16 listopada 2019 roku, godz. 13:54  7,5°C

Mowa

Umieszczono ich w budynku szkoły. Niemcy ich tam przetrzymywali cały dzień i całą noc. Bez jedzenia, bez wody. Nawet nie mogli się do siebie odezwać. Pilnował ich cały czas niemiecki żołnierz. Był niewyspany i znudzony swoją funkcją. Ale dla swojego wodza gotów był uczynić wszystko. Uwięzieni ludzie nie mogli mówić, ale mogli myśleć. Tego im nie odebrano.

Jeden z zebranych tam mężczyzn o imieniu Staszek myślał: "W tej szkole, będzie z pół roku temu, była zabawa taneczna. Tańczyłem tu z Mańką. Taniec był wolny. Objęliśmy się. Ona spuściła głowę. Wstydziła się na mnie spojrzeć. Widziałem tylko te jej długie rzęsy. Miała delikatne dłonie. Moje usta chciały wyszeptać: 'Kocham cię', ale tamtego wieczora nie uczyniłem tego. Zamilkłem. Z lęku przed odrzuceniem może. Potem przyszła ta wielka królowa śmierci i Mańki już nie widziałem. Zaginął po niej słuch. Może gdybym wypowiedział jej moje uczucia, to bylibyśmy razem, w tej ciężkiej sytuacji, ale przynajmniej razem. Muszę się odezwać do tego żołnierza i prosić go o uwolnienie nas. Nic złego nie uczyniliśmy. Odezwę się..."

Tadeusz myślał: "Moją Olę wzięli i nie powiedzieli dokąd biorą. A ja jestem tu. Mówili coś o zesyłce, coś o obozie. Że stamtąd: 'Es ist Weg Nummer eins durch Krematorium Nummer zwei...' Z moją Olą uczyliśmy się w tej szkole. Nic się nie zmieniło... Ostatni raz tu byliśmy, jak dostaliśmy świadectwo na koniec roku. Potem poszliśmy nad jezioro, dużo pływaliśmy. To wtedy po raz pierwszy pocałowałem ją i już potem byliśmy zawsze razem... Muszę odnaleźć moją Olę. Muszę się odezwać do tego żołnierza i prosić go o uwolnienie nas. Nic złego nie uczyniliśmy. Odezwę się..."

Henryk myślał: "Niemiec chciwy, Niemiec żądny. Wzgardzam tym ludem sięjącym smierć i spustoszenie. Ale to dobrze, że żona uciekła do lasu. Mam nadzieję, że poszła tą drogą, o której jej mówiłem i że odnalazła partyzantów. Tam będzie bezpieczna... Odezwałbym się do Staszka, bo przypomniało mi się, jakie to figle razem płataliśmy naszej nauczycielce. Nie możemy mówić, ale czy wolno nam się uśmiechać? Muszę się odezwać do tego żołnierza i prosić go o uwolnienie nas. Nic złego nie uczyniliśmy. Odezwę się..."

I nagle wszyscy trzej mężczyźni chórem odezwali się: "Proszę nas uwolnić. Nic złego nie uczyniliśmy." Mężczyźni spojrzeli na siebie. Byli zdziwieni, że wypowiedzieli te słowa razem. Nie mieli pojęcia, jak to się stało.

A żołnierz, nie mniej zdziwiony, rzekł: "Polacy! Oto wypuszczam was, Zadziałała tu bowiem jakaś wyższa siła. Coś poruszyło waszymi wargami i wymówiło te heroiczne i odważne słowa. Jestem pełen podziwu dla was. Idźcie!"

Więzieni mężczyźni zaniemówili. Tak po prostu? Odejść? A może to podstęp? Strzeli nam w plecy, jak pójdziemy. Ale nie... Prawdę mówi...

Mężczyźni odeszli więc. Każdy w swoją stronę. Tak bezpieczniej.

Wielka jest zatem siła mowy i odwagi mówienia. Gdy jednak wychodzi ona z myśli, gdy jest wspomagana i napędzana przez myśli, które chcemy wyrazić - jest jeszcze większa.

Lola Lola Mika
 17 listopada 2019 roku, godz. 15:55

Po prostu tematyka wojenna mnie ciekawi i już :) Wiele wspomnień wojennych daje pomysł, inspirację na opowiadanie. Po przeczytaniu sceny wojennej zapala się we mnie lampka, nadchodzi bodziec, impuls do stworzenia opowieści z czasów wojny. Dochodzi do tego wczuwanie się, że coś takiego się naprawdę wydarzyło.
Dziękuję za przeczytanie opowiadania. Pozdrawiam :)

wojtekp Wojtek
 16 listopada 2019 roku, godz. 16:24

Skąd tyle tematów wojennych?