14 października 2021 roku, godz. 20:13

Cienie i blaski rozdział 22

Nadszedł odpowiedni czas w życiu Jagody, by dokonać wyboru i podjąć ostateczną decyzję w jakim kierunku podążyć?... Miała ogromny dylemat z tego powodu, bo tak samo pragnęła zostać w przyszłości fryzjerką, jak i makijażystką… szczególnie pociągała ją praca na przykład na planie filmowym jako specjalistka od charakteryzacji.
Jagoda odbywała codzienną praktykę w jednym tygodniu w salonie fryzjerskim, a następnym tygodniu uczęszczała na zajęcia praktyczne z makijażu.
Wraz ze zdobywaniem kwalifikacji przed Jagodą otwierały się perspektywy na nowe znajomości w przyszłości. Jagoda idąc codziennie rano na zajęcia rozmyślała o tym, co może jej przynieść dzień. Nie była nastawiona zbyt optymistycznie do tego, jakie zmiany mogą się pojawić w jej życiu. Zdawała sobie sprawę, że nie należy do osób otwartych, a nawiązywanie nowych kontaktów tymczasem jej nie pociągało. Wolała bardziej skupić się na nauce tych specjalizacji, co ją pochłaniało bez reszty.
Z drugiej zaś strony podświadomie wybrała taką drogę pozyskania swoich kwalifikacji, aby móc przełamać własne ukryte blokady psychiczne, uprzedzenia i fobie. Jagoda dobrze sobie zdawała sprawę z zaistniałej sytuacji. Wiedziała, że poprzez uciekanie w samotność i izolowanie się od mężczyzn niczego nie zmieni, a przeszłość wciąż będzie do niej powracać jak koszmar nocny. Lecz jak się przełamać? Jak znaleźć sposób na wyjście z tego błędnego kręgu wspomnień i obaw?
Babcia powtarzała jej, że jest odważna i silna! I na pewno sobie poradzi - inna opcja nie istnieje!
Dzięki słowom babci (a może dzięki tej pięknej słonecznej pogodzie?) Jagoda idąc dziś na zajęcia miała wyjątkowo dobry nastrój… Liście powoli zmieniały kolory przybierając barwy wszystkich odcieni złota i brązu. To przywiodło Jagodzie na myśl wczorajsze zajęcia z koloryzacji włosów… Dziewczyna idąc wąskim chodnikiem minęła mężczyznę o kruczoczarnych włosach, ubranego w jeansową kurtkę i ciemnozielone sztruksowe spodnie. Mężczyzna zbliżał się niepewnie do miejsca praktyk Jagody. Po oddaleniu się nieznanego, dość wysokiego mężczyzny , nagle usłyszała za swoimi plecami, że ktoś za nią przyśpiesza kroku. Jagodzie serce omal nie wyskoczyło ze strachu!!! Czyżby znowu szykował się napad?!... Przemknęło jej przez myśl. Pośpiesznie obejrzała się za siebie. Biegł za nią ten sam brunet, prawą ręką machając w jej kierunku.
- Halo! Słyszysz mnie?!
Jagoda tym bardziej przyspieszyła kroku i zaczęła na oślep pędzić przed siebie!!!
Przeraziły ją te odgłosy szybkich kroków, szczupłego i wysokiego mężczyzny…
- Halo! Nie uciekaj, proszę! Powtórzył sapiący facet.
Jagoda dopadła drzwi wejściowych salonu kosmetyczno - fryzjerskiego, otworzyła je i wpadła do środka jak szalona!
- Co się stało?!!! - Zawołała do Jagody szefowa.
Jagoda miała oczy pełne łez! Nic nie odpowiadając, otworzyła drzwi do szatni i klapnęła kolejnymi drzwiami tak mocno, że wydawało się, iż ściany zadrżały... Po chwili pojawił się przed fryzjerką wysoki, przystojny brunet w jeansowej kurtce.
Ukłonił się lekko i rozejrzał wokół ukradkiem.
- Czego sobie pan życzy? - Zapytała fryzjerka.
- Nazywam się Dobromir Zbrodniarz. Jestem filmowym kaskaderem. Dzisiaj mój pierwszy dzień w pracy. Nie wiem czy dobrze trafiłem?
Wyciągnął małą wizytówkę.
- Reżyser przysłał mnie tutaj do charakteryzacji do filmu pt: “ Pociąg widmo”.
- A tak dobrze pan trafił. - Pokiwała fryzjerka głową.
Jagoda nagle zauważyła, że brakuje jej srebrnej bransoletki Pandora na ręku.
- O nie!!! - Omal nie wrzasnęła. Co teraz?!... Co powie w domu, kiedy po powrocie z praktyk zapyta ją matka.
Wcześniej mama Jagody długo oszczędzała ze swojej pensji z pracy na to, by kupić jej taką bransoletkę.
Po chwili za drzwiami usłyszała jakby znajomy męski głos. Bezszelestnie podeszła do drzwi i po cichu uchyliła je powoli bardzo uważając, aby nie zaskrzypiały.
Obserwowała w milczeniu, jak facet w jeansowej kurtce szuka coś po kieszeniach. Nagle wyciągnął. To była jej srebrna bransoletka Pandora!
- Aha jeszcze coś...kompletnie zapomniałem. - Przypomniał sobie Dobromir.
- Nieopodal tego salonu mijała mnie dziewczyna. Bardzo szybko biegła jakby się śpieszyła. Po drodze spadła jej z ręki ta bransoletka. Chciałem oddać ją osobiście, ale nie zwracała uwagi na moje wołanie. - Powiedział pokazując szefowej bransoletkę.
- Widziałem jak wchodziła tutaj do środka. - Dodał..
Kobieta spojrzała na nią i od razu rozpoznała.
-To bransoletka naszej praktykantki Jagody. Teraz rozumiem czemu taka zapłakana wpadła do środka! Bardzo dziękuję panu za znalezienie zguby. - Uśmiechnęła się fryzjerka.
-Zaraz zawołam Jagodę. Proszę poczekać chwileczkę. - Poprosiła klienta.
Mężczyzna kiwnął głową uśmiechając się do kobiety.
Niebo zasnute było chmurami, gdy Jagoda pełna czarnych myśli wracała do domu. Na nowo zadawała sobie pytanie, czy ten koszmar nigdy się nie skończy? Dlaczego zareagowała tak nerwowo, gdy ten mężczyzna zapytał ją po prostu “Która godzina?” Na widok jej reakcji Bogu ducha winny człowiek tak się zdumiał, że nie odpowiedział ani słowa… za to ona… połowy z tych słów nie powinna wypowiedzieć… Dlaczego od razu posądziła go o niecne zamiary?”
Fryzjerka nie zastała Jagody na zapleczu. Drzwi z napisem :”wyjście awaryjne” były lekko uchylone. Co się stało?... Pomyślała przez chwilę wystukując cyfra po cyfrze w swojej komórce.
Niestety Jagoda telefonu nie odbierała. Owszem usłyszała dzwonek, ale deszcz lał się z nieba i strugami błyskało się grzmiąc co chwilę, że dziewczyna nie mogła sięgnąć po swój telefon. Biegła ile sił i tchu w płucach na oślep przed siebie do własnego domu!
Fryzjerka wróciła do salonu. Mężczyzna stał i czekał cierpliwie przyglądając się bransoletce właścicielki.
-To ja, przepraszam pana, ale Jagody nie ma. Pewnie wyszła do domu. Ma schorowaną babcię, która nagle źle się poczuła. - Poinformowała fryzjerka.

