6 stycznia 2021 roku, godz. 00:00 86,3°C

Niemożliwe? (cz.3)

PAŹ KRÓLOWEJ (c. d.)
Poznałem ją tuż przed obroną. Wyglądała jak królowa: klasyczna uroda, nienaganne maniery, dyskretna elegancja. Nawet imię miała królewskie: Regina. Zakochałem się jak szczeniak, pierwszą miłością. To ja patrzyłem w nią jak w obrazek, ja byłem potulny, cichy i coraz bardziej jej oddany. Pantoflarz? Wolałem nazywać się jej paziem. Nawet ona, z początku żartobliwie, z czasem coraz bardziej ironicznie tak mnie nazywała.
Mama, widząc, jak jestem szczęśliwy, ze łzami radości powitała synową i życzyła nam szczęścia, ale też tego, byśmy umieli mądrze kochać. Piękne, podniosłe słowa! Szkoda, że słysząc je w ważnych chwilach, szybko się wzruszamy i równie szybko o nich zapominamy!
Po pięknym ślubie przyszły piękne lata, rodziły się dzieci, spełniały marzenia. Oczywiście, tylko w bajkach ludzie żyją długo i wyłącznie szczęśliwie; nam też zdarzały się zwyczajne, życiowe kłopoty, mniejsze i większe. Nawet sprzeczki. Do większych kłótni nie dochodziło – głównie dzięki temu, że paź zawsze ustępował królowej. Czasem wychodziłem na tym nieźle. Pamiętam, kiedy Regina rozbiła samochód (fanką motoryzacji była od zawsze), namówiła mnie, żebym wziął udział w popularnym teleturnieju. Zrobiłem to wbrew sobie, dla świętego spokoju. Ironia losu sprawiła, że wygrałem dzięki odpowiedzi na pytanie dotyczące motyla. Paź Królowej sprawił, że odtąd mieliśmy nie jeden, lecz dwa samochody! Widząc, jak moja ukochana szaleje za kierownicą, zacząłem się bać. Przecież nie każdy, kogo spotka na drodze, poważnie potraktuje jej tablicę rejestracyjną REGINA i ustąpi pierwszeństwa!
Z czasem moje obawy zaczęły się mnożyć. Ośmielona powodzeniem moja żona zaczęła chcieć więcej i więcej. Ode mnie, od naszych dzieci i od samej siebie. Córka i syn weszli w okres młodzieńczego buntu, wymykali się z domu coraz częściej i na coraz dłużej. Mieli wszystko, ale coraz mniej akceptacji. Regina zaczęła poprawiać wszystko dookoła. W końcu zaczęła też poprawiać siebie. Coraz bardziej wymyślne diety, joga, medytacja transcendentalna, ciągle coś nowego, modnego – wszystko chciała wypróbować na sobie. Przestała chodzić do lekarzy i przyjmować jakiekolwiek leki. Kiedy próbowała wyrzucić i moje, powiedziałem: nie! Pierwszy raz, o wiele za późno!
Za późno przypomniały mi się też słowa mamy: „kochajcie się mądrze”. Kochałem Reginę (i nadal ją kocham), ale nigdy nie pomyślałem, że mogę kochać ją głupio! Wciąż dawałem z siebie, mało brałem; nie chciałem być egoistą, ustępowałem jej we wszystkim. Dobrze, że wobec dzieci byłem bardziej wymagający…
Przez chwilę panowała cisza. Z zamyślenia wyrwało Beatę gwizdanie kosa siedzącego na gałęzi pobliskiego drzewa. Odezwała się z wahaniem:
- Przepraszam, że o to pytam, ale na nagrobku jest inne imię…
- To grób mojej mamy. Przychodzę tu często. Czasem myślę, że należą się jej ode mnie przeprosiny. Tak lekceważąco traktowałem jej troskę o mnie, to, że chce coś dla mnie wymodlić. Teraz to by mi się przydało. Jak pani myśli, czy stamtąd, z góry … skądś… sam nie wiem…, mogłaby mi pomóc?
Nie umiała znaleźć wystarczająco krzepiącej odpowiedzi, więc chwilę milczała. W końcu spytała wymijająco:
- A Regina?
- Ach, bo pani pomyślała… No tak, opowiadam bajkę, groza narasta, czas przeszły… nie, to się nie skończyło, Regina żyje! Kocham ją tak samo mocno jak dawniej, chociaż teraz ta miłość to przede wszystkim strach o nią. Królową jest głównie z imienia. Cóż, w naszym wieku wypada zadbać o zdrowie, odwiedzić czasem lekarza, kiedy trzeba, coś zażyć. Pozwolić sobie pomóc. Nie tylko rozkazywać, ale też czasem posłuchać.
Zamyślił się na dłuższą chwilę.
– W moich marzeniach była praca, dom, samochód – to wszystko mam. Ale nie było w nich samotności i strachu! Nie ma między nami zrozumienia, więź bliskości osłabła. Czasem boję się, czy – opętana swoją manią – nie powyrzuca mi leków. Co zrobię, kiedy nagle źle się poczuję? Albo czy zdążę pomóc jej?
- A dzieci?
- Nie mieszkają z nami. Owszem, służą pomocą, ale na co dzień ich czasem brakuje… Chcą żyć po swojemu, nikt nie lubi być wiecznie „na cenzurowanym”. Źle za dużo wymagać, jeszcze gorzej – za mało.
Beata nagle przypomniała sobie swoich rodziców, ojca powtarzającego „a nie mówiłem” i mamę – swoją troskliwością mogącą doprowadzić każdego do szału.
– Trudno jest mądrze kochać – powiedziała cicho, trochę do swoich myśli.
- Trudno jest mądrze żyć! Człowiek uczy się przez całe życie, a ciągle jest za głupi, niedoskonały.
- Ale warto wciąż próbować, szukać pomocy!
- Ależ Regina przez całe życie chciała być lepsza, mądrzejsza – chyba za mocno chciała. No i nie zawsze trafiała na właściwych nauczycieli, specjalistów… Rozumie pani teraz, dlaczego powiedziałem na początku naszej rozmowy, że to nie w tym miejscu powinna stać ławeczka ( a raczej: kozetka) i nie ja powinienem snuć opowieść? Nie tylko ja…
***
W samolocie miała czas spokojnie zebrać myśli. Nie chciała się roztkliwiać, żegnając rodzinę. Mówili do niej o różnych sprawach, dawali rady. Zbyt szybko chciała mieć to za sobą, żeby cokolwiek zapamiętać. Troskliwi, bliscy ludzie dawali rady, których nie zapamięta. Obcy, przypadkowo spotkany człowiek powiedział coś, co będzie pamiętać na długo. Ironia losu? A może ironiczna życzliwość babci, jej rada i zamyślony uśmiech „stamtąd”...?

