4 listopada 2016 roku, godz. 10:45 6,5°C

odc 7.

Lost poprosił o kilka dni wolnych, musiał zostać sam. Galard był dla niego bardzo łaskawy sam miał dwoje dzieci ale nie mieszkały z nim. Z córką stracił kontakt. Ostatnia kartka wysłana była z Murcjii.
Mieszkała z koleżanką czy partnerką. Galard nie chciał tego wiedzieć. Syn przebywał we więzieniu a kiedy wychodził podkradał ojcu trochę pieniedzy, na zimę wracał. Tak więc w Loście widział swoją nadzieję na spokojną starość. Ale przecież nie może jeden człowiek brać na siebie wszystkich nadzieii i to bylo jego słabą stroną, dawał nadzieję a ta bywa głucha.
Lost nie wiedzieć czemu przewracał w myślach jak paniusia co to do butiku weszła i wertuje odzież nawet na nią nie spojrzy tylko złapie którąś i wie że to ta. Lost ją widział ale jeszcze nie miał w rękach nawet nie chcialo mu się jej wyciągnąć. Myślał że sama wpadnie a tak nie było. Cała frustracja Losta opierała się na tym że nie wpadało mu to co chciał a o czym nie mysłał. Trudne do wytłumaczenia zjawisko toczenia się myśli bez myśli. Lost był zły że nikt mu tych myśli nie wpuszcza jak chociażby seksowna pielegniarka zastrzyk na oddziale reanimacyjnym.
Siedział teraz z głową opuszczoną schowany w sobie, siedział i wdychał rybi odór, bo port był blisko a w porcie hałas. Tam właśnie poszedl by nikt nie słyszał jego krzyku.
Siedząc tak, zauważył na wzgórzu Soul'a machał rękami, wołal kogoś. Nie wiedział czy do niego czy już zwariował ten mały, wychudzony chlopiec. Patrzał więc w jego stronę i zastanawial się czego on chce, wołał czy krzyczał coś? Lost był w letargu. Na słowo Galard* zerwał się i pobiegl za chłopcem jak za zwiastunem czegoś dobrego.
I tym razem Lost się pomylił, nie odczytał gestów chłopca. Galard zasłabł, miał udar lub coś gorszego. Pogotowie zabrało go ale on zdążył jeszcze przekazać Lostowi klucze by wszystkiego dopilnował. Stali teraz z Soullem i patrzyli na odjeżdzający ambulans. On i mały wiejski chłopiec co to zawsze znalazł się w odpowiednim miejscu i porze. Pomagał nie proszony a za swą pomoc dostawał resztki ze stołu i tak razem z matką mogli przeżyć jeden dzień dłużej.
CDN

/by Rosa Th./

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa piórem2, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.