3 sierpnia 2020 roku, godz. 8:32 7,0°C

LIPCOWY OGRÓD 5

Mieliśmy w lodówce maślankę. W czwartek więc powiedziałaś abym w piątek, w czasie kiedy Ty będziesz w pracy, oberwał resztę czerwonych i czarnych porzeczek na koktajl.

Piątkowy ranek i przedpołudnie były słoneczne i dość ciepłe. Burzy lub ulew spodziewaliśmy się dopiero zaawansowanym popołudniem. Pozbierać porzeczki poszedłem po pierwszej popołudniu. Wziąłem niewielką miseczkę i zeszedłem z kuchni do słonecznego ogrodu. Idąc do krzewów porzeczek zauważyłem, że rabata z poziomkami mocno stroi się w czerwień i skrzy się w mocnym słońcu. Malutkie klejnociki zdobiły każdą krzewinkę. Pozrywałem te smaczne owale i cieszyłem się bardzo, bo koktajl zostanie wzbogacony o poziomkowe nuty. To tak jak kompozytor piszę symfonię i gdzieś tam na pięciolinii dołoży trójkąt albo okarynę. Naprawdę otrzymuje dobrą różnicę.

Szedłem dalej i kolejna przemiła niespodzianka mnie spotkała. Na krzewach borówki amerykańskiej były już pierwsze granatowe owoce i zapraszająco spoglądały na mnie, to oczywiście nie mogłem odmówić. Zresztą jagodom borówki się nie odmawia, bo kto odmówi podniebieniu nieba? Dorzuciłem więc naszemu koktajlowi kolejny błysk smaku.

I poszedłem dalej, ale na razie minąłem krzewy porzeczek niesiony ciekawością i nie przeliczyłem się. Pod bukiem i głogiem była kolejna kolonia poziomek, która śmiało wrosła się już w trawnik. I z niej pozyskałem te jedyne w takim smaku owoce. Za głogiem i bukiem jest strefa totalnej dzikości i ją zdominowała teraz piękna roślina ozdobna - poziomkówka indyjska. Przypomina nieco poziomkę, ale jest bardziej bordowa, a owoce są większe i bardziej kuliste niż prawdziwej poziomki i skierowane do góry, a nie zwisają w dół. Czerwone perły sprawiają, że ten zakątek wygląda prześlicznie.

Wiedziony przez piękne poziomkówki przeskakiwałem wzrokiem z jednej na drugą i kolejne. Mijałem też gwiazdy owocników jaskrów, które już dawno kwitły i teraz nasiona dojrzewają w owocniach, a po zbrązowieniu owocni ona pęknie i wysieją się. Wyrosną z nich nowe rośliny, które ozłocą przyszłą wiosnę w ogrodzie. Aż natrafiłem na kolejną niespodziankę miłą moim zmysłom, bo doprowadził mnie wzrok do malin, a na malinach zauważyłem pierwsze naprawdę dojrzałe już bardzo i soczyste owoce. Byłem przeszczęśliwy. Ostrożnie podszedłem i zerwałem ten wspaniały smak. Kolejny cudny wkład do kompozycji koktajlu.

Potem już skupiłem się na krzewach porzeczek. Towarzyszyła mi Cirilla, która zeszła ze swojego gniazda obserwacyjnego, czyli z okna w kotłowni i przyszła za mną połasić się do moich łydek, położyć się obok rabaty z piwoniami i nagietkami, poczyścić sobie futro i poleniuchować w słońcu albo nie wiedzieć czemu przebiec cały ogród z całych sił i potem z powrotem leniwym krokiem wracać w okolice porzeczek.

Czas mijał mi przyjemnie przy zrywaniu porzeczek. Przysłuchiwałem się rozmową robotników, którzy zakładali nowy dach na domu jednego ze sąsiadów. Od czasu do czasu też zerkałem co dzieje się na rabatach kwiatowych i na rabacie warzywnej. Podobało mi to co się działo na dachu domu sąsiada i przy domu. Robota szła bardzo sprawnie. Pracownicy byli bardzo mądrze instruowani przez majstra co w danym momencie mają robić i jak. Człowiek ten bardzo mądrze rozwiązywał pojawiające się problemy. Miał doświadczenie dekarskie. Słychać było, że miał też wiedzę inżynierską budowlaną. Czasem konsultował z robotnikami kolejny krok w dziele budowy dach. Byłem zaskoczony, bo bez krzyków i wulgaryzmów. Ten organizm firmy dekarskiej funkcjonował naprawdę sprawnie i bez zgrzytów. Tak się więc trochę rozmarzyłem, trochę rozmyślałem, może nawet to i była modlitwa, aby takim było zarządzanie naszym państwem. Aby decydowali o nim mądrzy, a zarazem wrażliwi ludzie i by naród spokojnie,uczciwie, w zaangażowaniu wykonywał ich mądrość. Aby każdy Polak znał swoje miejsce w łańcuchu pracy i tworzenia dobrobytu.

Zerkałem tak jak już wspominałem wcześniej na rabatę warzywną. Pięknie fruwały i przysiadały na brukwi motyle bielinki kapustniki, co mnie niepokoiło. Wiedziałem, że muszę przejrzeć liście brukwi. Bielinki podejrzewałem, że składają na nich jaja, z których wylęgną się żarłoczne larwy i w kilka dni zniszczą rośliny. Poza tym dostrzegłem konieczność kolejnego zbioru grochu czy ponownego pielenia z chwastów grządek i pomiędzy nimi.

Zeszedłem z ogrodu około w pól do trzeciej. Z zachodu od Skrzycznego i Hali Radziechowskiej nadciągały chmury. Ciemniejsze już. Na razie pojedyncze. Wkrótce będzie bardzo ulewnie.

fyrfle Mirek
 5 sierpnia 2020 roku, godz. 21:52

Dziękuję, że tutaj zaglądasz,mimo, że nie widać moich tekstów na ogólnej stronie. Pozdrawiam :)