13 lipca 2020 roku, godz. 8:54 4,9°C

Lipcowy Ogród 2

Poszedłem na balkon popatrzeć na kwiaty w doniczkach, na kwiaty na ścianie domu i te na rabatach przed domem i nawet przed ogrodzeniem posesji. Tak, to był ten jeden upalny dotychczas dzień w lipcu. Przy czym dla mnie upał zaczyna się od dwudziestu dziewięciu stopni. Piękno kolorów i kształtów kwiatów, to jedna przyjemność, a druga, to patrzenie na zbocza i szczyty gór przez szczególne okulary jakimi są kwiaty, zwłaszcza te pnącej czerwonej róży. I oglądałem. Syciłem się pnączami dyni ozdobnej, które długimi wąsami czepiały się prętów ogrodzenia i wspinały się po nich do światła słonecznego, aby czerpać zeń energię i siłę do wydania pąków, a z nich potem żółtych kielichów kwiatowych, z których urodzą się figlarne kształty i bajkowe kolory dyni. Spoglądałem też na pewną lazurowo kwitnącą dziesiątkami kwiatów na kwiatostanach w kształcie długich gron ostróżkę. Te baśniowe lśniące przesycającym je słońcem kwiaty układały się jakby w krzyż charakterystyczny dla niektórych cerkwi prawosławnych, gdzie liczba ramion dochodzi i do trzech. Widok piękny i zarazem majestatyczny, wyciszający, przywołujący do refleksji.

Tak pewnie wędrowałbym z rośliny na roślinę, może nawet w prawnym momencie moja zaduma, zachwyt przeszłyby w medytację albo modlitwę, ale usłyszałem pod balkonem, czyli przed drzwiami wejściowymi do domu Cirillę, czyli naszą kotkę, którą udomowiły nasze dzieci, a ona sama nie bardzo chcąc być udomowioną, a już na pewno nie chciała być kotką wielkomiejską, to ostatecznie po wielu perypetiach została z nami i wiedzie z własnej woli żywot wiejskiego dachowca.

Cirilla jest kotką piękną. Puchata sierść w kolorze srebrno-popielatym sprawia, że przypomina nieco persa. Miauczała w sposób specyficzny. Wiedziałem z czym przychodzi, czyli przyszła pochwalić się upolowanym ptakiem lub myszą. Czytałem kiedyś, ale już nie pamiętam, co kot chce wyrazić kiedy człowiekowi u stóp składa swoją zdobycz. Chwali się? Może zachęca do polowań? Może chce się podzielić? W tym kontekście też myślę o lipcowym ogrodzie. Jest życiem i śmiercią. Czytałem kiedyś książki ezoteryków i słuchałem ich wykładów. Pisali, mówili, że człowiek, zwierzęta, rośliny mają swoją aurę. Aurę, czyli z ciała wydobywa się świetlista wielobarwna poświata, która ciało otacza i wiele mówi kim i czym jest duch człowieczy, zwierzęcia czy rośliny. Aura pokazuje też stan psychiczny i wyraża emocje i uczucia. Wtedy, na tym balkonie zastanawiałem się jakie kolory ma w tym momencie aura kotki, a jakie są barwy aury martwej myszy albo śmiertelnie wystraszonej, w bólu wywołanym śmiertelnym uciskiem kocich szczęk.

Poszedłem do łazienki, gdzie przez okno zacząłem obserwować ogród po zachodniej stronie domu. Wpatrywałem się w gałęzie czerwonych i czarnych porzeczek, które niektóre opierały się o trawę, tak bardzo obficie w tym roku owocowały, naprawdę dorodnymi i soczystymi owocami. Obfitość i wielkość sprawiały, że krzewy układały się w rozety bardzo szerokie. Przypominały mi też rozłożone wachlarze u jakiś osiemnastowiecznych dam na francuskim dworze królewskim. A same gałęzie, pełne czerwonych i czarnych pereł z jagód porzeczki - one były jak korale na szyi indora lub ozdoba na piersiach kobiety śpiewającej w ludowym zespole pieśni i tańca albo przybyłej w tradycyjnym ludowym stroju na uroczystą mszę, może z okazji bierzmowania, którą celebruje i w czasie której do młodych ludzi, jedną z najważniejszych homilii w ich życiu powie biskup.

