23 października 2022 roku, godz. 19:30

Ballada bez słów

W purpurowym zwierciadle Twoich oczu jest odbicie zniszczonych snów, pierwszego wiosennego powiewu, ostatecznego listu pożegnalnego, niedokończonego epitafium... W Twoich oczach widzę strach i gniew, miłość i litość, sarkazm i obojętność... Wiesz, że kochamy się w złudzeniach, które pragnę Ci zadedykować? Wiesz, że Twoje serce, choć cierniste, jak każdy kwiat potrzebuje słońca? Jak kwiat, który rozkwita zimą? Ten kwiat zrywają moje drżące palce, kwiat, który pachnie niby odtrącone szczęście, niby utracona wolność, ukryta w sobie noc.

Wciąż wyobrażam sobie ciszę pragnień, obojętność zmysłów, łzy chore na pokorę... I kiedy położysz mi palec na ustach, powstrzymam oddech, powstrzymam bicie serca, aby nie zagłuszyć tej ciszy, uroczystej i niepowtarzalnej. W Twoich myślach moje sny mają swój raj. W sercu czai się czas, który chciałabym powierzyć zmęczonym i straconym. Czy pozwolisz na zakończenie ucałować Twoje nadgarstki? Kocham tę delikatną, popielatą skórę... Pragnę, by jej ciepło tuliło do snu moje przywidzenia, rokroczne urojenia, do jakich chcę Cię zaprowadzić.

Zmęczona po dobrze przespanej nocy, szukam Cię na poduszce - zastaję pustkę, chłód i żal. Ze złamaną duszą pójdę dalej, tam, gdzie źródło ma Twoja moc, gdzie bije krynica Twojej przeklętej nieśmiertelności. W ramach prologu do lepszego raju zostawiam Ci moją najcenniejszą balladę, balladę bez zbędnych słów.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Koziorowska, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.