9 grudnia 2017 roku, godz. 19:18  12,6°C

Wiśnie - tekst poprawiony (fragment)

Usiadła koło uschniętego drzewa. Jej wargi niechlujnie obite czerwienią sklejały się, gdy oblizywała je językiem. Oczy jakby zaspane, pokryte delikatną czernią szukały jakichkolwiek kolorów. Dostrzec można było różową trawę. Z daleka piętrzyły się szaro złote góry, których wierzchołki niemal dotykały siwych chmur kłębiących się na szmaragdowym niebie. Wokół kolorowej polany można było dostrzec podzielone lasy dębowe, brzozowe, olchowe, lipowe i inne.
Drzewa ceniły sobie swoje własne towarzystwo. Jednak to nie oznacza, że były niemiłe wobec innych odmian. Wręcz przeciwnie, bardzo dobre stosunki panowały w królestwie flory. Może nie można było spotkać różnych drzew obok siebie to jednak kolorowe kwiaty bardzo chętnie były zapraszane do królestwa. Dzięki temu lasy nie wyglądały na smutne, dzięki kolorom płatków ich liście zapraszały wszelakie barwy.
Brązowe włosy Serduszko, splątane w dwie kitki falowały na coraz to mocniejszym wietrze. Silne podmuchy wiatru sprawiały, że biała koszulka na torsie wzdymała się. Różowawa spódniczka unosiła się ponad ciepłe uda, które otulone były białymi rajstopami.
Dzień był senny. Cała ta melancholia tego miejsca pytała się Serduszko - czy chce sobie pospać? „Uśnij sobie spokojnie” - szeptał cichutko wiatr. Jednak Serduszko nie chciała zasnąć, ponieważ coraz to mocniej wiał wiatr. Na pewno zaraz zacznie padać. Myślała sobie.
Nagle z oddali słychać było słaby piskliwy, lecz dosyć donośny głos. Serduszko obserwowała okolicę i próbowała zlokalizować dźwięk.
Po jakimś czasie ten sam głos było słychać już bardzo wyraźnie i Serduszko dosłyszała w nim swoje imię. I nagle na jej ramieniu osiadł mały wróbelek, na którego grzbiecie siedział bialutki chochlik ze srebrnymi skrzydełkami trzymający złoty róg przez, który mówił by usłyszano go.
Mały kochany chochlik był taki malutki, drobniutki, a jego głosik tak słaby, że z większymi od siebie musiał się komunikować przez złoty róg.
- Serduszko! Serduszko! – krzyczał bardzo głośno.
- Co się stało chochliku? Dlaczego mnie tak wołasz? – łagodnym głosem zapytała się Serduszko.
- Biała Laleczka! Ona! Biała Laleczka!
Serduszko chwyciła chochlika za jego przezroczyste skrzydełka i postawiła go na swoich kolanach. Zdenerwowany chochlik chodził nadąsany z jednego kolana na drugie. Kręcił niedowierzanie główką i marszczył malutkie czoło, mrucząc sobie pod nosem.
- Nie gniewaj się chochliku. Mów, co się dzieje? Nie czerwień się ze złości. – powiedziała Serduszko przybliżając twarz do małego przyjaciela.
- Biała Laleczka! Biała Laleczka! – wykrzyczał chochlik przez róg już bardzo nerwowo.
- Powiedz kochany. Co chce Biała Laleczka?
Chochlik wypuścił z płuc nerwowe powietrze. Spojrzał na piękne zielone tęczówki Serduszko. Od razu się uśmiechnął i trochę poczerwieniał.
- Szuka cię. – zarumienił się chochlik.
Serduszko zachichotała. Ach z tego małego chochlika to głuptasek. Chyba najbardziej nerwowy chochlik jakiego znała, ale bardzo miły i uroczy. Widać, że po mamusi.
- Trzeba było tak od razu. – uśmiechnęła się Serduszko – A powiedz mi, dlaczego mnie szuka?
Chochlik wziął głęboki wdech i krzyknął.
- Nie wiem! Powiedziała, żebym cię znalazł!
- Spokojnie chochliku. Nie musisz krzyczeć tak przez róg. Dobrze cię słyszę jak mówisz.
Serduszko wzięła chochlika i posadziła go na wróbelku, którego miała na ramieniu. Ten usiadł na nim jak na koniu. Trzymając lejce chciał się już wzbić z ptaszkiem w powietrze, gdy nagle Serduszko wstała dość żwawo i niemal jej goście spadli.
- Uważaj! Uważaj! – krzyczał.
Wreszcie wróbelek wzbił się wraz z chochlikiem w powietrze i ruszyli przed siebie. Na ramię Serduszko kapnęła kropla zielonego deszczu. Nie czekając ruszyła za przyjacielem. Pędzili tak przed siebie do dębowego lasu.

