11 czerwca 2010 roku, godz. 1:13 20,6°C

Oczy szeroko zamknięte

( 18)
Uprasza się małoletnich, aby powstrzymali swą ciekawość i nie czytali.

Jak co wieczór usiadła na parapecie, kładąc paczkę papierosów tuż obok siebie. Otwarte już wcześniej okno, przynosiło do pokoju lekki powiew wiatru, który otulał ją ciepłem letniej pory. - Co robisz? - zapytała ledwo dosłyszalnym szeptem, szukając kogoś na niebie. Nikt jednak nie odpowiedział. Zamilkła, zamykając oczy. To, co zobaczyła po drugiej stronie powiek zapierało dech w piersi. Uśmiech rozpromienił jej twarz, nadając koloru policzkom. Zawstydzenie? Tak... To właśnie to uczucie owładnęło dwudziestoletnią kobietę. Romantyczny pejzaż, kraina śpiewu i wina, gdzie troski odchodziły w zapomnienie, a tęsknota za utraconą osobą, rodziła się w miłości do piękna, jakie przynosiła przyroda. Samotnia wypełniona kolorytem pragnień. Pustkowie. Szczęśliwe pustkowie, w którym człowiek niosący na barkach krzyż codzienności, szuka równowagi. Szkarłatny rumieniec oblał jej policzki i otulił niebywałym ciepłem, który pozwolił szybować jej po przestworzach seksualnych pragnień. Była tam, gdzie pożądanie łączy się z pikanterią. Gdzie gwałtem nazwać należałoby same myśli, które deprawowały od środka ludzką duszę. Widziała siebie zmierzającą w kierunku mężczyzny. Kroki stawiała spokojnie, ale pewnie. Jej stopy przyodziane były w czerwone szpilki, których stukot rozbrzmiewał pośród idylli. Nie była jednym z patyczaków, idących dumnie na wybiegu mody. Jej krągłości podkreślały seksapil, jakim niewątpliwie dysponowała. Zgrabne, smukłe nogi paraliżowały. Nie można było oderwać od nich oczu. W dodatku ten delikatny brąz, niczym zwiastun lata, oplatający każdy kawałek jej ciała, powodował, że stawała się apetyczniejsza. Wokół bioder zawiesiła sobie czarną chustkę, odkrywając ciało przy każdy kroku. Płaski brzuch, trochę szerokie ramiona i wydatny biust, a może przede wszystkim biust nie za duży, ale i nie za mały prowokował pożądanie u samców. Twarz... Delikatne rysy, dołeczek w lewym policzku przy uśmiechu, rude włosy rozwichrzone przez wiatr, sprawiały, że mężczyźni oglądali się za nią nawet w pochmurny, szary dzień, kiedy jej piękno skrywane jest pod ciepłymi materiałami płaszcza i jeansów. Kiedy podeszła do wyrzeźbionego ciała, objąwszy je w pasie, została zniewolona przez zapach, który drażnił zmysły. Mężczyzna wyswobodził się delikatnie z uścisku i obrócił się twarzą do istoty w czerwonych szpilkach. Ruchem ręki poprawił jej włosy, które opadły bezwładnie na brązowe oczy.
Mężczyzna miał może dwadzieścia pięć lub dwadzieścia siedem lat. Oczy szare. Szpiczasty nos, mocny podbródek i lekki zarost sprawiały, że stawał się w spojrzeniu kobiet bardziej męski, co dodawało mu uroku. Jego twarz wyglądała przez to dojrzale i pociągająco. Nieziemsko przystojny... Masywne ramiona niebywale komponowały się z jego wysportowaną, a przez to umięśnioną sylwetką. Struszki potu spływały po umięśnionym ciele. Ubrany tylko w szorty i sandały stawał się ucieleśnieniem pożądań dojrzałych kobiet. Był śmiały w czynach. Od poprawienia włosów, przeszedł do muśnięcia ust, obejmując jedną dłonią jej talię, a drugą delikatnie, lecz pewnie przytrzymując część łączącą głowę z szyją. Ich spojrzenia zatrzymały się na ułamki sekund, szukając przyzwolenia na dalsze posunięcia. Oddech odbijał się o oddech. Ich usta dzieliły milimetry... I w końcu języki zaczęły wić się w mowie pożądania i rozkoszy. Świat się zatrzymał. A człowiek czując smak drugiego człowieka, chciałby więcej i więcej, i tak w nieskończoność, posuwając się naprzód. Odkrywając siebie. Szukając swoich punktów G. - Ehh - dało się słyszeć westchnienie, przerywające ten jakże emocjonujący moment. Kobieta otworzyła oczy i sięgnęła po papierosa. Przysunęła się jeszcze bliżej okna, wysuwając jedną nogę na parapet. Do ręki wzięła zapalniczkę i zaciągnęła się mocno. Po jej ciele przeszły dreszcze. - Widzisz? Widzisz do czego mnie doprowadzasz? - znów skierowała swój wzrok ku niebu.
Ponownie zamknęła oczy i powróciła utracona sceneria. Mężczyzna zaczął całować dekolt, pieszcząc przy tym czule krągłości biustu. Kobieta wygięła się w rozkoszy, mocno wbijając się palcami w jego ciało, by nie upaść. On posuwał się coraz dalej... Przejechał językiem dołeczek między biustem i udał się w kierunku brzucha tym samym, tworząc u niej kolejny spazm. Nagle przerwał, powróciwszy językiem do jej ust. Sprawnym ruchem dłoni rozpiął jej biustonosz. Nie przestając całować, starał się rozwiązać supeł chusty oplecionej na biodrach. Pół nagą wziął na ręce... I położył w cieniu, nieopodal morza, którego szum, wygrywał najpiękniejszą melodię miłosną. Nagle poczuli lekkość, jak gdyby lecieli w przestworzach... Wiatr oplatał ich ciała...
- Lekkość. Jak gdyby świat się zatrzymał. Płynął w zwolnionym tempie, ukazując najmniejszy szczegół tej chwili. Aż później dało się słyszeć dźwięk łamanych kości i krzyk. Nagle w nocy rozbłysły światła. Ktoś zaczął krzyczeć. Ktoś szukał telefonu. Ktoś podbiegł. Wykrzywione ciało młodej kobiety w kałuży krwi z niedopałkiem papierosa tuż obok dłoni na długo pozostało w pamięci świadków tego zdarzenia.

