27 lipca 2022 roku, godz. 10:15

Między drzwiami a oknem

Odnalazłam Cię po drugiej stronie lustra, pośród zdradzonych marzeń, o których nikt zdrowy na umyśle już nie pamięta. Zadurzona w Twoich konających wspomnieniach, karmię się żyznym kłamstwem, spowijam w wykrochmalony całun. Pazur Twojego języka rozdarł czarną skórę nieba, płosząc gwiazdy, które nie zasłużyły na nieśmiertelny grzech.

Obiecałam Ci jeszcze jeden bezsenny dzień, przysięgłam ból, na który wszyscy cierpliwie czekamy. Niezdrowo blade serce mojego serdecznego przyjaciela suszy się na sznurze, w raju jest miejsce tylko dla zdziczałych archaniołów. Nie wiem, które łzy wybrać, które sny powierzyć komuś innemu. Przyozdobiona w wypożyczony uśmiech, wątpiąca w istnienie gwiazd, szukam ciemności, by ubrać w nią moje najładniejsze sny.

Nie, to nie ból jest winny. Wszystkie tutejsze dusze zgubiły swoich właścicieli, tylko w smutku jest mi do twarzy. Moje usta, okraszone kapryśnymi pocałunkami, szepcą słowa modlitwy, której nikt już nie zna. Pozostał mi ostatni człowiek, z oczu podobny do Boga, o głosie mojej siostry syjamskiej.

Błądząc między zamkniętymi drzwiami a otwartym oknem, szukam nieba, które zapomniałeś zabrać ostatniego wieczoru. Figlarnie iskierki w Twoich oczach zwiastują raj, do którego wejścia pukamy, choć drzwi są uchylone. Nie kłaniajmy się aniołom, nie udawajmy męczenników - jest tu dostatecznie dużo światła, aby oswoić tych, którzy powracają o zachodzie słońca.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Katarzyna A. Koziorowska, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.