Mężczyzna po powrocie do domu długo przyglądał się bransoletce, jej charmsom. Był jakby zahipnotyzowany. Powróciły dawne wspomnienia... właścicielka srebrnej bransoletki wywołała je w jego głowie. Dziewczyna przede wszystkim miała tak samo na imię jak jego była żona.
Czy to jakiś znak szczególny?! Jagoda. Swoją byłą żonę poznał kiedy pracowała w klubie nocnym.
Tańczyła Pole Dance na rurze. Filigranowa blondynka o bujnej kaskadzie loków i brązowych oczach. Zapewniała go, że oprócz tańca nigdy nie miała nic wspólnego z nierządem.
Krótko przed ślubem rzuciła tamtą pracę, choć tak naprawdę do żadnej innej pracy się nie nadawała.
Jak szybko się pobrali tak szybko swoją świeżo poślubioną małżonkę podał o rozwód do sądu, ponieważ przypadkiem znalazł na samym dnie szuflady w komodzie sześć dziwnych zaświadczeń lekarskich.
Bardzo zainteresowało to jego. Z przeczytanej treści wynikło, że jego żona usunęła sześć ciąż! Był zdruzgotany!"
! Po powrocie małżonki z zakupów zapytał co to ma znaczyć?...
Spojrzała mu prosto w twarz i spuściła w dól głowę , milczała.
Co to ma znaczyć?! Powtórzył. Nagle plikiem białych kartek rzucił prosto w twarz żonie.
A ona nadal stała nieruchomo jak wryta w ziemię.
Złapał ją za ramiona i potrząsając nią z całych sił – wrzeszczał.
No mów do cholery!!! Słucham!!! Co masz mi do powiedzenia?!!!
To nie tak jak myślisz. Łkała w jego męskich ramionach.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Victoria Angel, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.