(Znane też pod tytułem: "W zawieszeniu")

eyesOFsoul Kaś(ka)
 30 sierpnia 2010 roku, godz. 18:41

To ja dziękuję...

Huaquero Damian
 30 sierpnia 2010 roku, godz. 15:39

Mistrzostwo

Brak mi słów, by opisać

Zapiera dech w piersiach... genialne.

dziękuję...

eyesOFsoul Kaś(ka)
 14 lipca 2010 roku, godz. 11:42

A ukochany nie fantazjuje?
Czy kobieta tego się też nie obawia?

eyesOFsoul Kaś(ka)
 13 czerwca 2010 roku, godz. 18:34

Aż strach pisać następne opowiadania, co by nie zawieść Wujka ;) :]

Sierjoża Wiesław
 13 czerwca 2010 roku, godz. 11:48

Jako, że wuj swoje lata ma pozwolił sobie... ;-) Takie opowiadanie to jest dopieroi coś :-) aż krwi w żyłach przybywa...Kpitalna lektura :-) Miłego!

topik Eliza, Zuzanna
 12 czerwca 2010 roku, godz. 00:23

A mi niemiernie miło, że mogę coś takiego czytać ;]

eyesOFsoul Kaś(ka)
 11 czerwca 2010 roku, godz. 23:47

Niezmiernie mi miło, że się podoba! :)

topik Eliza, Zuzanna
 11 czerwca 2010 roku, godz. 23:36

to jest...

genialne
świetne...

brak słów

magicznie piszesz ;-)

eyesOFsoul Kaś(ka)
 11 czerwca 2010 roku, godz. 22:50

Pani Bożenko... Jak zwykle doskonale Pani wie, co trzeba poprawić :)
Oczywiście... Zmienię! :)

Kaja - dzięki! :)

IBELLA KAJA
 11 czerwca 2010 roku, godz. 20:22

Kolejne opowiadanie i kolejne zaskoczenie ... na plus oczywiście.

eyesOFsoul Kaś(ka)
 11 czerwca 2010 roku, godz. 11:55

Co do papierosów... Nie wiem, nie wiem... Może to jakieś specjalne były ;))

Wujku, serce mi się raduje, żeś tu zajrzał! :)
Pozdrawiam...

Sierjoża Wiesław
 11 czerwca 2010 roku, godz. 11:34

Wujek z przyjemnością sobie poczytał :-)

R.A.K. Roman Andrzej
 11 czerwca 2010 roku, godz. 10:02

Bardzo wciągające, choć finał dość dramatyczny. Odnoszę wrażenie, że to nie były zwykłe papierosy skoro jej myśli tak lewitowały w sferze „odlotu”.
Bardzo dojrzały tekst, starannie napisany! Twój zasób słów jest bardzo bogaty i świetnie się nim posługujesz.
Pozdrawiam Serdecznie :)

eyesOFsoul Kaś(ka)
 11 czerwca 2010 roku, godz. 1:34

Mam nadzieję, że nie zawiodę oczekiwań... :)