Usiadła koło uschniętego drzewa. [...] – Pomarańczy

W tym miejscu znajdziesz opinie do tekstu, którego autorem jest Pomarańczy — zgromadziliśmy 12 opinii.

Wiśnie - tekst poprawiony (fragment)

Usiadła koło us­chnięte­go drze­wa. Jej war­gi nie­chluj­nie obi­te czer­wienią skle­jały się, gdy ob­li­zywała je języ­kiem. Oczy jak­by zas­pa­ne, pok­ry­te de­likatną czer­nią szu­kały ja­kichkol­wiek ko­lorów. Dos­trzec można było różową trawę. Z da­leka piętrzyły się sza­ro złote góry, których wie­rzchołki niemal do­tykały si­wych chmur kłębiących się na szma­rag­do­wym niebie. Wokół ko­loro­wej po­lany można było dos­trzec podzielo­ne la­sy dębo­we, brzo­zowe, ol­cho­we, li­powe i in­ne.
Drze­wa ce­niły so­bie swo­je włas­ne to­warzys­two. Jed­nak to nie oz­nacza, że były niemiłe wo­bec in­nych od­mian. Wręcz prze­ciw­nie, bar­dzo dob­re sto­sun­ki pa­nowały w króles­twie flo­ry. Może nie można było spot­kać różnych drzew obok siebie to jed­nak ko­loro­we kwiaty bar­dzo chętnie były zap­rasza­ne do króles­twa. Dzięki te­mu la­sy nie wyglądały na smut­ne, dzięki ko­lorom płatków ich liście zap­raszały wsze­lakie barwy.
Brązo­we włosy Ser­duszko, spląta­ne w dwie kit­ki fa­lowały na co­raz to moc­niej­szym wiet­rze. Sil­ne pod­muchy wiat­ru spra­wiały, że biała koszul­ka na tor­sie wzdy­mała się. Różowa­wa spódniczka uno­siła się po­nad ciepłe uda, które otu­lone były białymi raj­sto­pami.
Dzień był sen­ny. Cała ta me­lan­cho­lia te­go miej­sca py­tała się Ser­duszko - czy chce so­bie pos­pać? „Uśnij so­bie spo­koj­nie” - szep­tał cichut­ko wiatr. Jed­nak Ser­duszko nie chciała zasnąć, po­nieważ co­raz to moc­niej wiał wiatr. Na pew­no za­raz zacznie pa­dać. Myślała so­bie.
Nag­le z od­da­li słychać było słaby pis­kli­wy, lecz do­syć do­nośny głos. Ser­duszko ob­serwo­wała oko­licę i próbo­wała zlo­kali­zować dźwięk.
Po ja­kimś cza­sie ten sam głos było słychać już bar­dzo wy­raźnie i Ser­duszko dosłyszała w nim swo­je imię. I nag­le na jej ra­mieniu osiadł mały wróbe­lek, na które­go grzbiecie sie­dział bialut­ki chochlik ze sreb­rny­mi skrzy­dełka­mi trzy­mający złoty róg przez, który mówił by usłysza­no go.
Mały kocha­ny chochlik był ta­ki ma­lut­ki, drob­niut­ki, a je­go głosik tak słaby, że z większy­mi od siebie mu­siał się ko­muni­kować przez złoty róg.
- Ser­duszko! Ser­duszko! – krzyczał bar­dzo głośno.
- Co się stało chochli­ku? Dlacze­go mnie tak wołasz? – łagod­nym głosem za­pytała się Serduszko.
- Biała La­leczka! Ona! Biała Laleczka!
Ser­duszko chwy­ciła chochli­ka za je­go przez­roczys­te skrzy­dełka i pos­ta­wiła go na swoich ko­lanach. Zde­ner­wo­wany chochlik chodził nadąsa­ny z jed­ne­go ko­lana na dru­gie. Kręcił niedo­wie­rza­nie główką i mar­szczył ma­lut­kie czoło, mrucząc so­bie pod no­sem.
- Nie gniewaj się chochli­ku. Mów, co się dzieje? Nie czer­wień się ze złości. – po­wie­działa Ser­duszko przyb­liżając twarz do małego przyjaciela.
- Biała La­leczka! Biała La­leczka! – wyk­rzyczał chochlik przez róg już bar­dzo nerwowo.
- Po­wiedz kocha­ny. Co chce Biała Laleczka?
Chochlik wy­puścił z płuc ner­wo­we po­wiet­rze. Spoj­rzał na piękne zielo­ne tęczówki Ser­duszko. Od ra­zu się uśmie­chnął i trochę poczer­wieniał.
- Szu­ka cię. – za­rumienił się chochlik.
Ser­duszko zachicho­tała. Ach z te­go małego chochli­ka to głup­ta­sek. Chy­ba naj­bar­dziej ner­wo­wy chochlik ja­kiego znała, ale bar­dzo miły i uroczy. Wi­dać, że po mamusi.
- Trze­ba było tak od ra­zu. – uśmie­chnęła się Ser­duszko – A po­wiedz mi, dlacze­go mnie szuka?
Chochlik wziął głębo­ki wdech i krzyknął.
- Nie wiem! Po­wie­działa, żebym cię znalazł!
- Spo­koj­nie chochli­ku. Nie mu­sisz krzyczeć tak przez róg. Dob­rze cię słyszę jak mówisz.
Ser­duszko wzięła chochli­ka i po­sadziła go na wróbel­ku, które­go miała na ra­mieniu. Ten usiadł na nim jak na ko­niu. Trzy­mając lej­ce chciał się już wzbić z ptaszkiem w po­wiet­rze, gdy nag­le Ser­duszko wstała dość żwa­wo i niemal jej goście spadli.
- Uważaj! Uważaj! – krzyczał.
Wreszcie wróbe­lek wzbił się wraz z chochli­kiem w po­wiet­rze i ruszy­li przed siebie. Na ra­mię Ser­duszko kapnęła krop­la zielo­nego deszczu. Nie cze­kając ruszyła za przy­jacielem. Pędzi­li tak przed siebie do dębo­wego lasu.

