20 sierpnia 2020 roku, godz. 00:31 36,5°C

Pocztówka

Moze ktoś ma ochotę na kolejny kawałek prozy...Zapraszam🙂

Nadszedł ten upragniony czas. Kiedy wszystko przestaje pędzić, ku uciesze zmęczonych gospodyń, wynudzonych, po wojażach w galeriach handlowych, mężczyzn. Największą frajdę z tego wszystkiego miały dzieci. Przytulając nosy do szyb, obserwując spadający śnieg, wypatrywały pierwszej gwiazdki.
U niego wszystko było już dopięte na ostatni guzik. Stół pięknie nakryty, w kącie pachniała ogromna choinka, pod białym obrusem sianko. Pod drzewkiem kręcił się jego pupil, zaglądając do szopki, gdzie spokojnie spał Jezusek.
Stanął przy oknie. Przyjechali już goście. Na powitanie wybiegł im, gubiąc łapy w białym puchu pies, wesoło merdając ogonem...

- Halo? Kto mówi? - Odebral telefon. Numer był zastrzeżony, nie mógł zweryfikowac rozmówcy. Nikt się nie odzywał. Usłyszał jednak szum morza i łoskot fal rozbijajacych się o klif. Wiedział już, że po drugiej stronie była ona.
- Wesołych Świąt!
- Jezu, co ty tu robisz - spytał zaskoczony.
- Po tym jak mnie znowu uderzył, spakowałam się. Uciekłam.
- I co teraz, co dalej?
- Wyjeżdżam. Nie szukaj mnie, nie dzwoń. Taka moja zasada, wszystko, albo nic. A mną rządzi ostatnio ciągły głód ciebie, ten niedosyt. To niezdrowe...
- Tak po prostu koniec? Nie zobaczymy się, nie zamienimy słowa, i już?
- To wtedy, nie powinno się wydarzyć. Przepraszam...

Wzdrgnęło nim, poderwał się niczym z jakiegoś koszmaru. Rozejrzał się po sypialni, świtało. I nagle poczuł straszliwy chłód na policzku, jakby ktoś otworzył okno. Przebudzony pies spojrzał na niego pytająco.
- Uff, to był tylko sen. A wiesz, przyjacielu, ubiorę się, pójdziemy zaraz na spacer.
Jednak coś nie dawało mu spokoju. Chciał pozbierać myśli, próbował przypomnieć sobie tamte zapachy i kolory. Był wtedy przełom maja i czerwca, a to ich pierwsze spotkanie po wielu latach wirtualnej znajomości. Miała jakieś szkolenie. Hotel w którym nocowała, był nad samym morzem. Słychać było jego szum, widok delikatnie przysłaniały sosny. Przyniósł jej biały bez. Lubiła. Przywitała go śnieżnobiałym uśmiechem wyłaniającym się z dużych, karminowych ust. Zlustrował ją wtedy pospiesznie, zauważył, że nie miała stanika. Delikatnie spod sukienki rysowały się małe piersi. Sterczące sutki spowodowały długo trwający niepokój całego jego ciała, niepewność w ruchach. Stali na balkonie. Wpatrywali się w kołysane przez wzmagający się wiatr sosny. W powietrzu czuć było burzę. Odsłonił włosy z jej szyi, pocałował. Czuł że drży. Przymknęła oczy. Chwycił ją za rękę i poprowadził do pokoju. Grzmiało. Chwilę wcześniej skrywany pod szeleszczącym materiałem wstyd, przestał być tematem tabu. Wzrokiem i palcami odwiedzał delikatnie wszystkie zakamarki, a ona mruczała jak kociak poddający się najmniejszej pieszczocie. Stracili rachubę czasu. Szum deszczu przemienił się w szum gorącej, prysznicowej wody, oblewającej zmęczone i drżące jeszcze ciała. Ich oddechy parowały na szybie kabiny. Ona oparta o ścianę, on zamykający ją w objęciu od tyłu. To wówczas zwrócił uwagę na siniaki na jej lędźwiach. Chciał spytać, ale gestem zamknęła mu usta...

Spojrzał w okno, wydawało mu się, że ktoś tam stał i do niego machał. Kiedy w myślach jeszcze obrysowywał krągłości jej bioder, delikatny biust, odruchowo zajrzał do skrzynki. Znalazł tam widokówkę przedstawiajacą znajome mu miejsce. Nie było ani stempla, ani adresata. Na odwrocie widniały słowa :

" Nic nie może przecież wiecznie trwać
Co zesłał los trzeba będzie stracić ".

Sylwia Pryga

Sylwia P.
 20 sierpnia 2020 roku, godz. 16:29

Dziękuję serdecznie Iwono, cieszę się że lektura wciągnęła 🌸🙂

I.Anna Iwona
 20 sierpnia 2020 roku, godz. 15:58
Edytowano 20 sierpnia 2020 roku, godz. 16:49

Zatrzymuje i powoli wciąga, taki mały epizod a w nim zawarte tyle uczuć niespełnionych... po przeczytaniu pozostaje w myślach, a wyobraźnia buduje ciąg dalszy...
Pozdrawiam

kati75 Kati
 20 sierpnia 2020 roku, godz. 12:36
Sylwia P.
 20 sierpnia 2020 roku, godz. 10:27

Dziękuję za odwiedziny😉. Miłego dnia!!🌸🙂

yestem yestem
 20 sierpnia 2020 roku, godz. 10:16

Trzeba? Może nie? 😉
Zlustrował... Ha ha, dobre. 😄
Miłego dnia. 😊