26 sierpnia 2021 roku, godz. 8:58 4,0°C

SEZON OGÓRKOWY VII

Pan Józef Galica cieszył się bardzo. Jutro na wakacje przyjadą pierwsze wnuki, a z biegiem dni ogród i dom zamieni się w ogromny rejwach śmiechów i krzyków oraz barwnej i iskrzącej rodzinności kilkunastu dorosłych i dzieci. Trzy pokolenia będą ze sobą żyły przez kilka tygodni, w przeróżnych konfiguracjach.

Właśnie na działce sąsiada skosili trawę. W ubiegłym roku wnuki nie mogły oderwać oczu od dziejących się każdego dnia zabiegów, mających na celu wysuszyć siano, potem szybko spresować je w snopki i zebrać na przyczepę i zwieźć do stodoły przed burzą. W zeszłym roku siano na przyczepę gospodarzy zbierali już po zmierzchu. Zdążyli przed deszczem.

Nim przyjadą wnuki, Pan Józef pójdzie jeszcze na aleję lipową, która prowadzi do sąsiedniej wioski malowniczymi śródgórskimi krajobrazami i nazrywa sporo lipowego kwiatu na przepyszny syrop, który wnuki uwielbiają. Może ich też zabierze na to cudne widowisko, pełne niesamowicie słodkiego zapachu kwiatów lip, no i setek burczących pszczół, od choćby z tej pasieki obok lip, która w zeszłym roku gościła kandyda na prezydenta kraju ze stolicy, co wywołało rejtanowskie wpisy "prawdziwych patriotów" pod zdjęciami pszczelarza i polityka. Po drodze idąc te 3 kilometry do alei lip, Pan Józef zachwyci się tą ogromną lipą w sąsiednim Placu, która jest teraz gigantycznym kwiatem emitującym przesłodyczą woń w kosmos, a bzyczenie pszczół na jej kwiatach słychać z kilkudziesięciu metrów.

A kiedy pan Józef siedzi na balkonie, kiedy pije poranną kawę lub nieco później, kiedy siedzi na turystycznym fotelu w ogrodzie i pije przedpołudniowe ziółka chmielowe, parzone mu codziennie przez pracowników browaru nieomal za płotem, to teraz główną melodią w ogrodzie są radosne dźwięki szpaczych gardeł, które wyrażają zachwyt dostępnością dobrostanu czereśniowych drzew, które tak licznie są reprezentowane w sąsiedzkich sadach i obfitują w przebogate plony.

A pan Józef właśnie pozrywał grona czerwonej porzeczki i strąki grochu. Z porzeczek z panią Galicową uczynią raje podniebień swoich, wnuków i dzieci, czyli kompot, drożdżowiec i koktajl na bazie też maślanki. Kompot będzie kilkuskładnikowy. Dojdą jeszcze poziomki, truskawki, czarne porzeczki, które też na początku lipca obficie owocują.

O wczesnym poranku pan Józef obszedł ogród i serdecznie ucieszył się i wzruszył bardzo nowymi rozkwieceniami. Przywitały go dwie pierwsze cynie, rozkwitłe w odcieniach żółtych i w brązowych piegach na płatkach kwiatów. Świt powołał też pospołu z ciepłem wschodu słońca kolejne dwie gwiazdy lilii w niesamowitych odcieniach. Takich jakby kolory nie mogły się zdecydować, czy chcą być brązem, pomarańczą, różem, a może czerwienią jednak, może jednak krwistą, popadającą w bordowość, zerkającą i oczarowującą się pobliskimi liśćmi buraków.

Wreszcie dziewanna wyprysła dwoma złotymi samorodkami, gdzieś w zielonym gąszczu liści i inwazji promieni słonecznych. A jednak lśniły i przywołały wzrok Józefa Galicy, mocno angażując do swojej prezencji brylanty lipcowej rosy.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.