cdn.

kati75 Kati
 6 stycznia 2021 roku, godz. 17:00

No Marysiu, bravo!przeczytałam jednym tchem🙂

maba Ewka... albo nie  6 stycznia 2021 roku, godz. 17:57

Zapraszam jutro🙃 ruszy nowy "wagonik" 😆

kati75 Kati  6 stycznia 2021 roku, godz. 18:00

Będę ,ta część jest życiowo mądra i pouczająca ,żaden banał to życie pisze różne scenariusze...

maba Ewka... albo nie  6 stycznia 2021 roku, godz. 18:26

Oj, tak :)

Recerz Max
 6 stycznia 2021 roku, godz. 14:04

Od siebie dodam, że nie zwracałem uwagi na ukryte symbole, choć jeśli tekst takowe posiada, tym lepiej dla niego, bo ewentualnie można poczytać innym razem i odkryć coś na marginesie. Udało mi się natomiast rozpędzić na tekście i z łatwością dotrzeć do cdn. (podobno taka pisownia tego skrótu jest poprawna, hmm).

maba Ewka... albo nie  6 stycznia 2021 roku, godz. 14:14

Dzięki, że skrótami miewam kłopot. I czasem "przedobrzam". Nie tylko pisownię tychże.

Recerz Max  6 stycznia 2021 roku, godz. 14:18

No to dobrze jest, możesz pisać kolejną. 😉

maba Ewka... albo nie  6 stycznia 2021 roku, godz. 14:21

Dzięki 👍 zapraszam jutro🙂

zielonakredka ula a może marta
 6 stycznia 2021 roku, godz. 11:54
Edytowano 6 stycznia 2021 roku, godz. 12:55

No i znamy już z czego się wziął podtytuł Paź Królowej... piękny motyl. Duży motyl dzienny, dość pospolity w Polsce, dlatego dobry strzał w nazwaniu ludzkiego osobnika. Bo takie motyle fruwają pomiędzy nami niezależnie od płci.
... paź zawsze ustępował królowej... bo taka jest pozycja pazia. Ten paź przyjął taką postawę od samego początku i pewnie w tym związku był na straconej pozycji.
... gwizdanie kosa siedzącego na gałęzi pobliskiego drzewa... czasem takie gwizdanie pozwała na powrót do rzeczywistości, [...]

maba Ewka... albo nie  6 stycznia 2021 roku, godz. 12:06

Kredko, ogromnie dziękuję za ten komentarz. Cieszę się, że ktoś wnikliwie czyta moje pisanie🤗 Twoje słowa mnie wzruszyły. Pozdrawiam ciepło 🙂

Recerz Max  6 stycznia 2021 roku, godz. 13:58
Edytowano 6 stycznia 2021 roku, godz. 13:58

@zielonakredka mi imponuje, ale to już chyba banał powszechnie znany. 😉

maba Ewka... albo nie  6 stycznia 2021 roku, godz. 14:20

Banał, powiadasz... (rozumiem, że nie chodzi o komentarz, a tekst). Dla czytającego - pewnie tak. Dla bohaterów - nie. Ponieważ nie potrafię zmyślać, wszystko, co piszę, komuś się przydarzyło. Nie wszystko tej samej osobie, nie wszystko dokładnie tak. Ale jednak..
Życie bywa banalne - nic na to nie poradzę. :)

Recerz Max  6 stycznia 2021 roku, godz. 14:30
Edytowano 6 stycznia 2021 roku, godz. 14:30

To było o imponowaniu. 😋

A życiowe banały uwielbiam ostatnimi czasy.

maba Ewka... albo nie  6 stycznia 2021 roku, godz. 14:36

Banał, nie banał - dobrze wiedzieć, że ktoś komuś imponuje. Wzorów i autorytetów jak na lekarstwo :)