15 września 2022 roku, godz. 15:49

Cienie i blaski rozdział 29

Pojawiło się okrutne poczucie winy. Jak mogła do tego dopuścić?!!! Już raz w życiu doświadczyła przemocy seksualnej. Z tym wyjątkiem, że wtedy nie była tego świadoma, a teraz mogła temu zawczasu zapobiec! W gruncie rzeczy intuicja nie okłamywała Jagody. Do drzwi łazienki zapukała matka dziewczyny.
- Długo tam będziesz?-zapytała córkę. Dziewczyna szybko umyła twarz, aby nie było widać po niej, że płakała.
- Zaraz wyjdę -odrzekła.
Tak naprawdę nie zamierzała nic mówić swoim rodzicom, co wydarzyło się w domu podczas ich nieobecności, po tym co Dobromir powiedział jej, że ojciec kazał się jemu brać za nią. Nie miała pewności, czy ten zboczeniec nie mówił przypadkiem prawdy? Z drugiej zaś strony, znając własnych rodziców dobrze wiedziała, że jakby powiedziała im o wszystkim, co zaszło to pochwał od nich za to nie zbierze. Z pewnością skończyło, by się awanturą ze strony ojca i matki, że sama sobie pewnie była winna, bo w jakiś sposób sprowokowała mężczyznę pod wpływem alkoholu. Zdawała sobie sprawę, że musi liczyć na siebie i od teraz żyć z tym brzemieniem. Drugim powodem przez, który wydawało się Jagodzie, że musi przemilczeć próbę gwałtu było to, że za wszelką cenę nie chciała przechodzić od nowa przez kolejne zeznania na Komisariacie Policji, spisywanie protokołu, czekanie na powiastkę z sądu, ponowne zeznawania przed sędzią i prokuratorem. Patrzenie prosto w twarz sprawcy i wysłuchiwanie po rozprawie sądowej jego pogróżek. Nie!!! Czuła, że nie zdzierży wszystkiego psychicznie! Nie tym razem. Wyszła z łazienki i oniemiała na widok jak ojciec stawia na drewnianej, mahoniowej ławie pół litra wódki. O nie! Tylko nie to, pomyślała. Spojrzała na matkę i zapytała: - Co z babcią?
- Żyje, ale musi poleżeć w szpitalu na obserwacji. Miała wylew i odjęło jej lewą rękę i nogę - odrzekła dziewczynie matka.
Jagoda i bez tej wieści była przygnębiona, była daleko gdzieś myślami.
- Dziecko drogie! Babcia wyzdrowieje, potrzebuje tylko czasu na odzyskanie sił i zdrowia przy rehabilitacji, kiedy wypiszą ją ze szpitala - pocieszała dziewczynę kobieta.
- Co? A tak, tak wiem mamo- ocknęła się z zamyślenia Jagoda.
Tak naprawdę w duchu rozmyślała o tym jak pozbyć się we własnym domu byłego kryminalisty?
Rodzice wyszli na moment do kuchni po coś na ząb do kieliszka. Za oknem już zapadał zmierzch. Jagoda korzystając z chwili sam na sam z Dobromirem w pokoju powiedziała wprost: - Do jutra ma cię tu nie być!
- Bo co?- odparł śmiejąc się ironicznie.
- Bo inaczej jutro o wszystkim dowiedzą się ode mnie rodzice, do czego się dopuściłeś! Jak myślisz? Co zrobią? - odwzajemniła się szyderczo uśmiechem Jagoda.
Od razu widać było po facecie, że się boi. Natychmiast mina mu zrzedła. Już wiedział, że dziewczyna nie żartuje. Spojrzał jej głęboko w oczy i zamilkł. W tym samym momencie pojawił się ojciec dziewczyny z zakąskami.
- To ja może już pożegnam się, bo zaczyna się ściemniać? - odezwał się Dobromir.
- Siadaj chłopcze musimy zaraz wypić na drugą nóżkę-położył prawą rękę na ramieniu mężczyzny.
- Dobromir spojrzał na Jagodę, która zacisnęła bardzo mocno zęby i wytrzeszczyła na niego oczy.
- No nie wiem, nie jestem pewien czy tak wypada? -zawahał się Dobromir.
- Ależ tak wypada, najwyżej przenocujesz u nas- zaproponowała Jagody matka.
Dziewczyna wyszła do kuchni, aby się nieco uspokoić. Musiała odważyć się na kłamstwo, które miało posłużyć jej jako szantaż wobec sprawcy, próby gwałtu i uduszenia.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Victoria Angel, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.