24 listopada 2022 roku, godz. 20:44 24,3°C

Niebo

Niebo zawsze było takie samo. Od samego początku. Lazur nieba rozpościera się nad naszymi głowami. Rankiem, gdy wstaje kula życia, przybiera ono delikatną barwę niebieską. Wieczorem zaś żegna się ze Słońcem, by przykryć się kołdrą nocy.
Na niebo zwracamy uwagę lub nie. Jest wszakże zwykłe, by rzec - pospolite. Nie przeszkadza nam, chyba że jest zasnute chmurami i pada deszcz. W 1996 i 1997 roku wielu jednak patrzało w niebo, była bowiem na nim kometa. Wielu zapewne wprawiała w zadumę. Odleciała jednak, by chwalić się sobą i swym warkoczem w innych rejonach kosmosu.
Na naszej Ziemi czy to wojny, czy to pokój, niebo mamy niezmienne. Nic nie poradzimy, przecież go nie pokolorujemy. Ale taka barwa, jaka jest, jest najpiękniejsza. Czasami ma kolor czerwony. Ale prawdziwa czerwień była, gdy pewnego dnia Adolf Hitler ze swej posiadłości z tarasu obserwował niebo na zachodzie. Jarzyło się i tętniło swą czerwienią. Była to zapowiedź krwawych czasów, które miały nadejść. Taka przepowiednia. Ostrzeżenie? A gdy nadeszła już ta wojna, to partyzanci w lesie często spoglądali w niebo. Może mieli już dośc tych drzew? Modlili się? Ale gdy się jest w lesie, to wspaniale jest patrzeć w niebo. Widzi się wierzchołki drzew, które dotykają nieba. Wspiąć się po takim drzewie, znaleźć się na chwilę w niebie.
A kiedy już wojna rozkręciła się na dobre i palono ludzi w piecach, szły dymy z komina do nieba. W obozie mówiono: "Es ist Weg Nummer eins durch Krematorium Nummer zwei". Mówiono to sobie i patrzano na te dymy. Więźniom zabroniono wszystkiego, ale nie odebrano im nieba, tej ostoi bezpieczeństwa. Cała ta zagrodzona przestrzeń obozu została im narzucona i dana do marnej egzystencji. Nie odebrano im jednakże nieba. Ta przestrzeń nad ich głowami, a jeszcze w nocy usnuta gwiazdami, dawała nadzieję i wiarę. Można było się do kogo zwrócić - do sklepienia niebieskiego. To był kawałek małej szczęśliwości. Takiej prywatności, chwila dla wzroku i oddechu.
A jak było w Powstaniu Warszawskim? Powstańcy w dymach, brudzie, smrodzie kloacznym wierzyli, bo mieli jeszcze niebo i gwiazdy nad sobą. Jeśli je tylko było widać. Wyłowić się z tego dymu i zerknąć w niebo, wziąć jeden oddech, dwa oddechy i wierzyć, mocno wierzyć, że to się skończy. Ale gdy się skończy, to niebo będzie nadal takie samo... Zmienią się jeno realia życia tej naszej planety. Wszystko płynie, a nieboskłon ten sam. Zwykle nie zwracamy uwagi na słońce i księżyc, ale to one mają wpływ na nasze życie. Żebyśmy my tak na siebie wpływali z korzyścią, jak te ciała niebieskie na nas. Słońce tworzy promienie i ciepło, abyśmy my tak tworzyli historię, aby nie było się czego wstydzić. Jak przyleci, czy wróci, jakaś kometa, żeby nie było po prostu powodów do wstydu...

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Phase Lunaire, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.