Po­woli zbliżali się do gęstych liści dębo­wych drzew. Ser­duszko zas­ta­nawiała się co mogło się stać, że Biała La­leczka pot­rze­buje jej. Sko­ro na­wet wysłała chochli­ka, który bar­dzo ner­wo­wo i niecier­pli­wie jej szu­kał.
Na pew­no będzie miłe po­wita­nie. Znów Ser­duszko uj­rzy prze­piękny ogród, w którym mie­szka Biała La­leczka. Na samą myśl aż ciar­ki przechodziły. Nie te złe, ale te dob­re, które spra­wiają, że chce się płakać ze szczęścia. Wzrusze­nie, które­go można dos­tać wraz z pięknem.
Prze­mok­nięty wróbe­lek, zmęczo­ny przy­siadł na gałązce jed­ne­go dęba z wielu występujących w tej oko­licy. Ser­duszko zat­rzy­mała się i nie mogła dos­trzec przy­jaciół.
Gdzie oni mogą być? Może już do­lecieli do Białej La­leczki? Lecz chochlik głośno krzyknął.
- Tu­taj jes­teśmy! Wróbe­lek jest zmęczo­ny. Idź da­lej Ser­duszko, jak tyl­ko ptaszek od­pocznie to dołączy­my do ciebie.
- Tyl­ko się nie zgub­cie. – po­wie­działa Ser­duszko i uśmie­chnęła się ład­nie do przyjaciół.
Ser­duszko wie­działa, że dro­ga do Białej La­leczki jest dość długa. Na pew­no chochlik ją do­goni. Jed­nak nie spie­szyła się spec­jalnie. Szła między piękny­mi ko­loro­wymi dęba­mi, których ja­kimś cu­dem zielo­ny deszcz nie bar­wił. Cho­ciaż kałuże moc­no były ob­la­ne chlo­rofi­lem, to był on jed­nak zam­knięty w kro­pel­kach, które opa­dając na ziemię nie pękały.
Najza­baw­niej­sze było jed­nak to, że gdy deszcz us­ta­wał kro­pel­ki po­wolut­ku wra­cały na niebo, jak­by po niewidzial­nych li­niach i tworzyły po­now­nie chmu­ry, lecz nie zielo­ne. Cho­ciaż by­wały i różowe mgły, które cisnęły wodę w ziemię.
Po ja­kimś cza­sie do Ser­duszko do­leciał chochlik z wróbel­kiem. Usied­li jed­nak na jej ra­mieniu, bo dro­ga dość długa, a po deszczu po­wiet­rze było bar­dziej gęste i ma­lut­kie skrzydła młode­go ptaszka nie da­wały rady.
- Rodzi­ce i tak by­li by z ciebie dum­ni. – po­wie­działa Ser­duszko i pogłas­kała małego ptaszka po wil­gotnej główce.
Wróbe­lek był bar­dzo z siebie dum­ny. W porówna­niu do słabiut­kich skrzy­dełek chochli­ka, które służą mu tyl­ko do de­likat­nych skoków, to je­go nap­rawdę były so­lid­ne. Po­radziły so­bie przy sil­nym deszczu. Było mu bar­dzo miło, ale jed­nocześnie smut­no, po­nieważ rodzi­ce ptaszka już daw­no umar­li jak był jeszcze pis­klęciem. Wte­dy to właśnie chochlik się nim zajął, a wróbe­lek odpłaca się mu z wdzięcznością.
Ser­duszko z da­leka uj­rzała pagórek, za którym znaj­do­wał się do­mek Białej La­leczki. Już nie może się docze­kać, daw­no nie widziała się z ma­leńkim brzdącem. Z pew­nością będzie to miłe spot­ka­nie.
Stanęła na sa­mym szczy­cie pagórka. W dół było dość stro­mo. Wróbe­lek zle­ciał z chochli­kiem i osied­li na mcho­wym ka­mieniu. Zo­baczy­li starą szklar­nię po­rośniętą z zewnątrz bluszczem, pnącza­mi i sta­rymi korze­niami. To było chy­ba je­dyne miej­sce gdzie drze­wa różne­go ga­tun­ku spo­tykały się ze sobą, po­nieważ dookoła rosły dęby, mod­rze­wie, to­pole, brzo­zy, świer­ki, sos­ny, jodły, bu­ki, ol­chy, li­py, klo­ny, wie­rzby, wiązy, kaszta­now­ce, je­siony, można było się po­mylić. Było bar­dzo cias­no, ale Biała La­leczka była bar­dzo dob­ra i rośli­ny lu­biły rosnąć w pob­liżu jej szklar­ni. Nag­le szyb­ciut­ko z góry przy­była Ser­duszko i wszys­cy spoj­rze­li na dom Białej La­leczki.
- Na­reszcie. – mruknęła pod no­sem Serduszko.
Chochlik wziął swój złoty róg i głośno krzyknął:
- Biała Laleczko!
Szkla­ne drzwi zaczęły ot­wierać się.
Może to dzi­wić, że ot­wierają się sa­me, ale Ser­duszko pier­wszy raz nie jest u Białej La­leczki i dob­rze wie jak ma­lut­kie bied­ronki w dość dużym sta­nie liczeb­nym po­pychają wro­ta wprzód.
- Dzięku­jemy bied­ronki. – po­wie­działa Ser­duszko i ra­zem z przy­jaciółmi udała się do wnętrza szklarni.

