22 czerwca 2017 roku, godz. 8:54

Szara Burza - Część III

(…) Mimo, że było to dla mnie szokiem, wszystko układało się w jedną sensacyjną całość. W której, jestem jedynie pionkiem w grze pozorów (…) Aneta – bo tak miała na imię dziewczyna, pełna wigoru i pogardy – objaśniła mi plany, swoje i swojego (znienawidzonego) ojca:
- Tak więc, masz na imię Kevin, prowadzisz własną działalność biznesową i ekonomiczną. Reszta nie ma znaczenia! Dam ci szanse się z tego wygrzebać, choć nie zdajesz sobie sprawy w co wdepnąłeś (…)
- Pytanie tylko dla czego ja? – przerwałem jej monolog - przecież w mojej dzielnicy jest sporo bogatych ludzi…
- Ty jesteś tak głupi – zaśmiała się szyderczo – czy na prawdę nie dostrzegłeś oznak śledzenia? – Wyjęła ona z mojego przedramienia małom kulkę. Odczytała jaj zawartość, za pomocą smartfonu. Znalezione tam zdjęcia, przedstawiały mnie i moje otoczenie, a reszta plików nagrania głosu i szumu. Niektóre były zaszyfrowane. (…)
- To wszystko wyjaśnia, teraz rozumiesz dla czego nie na widzę Zygmunta. Jest on draniem i łapserdakiem.
- Tak, tylko co teraz? – spytałem wiedząc, że jedyną osobą, która może mnie uratować jest chłopczyca z AK 47 w bagażniku.
Jak to co? – wskazała mnie palcem i z powagom oznajmiła- jeżeli chcesz zachować życie (bo na majątek już za późno), musisz dołączyć do rebeliantów. Wskakuj do auta! (…)
To co mnie spotkało, otworzyło mi oczy na nowy światopogląd. I chociaż chciałem tego uniknąć, byłem jak ptak w klatce – niby potrafi szybować wysoko, ale ogranicza go próżność i chciwość, w formie klatki. –Nie miałem do kąt uciekać, a to co stało się potem, było czystą manifestacją sił.
Kolejny etap w moim krótkim – jakby się wydawało – życiu. Polegał na mobilizacji, oraz frustracji . Przy czym to drugie, towarzyszy mi po dziś dzień. (…)
Jadąc z Anetą jej BMW, poczułem lekkie zakłopotanie niesforną ciszą. Wnet chodziło o moje życie, więc gdy zbliżaliśmy się do lasu, spytałem gdzie jesteśmy. Odpowiedź była natychmiastowa ‘’Dowiesz się gdy będziemy na miejscu’’ (…) Gdy już zatrzymaliśmy się w puszczy, było ciemno, choć nie to przykuło moją uwagę.
Za drzew zaczęli wychodzić ludzie w przebraniu, czy też kamuflażu. Bardzo zintegrowali się z otoczeniem, aż tak, że nie było śladu ich obecności. (…)
Wyszedłem z samochodu, wyciągając ręce ku górze, w geście poddania. Osobnicy podeszli do mnie, przeszukując dokładnie. Wzięli mój portfel wraz z jego zawartością, oznajmiając, że to opłata za wstęp do ich obozu. Nie śmiałem protestować. Po oględzinach, zaprowadzono mnie do przywódcy owych buntowników. Jak wiadomo lider zazwyczaj jest asertywny względem innych. Co nie zmienia faktu, że był on wobec mnie uprzejmy (…)
- Witaj w moich skromnych progach. Czekałem na pana, panie Kevinie Black. Co prawda twoje ostatnie przedsięwzięcie było dla nas niekorzystne, ale dzięki temu mamy rozrysowany plan dążenia do władzy organizacji przestępczej o której opowiem ci później. Teraz wiedź, że potrzebujemy cię w dość delikatnej sprawie… - oglądając się za siebie, wyciągnął on dokumenty na których widniał mój podpis. – to kopia zezwolenia na przejęcie majątku i dysponowaniu nim po śmierci podpisującego. Do puki żyjesz, mamy więc szanse się odegrać. Jakieś pytania?
- Mam wiele pytań i wątpliwości – odrzekłem niepewnym głosem – ale najważniejszym jest to co ja tutaj robię?
- To proste. Musisz zatańczyć jak ci zagrają – Uśmiechnął się szyderczo – ale na poważnie… twoim pierwszym zadaniem będzie oszukanie i przeniknięcie do National Integration People. Z pozoru charytatywnym zakładzie, mający nie jedno ‘’za uszami’’.
- Mówisz serio? – Trochę mi ulżyło, że nie musze nikogo faszerować śrutem z karabinu – gdzie konkretnie ta organizacja ma siedzibę?
- To mi się podoba! – poklepał mnie po plecach lider – Konkret chłop! To nie daleko z tond. Szczegóły operacji wyjaśnię ci Aneta. Chyba się już znacie? Wejdźcie do jednego z podziemnych szybów. (…)

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Apostrof, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.