28 czerwca 2021 roku, godz. 12:40 6,3°C

Preludium do zniesławienia.

(Oczyma zwierząt, które tonęły w asfalcie)

Mleko. Produkt życia, symbol nadziei. Rozwój, który dziecko zawdzięcza swej matce. Possij z naparstka miłości. Uważaj jednak, abyś się nie udławił. Twoje oczy nie zostały jeszcze okaleczone. Nie znasz swoich myśli. Masz tylko ciało jako komunikat.

Tam, w odległej przyszłości mowa obumiera. Sparaliżowane ciało przechodzą ciarki. Może jesteś porzuconym na bezdrożu kawałkiem jutra? Elementy układanki są tylko pretekstem do wiary, że istnieje jakaś całość. Bo całość przywodzi na myśl spójność. Jednak całość to wszystkość. A wszystkość nie musi łączyć się pomiędzy elementami zbioru. Następstwa, przypadki, konsekwencje. Nasze małe, przyziemne ojczyzny, które wyryto na sercu pierwszym językiem, jaki usłyszałeś.

Jesteś przewodem pokarmowym. Układem krążenia, odpornościowym, oddechowym. Jesteś układem, wierzysz dlatego, że szereg innych rzeczy, które istnieją poza ciałem, również stanowi układ. Dąży do symbiozy. Obopólnego rozwoju, wzajemnej adoracji i troski.

W gruncie rzeczy jesteś tylko przyzwyczajeniem. Zbiorem nawyków i usług, jakie świadczą poszczególne elementy na rzecz życia i przetrwania. Nie umniejsza to twojej wartości. Twoja wartość nigdy nie była obiektywna. Nie była również łatwa do zmierzenia. Wszystko zamknięte jest głęboko pod skorupą. Gdzie nie istnieją dotyk, ale wszystko zdaje się dotykać ciebie od środka. Przeczucia potrafią wprowadzić ciało w osłupienie. Zaprzestaje na chwilę komunikować się ze światem, milczy, staje w bezruchu. Wnętrzności pozostają wolne od błędów komunikacji. Nie nazywają życia życiem, słońca słońcem. Tobie te nazwy stają się niezbędne. Kiedy coś nazywasz, to jakbyś powoływał to do życia. Potrafił osadzić, oderwany dotychczas element, w okowach rzeczywistości. Wpisujesz wszystko do układu. Szukasz we wszystkim całości i szerszej perspektywy. Dążysz do porządku i ładu, umiarkowany, jednak coraz bardziej zawiedziony i zgorzkniały, odkrywasz w sobie prawdę, która nie należy do ciebie, stanowi wyłącznie część świata.
Smutną prawdę, która jest układem samym w sobie, działa wedle programu. Coraz bardziej gorzki i samotny zaczynasz coś z tego rozumieć. Coraz częściej od niechcenia, jakby nie istniały przywiązanie do życia, ani poczucie jego wartości, uznajesz, że jest ono niczym innym tylko przyzwyczajeniem. Gdyby wyjść jednak poza schematy, nie jesteś w stanie napotkać nic innego, a tylko pustkę. I może wtedy rodzi się w Tobie prawdziwa wartość, które strzeżesz niczym skarbu, nawet jeśli na piedestale życia postawiłeś zaniedbanie i udrękę, wyrwałeś je z serca otchłani i nie chcesz już oddać czegoś, co wryło się w pamięć mocniej, niż stracony na pograniczu snów oddech.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Jacob_Filth, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.