Po­marańczy (duszag­rudnia)

opowiadanie
zebrało 3 fiszki • 9 grudnia 2017, 18:18

a ko­go Ci bra­kuje? heh, może mnie...? ;) 

na pew­no jest puściej 

sa­mo się nie pozmieniało
czy­tel­nię prze­robi­li na pub o naz­wie 'mordownia'
kto nie pi­je ka­wy wypad
a ja mam nad­ciśnienie i wrzo­dy żołądka
cześć 

no cóz... wiem tyl­ko że daw­no :)... ale sie pozmieniało 

6 lat temu
to byl por­tal literacki
jeszcze :} 

bo to było z 6 lat te­mu :D 

nie kojarzę
chętnie poczy­tam ko­lej­ne części 

Praw­do­podob­nie tak... za­leży jak da­lej pójdą pop­rawki... chciałem po pros­tu te­raz spraw­dzić czy ja­kość tek­stu pop­ra­wiła się z pop­rzed­nią wer­sja... ale dziekuję bar­dzo za miłe opi­nie... kiedyś wys­ta­wiałem tu­taj tę bajkę ale chciałem ją pop­ra­wić wiec jak ktos to kiedys czy­tał to wie co da­lej bedzie... 

Jes­tem zachwy­cona. Niena­tar­czy­we opi­sy szyb­ko stworzyły kli­mat. Wątki też całkiem faj­ne. Dob­rze się czy­tało :) 

pop­ra­wiona baj­ka? to może być prawda
pier­wszy tek­st który czy­tałem z cieka­wością co będzie dalej
będzie następna część? 

Partnerzy

Blok

Cy­taty.eu - afo­ryz­my i sen­ten­cje Cy­taty, afo­ryz­my, sen­nik Zamyslenie.pl, Aforyzmy i cy­taty

Menu
Użytkownicy
O P Q
Aktywność

dzisiaj, 08:34fyrfle sko­men­to­wał tek­st Póki każdy z nas [...]

dzisiaj, 08:28fyrfle sko­men­to­wał tek­st możesz być kim­kolwiek zechcesz [...]

dzisiaj, 08:02danioł do­dał no­wy tek­st możesz być kim­kolwiek zechcesz [...]

dzisiaj, 07:55róż li­la sko­men­to­wał tek­st Czy można przyjąć że [...]

dzisiaj, 07:38fyrfle do­dał no­wy tek­st GDY ŻYCIEPIĘKNEM - Powrót [...]

dzisiaj, 02:38szmit do­dał no­wy tek­st Czy można przyjąć że [...]

dzisiaj, 01:15NewPerson do­dał no­wy tek­st Utknęłam Między jawą A snem Wspom­nienia i [...]

wczoraj, 23:33Yankes sko­men­to­wał tek­st Dobro ludzi jest ważniej­sze [...]

wczoraj, 23:27Trzykropek do­dał no­wy tek­st Ku pa­mięci Sta­nisława z [...]