28 czerwca 2020 roku, godz. 10:44 2,9°C

- tajemnice psychopatów -

Skrywane w sercu tajemnice psychopatów. Ból, powiesz. Trzyma w rękach moją postać. Jak kochanek. Nie poznał gniewu, ani sumienia. Dobro, wpisane w jego naturę staje się częścią mnie. Potęgowanie i zaokrąglanie.

Powietrze zbyt ciężkie dla ust. Podobnie jak tajemnice. Sekrety psychopatów skrywane w myślach. Coraz bliżej im do mnie. Całe życie o krok do zatracenia. Ciągłe poszukiwanie odmiennej drogi dla rzeczy, które pragną wyjść z mojego ciała, wydobyć się na powierzchnię.

Skrywane w sercu słowa i myśli. Nikt nie ma prawa wstępu. Ani ciało, ani dusza. Żadne spojrzenie nie dotknie prawdy wyrytej w kościach. Twórcy, którego dłońmi jest strach. Masz pojęcie, jak piękny jest jego dotyk? Gdy w skurczonym żołądku mieści się tylko ekscytacja? Można pomyśleć, że wszystko jest niewidzialne, nawet wiersze i pismo. Twarze, ruchy, budynki. Ruchliwa ulica, przechadzający się ludzie.

Wszystko jest niewidoczne. Dlatego łatwo patrzeć na wskroś. Ale oczy, którymi to widzę, są suche jak piasek. Są już spróchniałe. Wyniosłam spojrzenie ponad ludzi i osadziłam je tuż obok słońca. Tam jasność, tam ślepota, tam upał i spopielone sny.

Skryte w sercu tajemnice psychopatów. Otoczone ofiarami. Otoczone cierpieniem zadanym przez instynkt. Rzeczywistość, nie jest dla mnie. I żyć wiarą, że można ją zmienić, to umrzeć. Umrzeć, tak na wszelki wypadek, na przeczucie, że życiowa droga, która się obierze, donikąd nie prowadzi. Po prostu trzeba iść, bo jest to częścią nas, wpisanym w naturę rodzajem postępowania.

Ale wyjść poza bezsens?

Dałeś mi Boże dziwny rodzaj cierpienia. Dałeś mi wrażliwość. Nie chcę jej. Możesz już zabrać zaufanie, które odczułam. Nie ofiarowujesz przecież siły. To zbyt proste. Wymagasz jej od człowieka, by dostrzec, co w nas siedzi. Nie chcesz nas znać, pragniesz poznawać. Nie chcesz nas widzieć, wolisz wyłapywać.

Jesteśmy czymś cennym. Cennym, bo nie panujesz nad nami. Czymś unikatowym, co od strumienia Twojej łaski wolało zatracenie zmysłów. Kochasz nas bardziej, niż cokolwiek innego. Bo jesteś Bogiem wyrzutków i samotników. Odmieńców i świrów. Nie potrzebujesz naszej wiary, rozmów, ani modlitwy, jak my ich nie potrzebujemy. Potrzebujesz naszych błędów. Bez nich jesteś pusty.

Jacob_Filth Jot
 10 lipca 2020 roku, godz. 13:35

Dziękuję

Sylwia Pryga
 7 lipca 2020 roku, godz. 14:10

Mocne, zwłaszcza w puencie...