19 lipca 2021 roku, godz. 19:23 18,4°C

Sc. 2

Stałem na linii brzegowej, gdzie wezbrane, spienione fale wgryzały się z pluskiem w plażowy piasek. Uważnie obserwowałem gwałtowność tej erozji. Monotonny przypływ i odpływ za każdym razem porywał mnóstwo drobnych kamyczków. Wiatr dął żwawo ku wybrzeżu, łagodząc upał, napędzając fale. Wysychałem jak świeże pranie. Przejrzysta woda obmywała mi stopy, brodzące w miękkim podłożu, przesianym niczym mąka. Koncentrowałem się dogłębnie na tej drobnej, zmysłowej pieszczocie i wypełniłem nią umysł. Patrzyłem w złociste dno mielizny, przypominające pustynne wydmy. Rybki odważnie polowały tu na plankton. Woda niosła z sobą drobne, sczerniałe strzępki drewna i łodyżki pourywanych wodorostów. Słoneczne refleksy zmuszały do mrużenia oczu, tworzyły ruchliwe linie na podobieństwo świetlistych włókien w plazmowej kuli. Nieprzerwanie słyszałem odgłosy ludzkie: piski, śmiechy, nawoływania… połączone w jednolitą, niedokuczliwą gwarność. Wymieniałem przeważnie krótkie, identyfikujące spojrzenia. Powracałem jednak krętą ścieżką ku atrakcyjnym kobietom, wyrazistym jak kwiaty polne, wśród jednakowych zbóż. Każda stanowiła inną osobliwość. Pierwsza przyciągała skąpym bikini, ciałem nawykłym do słońca i podglądania. Na jej bezdzietne biodra nie spojrzałby jedynie święty. Druga, młodziutka, dopiero oswajała się z wodą i urodą. Strój kąpielowy wprawiał ją w zakłopotanie, jakby z brzydkiego kaczątka wyrósł nagle piękny łabędź i zaskoczył tym przede wszystkim siebie. Trzecia unikała słońca. Wchodziła do wody tylko po kostki. Miała elegancję damy, ubrana w zwiewną, śnieżnobiałą koszulę oraz kwiecistą spódnicę, tańczącą na wietrze. Spod okrycia przebijała bladość pięknych nóg, tęgich i smukłych zarazem. W międzyczasie spoglądałem na horyzont, gdzie wąski przesmyk łączył dwa jeziora. Wybrzeża porastały lasy oraz gęsty tatarak. Gdzieniegdzie gromadziły się kłębiaste, pogodne chmury. Nim odszedłem, pożegnałem tę nieskomplikowaną sielankę, z ochotą do malowania słowami.

https://www.youtube.com/watch?v=TSFIvlA28v0

PlESCHOPATA CZŁOWIEK
 25 lipca 2021 roku, godz. 14:16

Pałki :)

Akula
 21 lipca 2021 roku, godz. 8:46

Jak się rozsunie te tataraki możnaby dostrzec, że to może trzy aspekty kobiecości, a może jest ich więcej. Wyraziste.

(Tatarak miał pałki czy tylko liście?)

Recerz Max  21 lipca 2021 roku, godz. 9:09

W zasadzie jest to tylko wierny pejzaż, lecz mimo to także dostrzegam dodatkowe atrakcje dla gryzipiórków.

Akula 21 lipca 2021 roku, godz. 10:13

Jeśli wierny, to jak z tymi tatarakami?

Recerz Max  21 lipca 2021 roku, godz. 10:29

Nie wpadł mi w oko. 🙂

Akula 23 lipca 2021 roku, godz. 20:14
Edytowano 24 lipca 2021 roku, godz. 8:52

Teraz pięknie, płynnie.

edit:
Teraz znaczy po poprawkach. :)

zielonakredka ula a może marta
 20 lipca 2021 roku, godz. 7:49

Bardzo plastyczny obraz. Połączenie piękna natury z kobiecą fizjologią. Obok zapach tataraku.

Recerz Max  20 lipca 2021 roku, godz. 9:09

He he, fizjologii tym razem nie było, poprzestałem na fizjonomii. 😉

maba Ewka... albo nie
 19 lipca 2021 roku, godz. 22:24

Ładnie namalowałeś, intrygująco.
Poprawiłabym drobiażdżki :
- "za każdym razem",
- żwawe dęcie wiatru trochę zabawnie brzmi,
- ja bym jednak te stopy moczyła,może zanurzała koniuszki palców, a nie maczala, kojarzy mi się to z "maczanką po krakowsku" albo namaczaniem prania,
- a skoro jestem przy praniu, to "schłem" też nie najszczęśliwsze :)
Poza tym - fajne, możesz pisać nawet o praniu. :))

Recerz Max  19 lipca 2021 roku, godz. 22:59

He he, dzięki za pamiętliwy support.

Dopiorę to jeszcze. 😉

maba Ewka... albo nie  19 lipca 2021 roku, godz. 23:49

"Ociec, prać?"
:)))