21 listopada 2020 roku, godz. 23:08 16,7°C

Nie ta bajka

Tak dawno mnie tu nie było, zbyt wiele ominęło. Coś zabiło wiele we mnie, jak mogłam na to pozwolić? Dać to sobie odebrać? Uwierzyć, że jestem kimś innym?
Czemu pozwoliłam odejść tej małej dziewczynce, wierzącej w to co może osiągnąć? Mającej świadomość własnego ja i twardo dążącej do swoich marzeń? Czemu dopiero pod osłoną nocy pozwalam sobie tu wrócić i zatęsknić za tym, co już dawno straciłam?
Stoję pod ścianą i czuję jak przegrałam czas, który jeszcze nie nadszedł, widzę siebie, za kilkanaście lat patrzącą w okno i mająca świadomość jak wiele przegrałam w swoim życiu. Wiele osób pomyśli pewnie "Ej głupia możesz wszystko zmienić" inni, ci którzy mnie znają " ma wszystko, a jednak jej źle" cóż ciężko żyć z duszą artysty, pogodzić realny świat, że światem marzeń. Tak długo chciałam go zakopać w worku głęboko pod ziemią, udawać, że stąpam twardo po ziemi i nie ma tej drugiej strony, a jednak chyba się nie da...
Prędzej czy później, w najmniej oczekiwanym momencie to mnie dopada, wyłania się z za rogu walczy o siebie, jednak nie mam na tyle odwagi, żeby dać się ponieść emocjom i zawalczyć o siebie. Życie nie zawsze jest kolorowe, czasem trzeba dokonywać wyborów, stawiać na szali wszystko i ważyć jaką podjąć decyzję i nagle okazuje się, że dla świata tak nie znaczące jest to co się czuje, że trzeba stanąć z hardą mina i udawać, że wszystko jest dobrze chociaż serce ściska żal. Czasem sobie myślę, gdybym mogła cofnąć czas, nigdy nie pozwoliłabym sobie dojść do tego punktu, w którym jestem dzisiaj. Moje serce jest jak cmentarz, pełen smutku i żalu, pełen pogrzebanych marzeń i pragnień, o których muszę póki co zapomnieć. Pewnie wielu z was tego nie zrozumie, zada sobie pytanie czemu? Tak wielu twierdzi waro walczyć, zawalcz o siebie, ale niestety nie zawsze wszystko za wszelką cenę, czasami w życiu podjęliśmy decyzję, która ciągnie za sobą lawinę konsekwencji, których nie przemyśleliśmy, o których nie mieliśmy pojęcia, w które nie chcieliśmy wierzyć. Niestety podjęte decyzję zostają z nami na zawsze. Tak wiele chciałabym zmienić, a tak mało mogę. Czuję, że przeżywam życie, które nie jest moje, że patrzę na to stojąc obok, tak wiele we mnie bólu i żalu. Smutku nieprzespanych nocy, pogrzebanych marzeń i zranionych uczuć.
Mogłam wszystko i wszystko straciłam, czemu? Bo dokonałam wyboru, głupiego młodzieńczego wyboru, nie myśląc o konsekwencjach... ta bajka nie jest moja.
Zbyt wiele we mnie tęsknoty za tym co mogło, a tym co jest, czas nie ociera łez, każdy kolejny dzień jest jak głaz ciągnący głębiej.... może ten wpis to moje katharsis, może kropka, może czas stąd odejść?

onejka onejka
 22 listopada 2020 roku, godz. 20:07

Na odejście zawsze znajdzie się czas. Nie ten to inny. Nikt nigdy nie jest przegrany tak zupełnie i ostatecznie do końca.
Bardzo poruszył mnie ten tekst. Nie wiem na ile jest fikcją, a na ile opowiada prawdziwe życie i emocje. Nie ważne, bo wiele zdań poczułam osobiście. I czasem pocieszeniem jest to, że jednak nie jesteśmy sami w tym co się nam przytrafia, że jest wielu ludzi, którzy przezywają i czują podobnie. Najlepsze co można zrobić, to wyjść z „zaczarowanego” kręgu i coś zmienić w swoim życiu. Często, zwłaszcza to, co z pozoru może być najgorszym rozwiązaniem okazuje się tym najlepszym.