5 listopada 2016 roku, godz. 23:41 6,5°C

odc 8.
Lost bar­dzo się sta­rał nie za­wieść Ga­lar­da, próbo­wał sam pro­wadzić in­te­res a że był nieuf­ny ni­kogo nie pot­rze­bował do po­mocy z wyjątkiem Soula.
Nas­tał ko­lej­ny se­zon ale on nie da­wał ra­dy. Zmar­twienia za­lewał Por­to­ricą*. Soul mi­zer­niał, mat­ka Soula ginęła w oczach. Płakał z niemo­cy. Przy­pom­niał cza­sy kiedy mod­litwa da­wała mu uko­jenie, pat­rzał na krzyżyk który zaw­sze wo­ził ze sobą i czy­tał w myślach, cze­kał na cud?
Nie był idiotą i wie­dział że on nie przyj­dzie. Zam­knął drzwi, za­pasy żyw­ności dał Soulo­wi a klucze Ga­lar­do­wi, który wciaż prze­bywał w Les­kon na re­kon­wa­les­cen­cji. Po­jechał pożeg­nać się z miej­scem do które­go zaw­sze chodził.
Zo­baczył w od­da­li De­sires w jas­nym ub­ra­niu, jak córka młynarza, szła w je­go stronę.
- Co ona tu ro­bi? Po­myślał.
Zat­rzy­mał wzrok a właści­wie znierucho­miał. Nie chciał by go oglądała w tym sta­nie i te jej py­tania o sa­mopoczu­cie, pla­ny - były nużące.
Ko­bieta zde­cydo­wanym kro­kiem szła nap­rzód, kiedy była już blis­ko poz­nał że to całkiem ob­ca oso­ba, która tyl­ko ją przy­pomi­nała.
- Hel­lo, uśmie­chneła się przechodząc obo­jet­nie
- Hel­lo od­po­wie­dział.
Na połud­niu ludzie się poz­dra­wiają, uśmie­chają, cza­sami przy­tulają do siebie, roz­ma­wiają. Lost nie był z tym jeszcze os­wo­jony.
CDN

/by Ro­sa Th/

wdech wydech
 6 listopada 2016 roku, godz. 1:29

ale nudzisz