Tymczasem okazało się, że Cirilla nie zrezygnowała z obwieszczenia nam swojego tryumfu myśliwskiego. Przyszła wzdłuż południowej ściany domu do drzwi wejściowych do domu od zachodniego ogrodu i tutaj położyła mysz na trawie, podniosła głowę do góry i głośno miauczała przywołując nas do siebie. Tymczasem od strony winorośli wyszedł z jej gąszcza zielonego biało-srebrno-szary kocur sąsiadów Lajlo i zaczął się skradać, aby odebrać zdobycz Cirilli. Kotka zauważyła go i los myszy przyśpieszył. Złapała jej głowę i szybkim zdecydowanym ruchem szczęk odgryzła głowę od tułowia, który spadł w trawę, a głowę Cirilla miażdżyła zębami bardzo powoli i delektowała się mlaskając, kiedy rozdrabniała czaszkę i zwilżała ją śliną. Lajlo zatrzymał się zrezygnowany pod rudo-czerwono kwitnącym wiciokrzewem. Wiedział, że plan odbicia zdobyczy się nie powiódł. Przysiadł i z żalem przyglądał się apetycznemu konsumowaniu przez kotkę gryzonia.

Przeniosłem wzrok na rabatę z irysami i liliami. Irysy kwitły już dawno. Jedna lilia przekwitała. W szczycie jej kwitnienia na raz cieszyło nas aż sześć jej kwiatów. Dzisiaj kwitły już tylko trzy. Trudno mi określić kolor kwiatów tej lilii, jest naprawdę niesamowity i trudny do nazwania jakimś ze znanych określeń kolorów. Jest to zestaw raczej, jakieś przemieszanie barw. Można w tych kwiatach znaleźć nuty brązu,może różu, pomarańczy, borda? W każdym razie mieszanka ta daje piękno trudne do wypowiedzenia, do nazwania, zatem i do opisania. Wielki tryumf natury i genetyków. Zaczynają zakwitać dwie kolejne lilie. Pierwsza w kolorze białym, a druga czerwonym. Będzie więc pięknie przez następne dni i tygodnie. Będziemy się więc nimi zachwycać i cieszyć.

Cirilla tymczasem zabrała się do jedzenia tułowia myszy. Odgryzała go po małym kawałku i żuła bardzo powoli, najwyraźniej delektując się mięsem i wnętrznościami. Znowu będę posiłkował się ezoteryką. Mówią ezoterycy, że każde zwierzę,każda roślina ma energię w sobie, a nawet coś w rodzaju duszy. Jaka energia zostanie przekazana kosmosowi ze zjedzonej myszy? Przypuszczam, że w przestrzeń powędrował niewyobrażalny strach i niezmierzalny ból. Od kota? Pasja zabijania, podniecenie z możliwości łowienia i bezświadomość, że to co robię jest okrutne i powoduje bardzo niszczycielskie zmiany w energii kosmosu. Wzmocnione zostało zło i to w dziale okrucieństwo. Nie przypominam sobie, aby chrześcijaństwo zabierało głos w tej beznadziejnej sprawie, jaką jest okrucieństwo zwierząt. Pamiętam, ze jeszcze w latach siedemdziesiątych wielu księży na lekcjach religii mówiło, że zwierzęta nie myślą, nie czują, nie czują bólu. Trudno jest tłumaczyć tą oczywistą porażkę stworzenia. Trudno jest tłumaczyć okrucieństwo ludzi wobec ludzi. Trudno wytłumaczyć je, jak próbują tłumaczyć je od tysięcy lat księża wolnością. Od Boga wymagamy bezpośrednich interwencji tam, gdzie rodzi się już myśl o bestialstwie i okrucieństwie. Dlatego tak uczciwie, tak na zdrowy rozum, nie rozumiemy jak można zbawiać ludzkość i świat przez okrutną śmierć na krzyżu.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.