25 lipca 2021 roku, godz. 21:48 14,1°C

Wolfsschanze (sc.3)

Na wstępie przywitała mnie strefa komercji – parkingi, bary z „szybkim żarciem”, sklepy z pamiątkami, lodziarnia, czy stanowisko dystrybucji grochówki, magazynowanej w charakterystycznej wojskowej przyczepce. Ruch ludzki nazwałbym umiarkowanym, choć, jak na to miejsce, był prawdopodobnie spory. Sądząc po rejestracjach, przebywali tu turyści głównie z Polski, Niemiec i Czech, ale słychać było także język angielski. Znudzeni, umęczeni upałem ochroniarze, obuci w ciężkie kamasze, odziani w czarne, pompujące uniformy, przechadzali się w tę i nazad, chroniąc relikty historii przed niemieckimi wycieczkami, rodzinami z dziećmi, czy motocyklistami o długich brodach.

Muzea wypełnione były skrzyniami z uzbrojeniem, manekinami w niemieckich mundurach, pojazdami opancerzonymi. Sporo było także zdjęć i wizerunków postaci historycznych oraz lekcji historii, niosących oświecenie pod strzechy. Pomieszczenia, mimo eksponatów, sprawiały wrażenie pustych. Czytałem zdawkowo zawarte tam informacje, wszak historię piszą zwycięzcy. Interesowało mnie to tak samo jak teksty utworów metalowych. W zasadzie, zbierałem tylko materiał na fotorealistyczny opis.

Mimo wojennej przeszłości, Wilczy Szaniec uznałem za bardzo relaksujące miejsce. Strukturą przypominało sieć brukowanych chodników w środku starego lasu. Uwiodła mnie bujna zieleń oraz komfort spaceru, jak w parku. Pomyślałem, że miejsce to stanowiło nie tylko kryjówkę, lecz także oazę. Gęsty mech porastał liczne, megalityczne bunkry – esencję europejskiej myśli architektonicznej z przełomu pierwszej i drugiej połowy dwudziestego wieku. Betonowe konstrukcje zostały dawno temu zbombardowane lub wysadzone od środka. Rozbebeszone, popękane, chylące się ku upadkowi, przypominały szczątki giganta w stanie zaawansowanego rozkładu. Powykrzywiane, pourywane pręty zbrojeniowe, wywoływały uczucie smutku. Korytarze wewnątrz ruin przyciągały chłodem i wilgocią, urywały się nagle ślepą uliczką, grzebiąc tonami gruzu dalszą drogę. Co ciekawe, nacieki wodne zdążyły uformować drobne stalaktyty na sufitach.

Fantazjowałem, jak przyjemnie byłoby pobyć w tym miejscu samotnie. Iść gdzie nie wolno, usiąść na krawędzi i pomachać nogami nad przepaścią jak małe dziecko. Tkwiła tu inspirująca energia kontrastu, atmosfera klasztoru, albo grobowca. I pomyśleć, że w wieku dwudziestym pierwszym, przechadzać się tu będzie pewna para. Minęli mnie, gdy przysiadłem na ławce. Dziewczyna instynktownie przykuła uwagę, a że była zwrócona tyłem, przykleiłem wzrok chwilę dłużej. Była szczupła i dość wysoka, blondwłosa, ubrana w jasną, zwyczajną koszulkę oraz niezwyczajne, dżinsowe hotpants-y, kuse aż po zarys pośladków. Pupa sprawiała wrażenie, że wypływa spod ubrania, bardzo seksownie. Nogi miały łagodną linię i jasną cerę, pozbawioną niedoskonałości, a przynajmniej z odległości kilku metrów. Wieńczyły je ładne, egipskie stopy, osadzone w lekkich japonkach, zawiódł jednak różowy lakier na paznokciach.

https://www.youtube.com/watch?v=-hLC0UC_PRU

Akula
 26 lipca 2021 roku, godz. 18:14

"Zawiódł jednak różowy lakier"

Nie ładne jest przejście od opisu do wyrażenia rozczarowania. Wydaje mi się, że autor, narrator powinien tak to napisać aby czytelnik miał możliwość sam wyciągnąć taki wniosek.

Recerz Max  26 lipca 2021 roku, godz. 21:56

Nieprawda.

maba Ewka... albo nie
 25 lipca 2021 roku, godz. 22:31
Edytowano 25 lipca 2021 roku, godz. 22:34

Ten bardzo dokładny opis szańca, choć bardzo ciekawy, trochę się zaczynał dłużyć, więc dobrze, że go na koniec ożywiłeś :)
No, las do małej poprawki:
1."Strukturą przypominało".
2.W lesie nie ma chodników - są ścieżki, ścieżynki, dróżki, a bardziej fachowo: przecinki i dukty.
Pozdrawiam.

Recerz Max  25 lipca 2021 roku, godz. 22:49

1. 👍
2. W tym lesie jest. Jestem pewien. 🙂

Cieszę się, że pupa została doceniona. 😉

Dziękuję serdecznie za poświęcony czas i pozdrawiam również.

maba Ewka... albo nie  26 lipca 2021 roku, godz. 21:26

Najbardziej doceniam tę uwagę o... lakierze. Sprowadza na ziemię.
👍

Recerz Max  26 lipca 2021 roku, godz. 21:55

No cóż, inspirowała pupa i róż.