16 stycznia 2023 roku, godz. 22:50 4,0°C

Różowo

Stoję na przystanku na Placu świętego Józefa. Autobus się nie pojawia. Moją uwagę przyciąga mały malutki chłopiec w niebieskiej bluzie i z dużym różowym plecakiem. Idzie to takie małe, przechodzi przez ulice. Rozważnie się rozgląda, czy samochód nadjeżdża, aby móc bezpiecznie przejść na drugą stronę jezdni. Zastanawiam się, ile może mieć lat chłopiec. Taki mały, a ktoś go wypuścił na ulicę, żeby sam pokonywał drogę od domu ze szkoły? Chłopiec idzie swym rytmem i spokojem, jakby wyuczone miał wszystko, całą tą podróż. Dziwię się więc małemu chłopczykowi i życzę swym okiem mu wszystkiego najlepszego.

Jadę autobusem. Autobus staje na czerwonych światłach. Jeszcze nie ma zielonego dla przechodzących po pasach przechodniów. Pojawia się kobieta, ubrana na różowo. Wciska przycisk, aby światło szybko zmieniło się na zielone. Moją uwagę przykuwa to, że kobieta płacze. Zalewa się wręcz łzami. Pragnie już przejść przez pasy. Jakby przed kimś uciekała lub zrozpaczona chciała coś mieć za sobą. Smutna twarz płaczącej kobiety zwraca uwagę, tak jakby płacz był czymś nadnaturalnym.

Koło liceum Asnyka jest ławeczka. Zaraz koło przystanku. Ludzki tłum płynie. A na ławeczce śpi pewien pan. Nazwijmy go - pan Zdzisiu. A więc pan Zdzisiu śpi na ławeczce skulony, bo to chłodno jeszcze, mimo że wiosna już. Pan Zdzisiu śpi - nie śpi i marzy o eklerkach albo o zupie pomidorowej z ryżem. Różowo - piękne sny. Zatraca się pan Zdzisiu w swym śnie - półśnie. Miesza mu się wszystko: jawa z rzeczywistością i w ogóle. Te eklerki to takie słodkie, z kremem. Ślina spływa, ale gdy otworzy się oczy, to nic nie ma.

Nie jest różowo na tym świecie. Wywróż sobie róż, załóż różowe ubranie i różowy plecak, idź przez życie z płaczem lub leż i bądź jak słodka eklera.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Phase Lunaire, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.