Powoli zbliżali się do gęstych liści dębowych drzew. Serduszko zastanawiała się co mogło się stać, że Biała Laleczka potrzebuje jej. Skoro nawet wysłała chochlika, który bardzo nerwowo i niecierpliwie jej szukał.
Na pewno będzie miłe powitanie. Znów Serduszko ujrzy przepiękny ogród, w którym mieszka Biała Laleczka. Na samą myśl aż ciarki przechodziły. Nie te złe, ale te dobre, które sprawiają, że chce się płakać ze szczęścia. Wzruszenie, którego można dostać wraz z pięknem.
Przemoknięty wróbelek, zmęczony przysiadł na gałązce jednego dęba z wielu występujących w tej okolicy. Serduszko zatrzymała się i nie mogła dostrzec przyjaciół.
Gdzie oni mogą być? Może już dolecieli do Białej Laleczki? Lecz chochlik głośno krzyknął.
- Tutaj jesteśmy! Wróbelek jest zmęczony. Idź dalej Serduszko, jak tylko ptaszek odpocznie to dołączymy do ciebie.
- Tylko się nie zgubcie. – powiedziała Serduszko i uśmiechnęła się ładnie do przyjaciół.
Serduszko wiedziała, że droga do Białej Laleczki jest dość długa. Na pewno chochlik ją dogoni. Jednak nie spieszyła się specjalnie. Szła między pięknymi kolorowymi dębami, których jakimś cudem zielony deszcz nie barwił. Chociaż kałuże mocno były oblane chlorofilem, to był on jednak zamknięty w kropelkach, które opadając na ziemię nie pękały.
Najzabawniejsze było jednak to, że gdy deszcz ustawał kropelki powolutku wracały na niebo, jakby po niewidzialnych liniach i tworzyły ponownie chmury, lecz nie zielone. Chociaż bywały i różowe mgły, które cisnęły wodę w ziemię.
Po jakimś czasie do Serduszko doleciał chochlik z wróbelkiem. Usiedli jednak na jej ramieniu, bo droga dość długa, a po deszczu powietrze było bardziej gęste i malutkie skrzydła młodego ptaszka nie dawały rady.
- Rodzice i tak byli by z ciebie dumni. – powiedziała Serduszko i pogłaskała małego ptaszka po wilgotnej główce.
Wróbelek był bardzo z siebie dumny. W porównaniu do słabiutkich skrzydełek chochlika, które służą mu tylko do delikatnych skoków, to jego naprawdę były solidne. Poradziły sobie przy silnym deszczu. Było mu bardzo miło, ale jednocześnie smutno, ponieważ rodzice ptaszka już dawno umarli jak był jeszcze pisklęciem. Wtedy to właśnie chochlik się nim zajął, a wróbelek odpłaca się mu z wdzięcznością.
Serduszko z daleka ujrzała pagórek, za którym znajdował się domek Białej Laleczki. Już nie może się doczekać, dawno nie widziała się z maleńkim brzdącem. Z pewnością będzie to miłe spotkanie.
Stanęła na samym szczycie pagórka. W dół było dość stromo. Wróbelek zleciał z chochlikiem i osiedli na mchowym kamieniu. Zobaczyli starą szklarnię porośniętą z zewnątrz bluszczem, pnączami i starymi korzeniami. To było chyba jedyne miejsce gdzie drzewa różnego gatunku spotykały się ze sobą, ponieważ dookoła rosły dęby, modrzewie, topole, brzozy, świerki, sosny, jodły, buki, olchy, lipy, klony, wierzby, wiązy, kasztanowce, jesiony, można było się pomylić. Było bardzo ciasno, ale Biała Laleczka była bardzo dobra i rośliny lubiły rosnąć w pobliżu jej szklarni. Nagle szybciutko z góry przybyła Serduszko i wszyscy spojrzeli na dom Białej Laleczki.
- Nareszcie. – mruknęła pod nosem Serduszko.
Chochlik wziął swój złoty róg i głośno krzyknął:
- Biała Laleczko!
Szklane drzwi zaczęły otwierać się.
Może to dziwić, że otwierają się same, ale Serduszko pierwszy raz nie jest u Białej Laleczki i dobrze wie jak malutkie biedronki w dość dużym stanie liczebnym popychają wrota wprzód.
- Dziękujemy biedronki. – powiedziała Serduszko i razem z przyjaciółmi udała się do wnętrza szklarni.

Pomarańczy (duszagrudnia)

doremi miredo
 14 grudnia 2017 roku, godz. 1:16

a kogo Ci brakuje? heh, może mnie...? ;)

Pomarańczy Adam
 13 grudnia 2017 roku, godz. 21:17

na pewno jest puściej

$$ many ~~
 12 grudnia 2017 roku, godz. 21:23

samo się nie pozmieniało
czytelnię przerobili na pub o nazwie 'mordownia'
kto nie pije kawy wypad
a ja mam nadciśnienie i wrzody żołądka
cześć

Pomarańczy Adam
 12 grudnia 2017 roku, godz. 17:52

no cóz... wiem tylko że dawno :)... ale sie pozmieniało

$$ many ~~
 12 grudnia 2017 roku, godz. 14:55

6 lat temu
to byl portal literacki
jeszcze :}

Pomarańczy Adam
 12 grudnia 2017 roku, godz. 14:38

bo to było z 6 lat temu :D

doremi miredo
 12 grudnia 2017 roku, godz. 11:57

nie kojarzę
chętnie poczytam kolejne części

Pomarańczy Adam
 11 grudnia 2017 roku, godz. 22:41

Prawdopodobnie tak... zależy jak dalej pójdą poprawki... chciałem po prostu teraz sprawdzić czy jakość tekstu poprawiła się z poprzednią wersja... ale dziekuję bardzo za miłe opinie... kiedyś wystawiałem tutaj tę bajkę ale chciałem ją poprawić wiec jak ktos to kiedys czytał to wie co dalej bedzie...

doremi miredo
 11 grudnia 2017 roku, godz. 9:04

Jestem zachwycona. Nienatarczywe opisy szybko stworzyły klimat. Wątki też całkiem fajne. Dobrze się czytało :)

$$ many ~~
 10 grudnia 2017 roku, godz. 23:55

poprawiona bajka? to może być prawda
pierwszy tekst który czytałem z ciekawością co będzie dalej
będzie następna część?

Pomarańczy Adam
 9 grudnia 2017 roku, godz. 22:30

miło ;)...