wody jakie spływały po policzkach. Poczuł ciepłą słodycz. Delikatna skóra wargi pękła i z kącika ust spływała strużka krwi. Wpił usta niżej w szyję z lubością, nienasyceniem. Mokre włosy opadały na ramiona…

kuloodporna kamizelka...kulokropkowa
 26 kwietnia 2021 roku, godz. 2:46

🌼🌼🌼

Twórca nieznany Mayka  26 kwietnia 2021 roku, godz. 19:35

To po deszczu? :)

kuloodporna kamizelka...kulokropkowa  26 kwietnia 2021 roku, godz. 23:14

....mam ich mnóstwo ....rosną sobie i zakazałam je ścinać......jak grzybki po deszczu....... :)🌼🌼🌼