12 maja 2019 roku, godz. 16:39

...::Kotek wychodzący::...

Od autora: trudno w to uwierzyć ale opowiadanie jest inspirowane prawdziwymi wydarzeniami.

Miałem sen. Śniło mi się, że wszystkie kotki były wolne. Biegały sobie po zielonej trawce, wciągały kocimiętkę po której wydawało im się, że bawią się z jednorożcami, wdrapywały się na drzewa, polowały do woli na myszy i ptaki a ich kuwety zawsze miały świeży żwirek. Było też specjalne miejsce w którym wszyscy weterynarze świata byli unieruchomieni do ściany i kotki mogły w nich rzucać zgniłymi pomidorami za te wszystkie zastrzyki, za tabletki, za wciskanie termometru pod ogonek i za obcięcie bimbałek. Istna idylla aż tu nagle na horyzoncie pojawiły się czarne chmury, które niczym Kubica w mig napłynęły nad kocią sielankę.
I usłyszałem głosy wołające:
- Uwolnić psy z łańcuchów a uwięzić w mieszkaniu kotki!
- Nie kupujcie jajek od kur trzymanych w fermach ale kotki trzymajcie zamknięte w domach!
- Nie puszczajcie dzieci do cyrku, bo tam biedny słoń z małpką są źle traktowani ale kotki niech wbrew swej dzikiej naturze spędzają swój czas między ciasnymi ścianami!
Głosy nawzajem próbowały się przekrzyczeć, tak jak by odpowiednie decybele miały by mieć wpływ na szlachetność wypowiedzi.
W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że mogę jak kot zmrużyć oczy i się lepiej przyjrzeć. I zobaczyłem ludzi wyglądających jak mędrcy ale to było tylko pozowanie, niż prawdziwa mądrość. Przypominali raczej zmokłą kurę ale czuli się dumnie jak paw.
I nagle się obudziłem. Leżąc w ciemności i w ciszy przerywanej pojedynczymi szczeknięciami psa sąsiada, rozważałem swój sen. Czy ci wszyscy obrońcy zwierząt powariowali? Czy może jednak nie lubią kotków i dlatego zamykają je w czterech ciasnych ścianach? Owszem, statystycznie kotki niewychodzące żyją dłużej ale czyż rok na wolności nie jest lepszy niż dziesięć lat w niewoli? Taki wychodzący kotek wie jak smakuje upolowana mysz, wie że śnieg jest zimny, wie jak to jest, gdy nagle spadnie ulewa i trzeba czym prędzej uciekać do domu, by futerko zbytnio nie przemokło. Wie jak to jest trafić na złą dzielnicę i czy lepiej wtedy drapnąć pazurem psa w nos, czy uciekać a może jedno i drugie. Wie, że czasem piórko staje w gardle i że trzeba się na chrząkać by zjeść kolejny kęs wróbelka. I jeszcze te małe dranie motyle - siadają na noski kotków, gdy te śpią a później uciekają i latają nad ich głowami bez żadnej skruchy.
Drodzy obrońcy zwierząt: następnym razem jak się przywiążecie do budy na znak protestu albo zrobicie z siebie buraka w warzywniaku z powodu jajek, czy też odstawicie cyrk przed cyrkiem, zastanówcie się wtedy czy gdzieś na parapecie tudzież na okratowanym balkonie nie siedzi uwięziony mały kotek, który tęsknie spogląda na ten wielki świat, którego nie może liznąć.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Przemio, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.