21 listopada 2020 roku, godz. 23:42 8,8°C

- Słowa, które powinny mieć obrys na chodniku -

(...)
Lata, jakie upłynęły od czasu złej passy, wspomina ze sporym dystansem do zdarzeń, charakterystycznym dla ludzi w pewnym wieku, także osób o stabilnym emocjonalnie podejściu do życia. Skojarzenia, jakie wiodą od teraźniejszych zdarzeń do tych, ukrytych w przeszłości, bywają absurdalne, nieraz natomiast okazują się czymś zupełnie oczywistym. Ten bezpośredni chłopak, który sporą część młodego życia spędził na podkradaniu papierosów i alkoholu, które w tamtym czasie były towarem mocno dostępnym, dla jego i jego rówieśników natomiast zakazanym. Grywał sporo w karty, z reguły o nic innego, jak właśnie owoce zakazane, które każdy w końcu posiadał i stanowiły walutę idealną. Z uwagi na sposób życia i różne wiadomości, zaczerpnięte od starszych, w postaci gości, którzy podejmowali różne, nudne i niemal przymusowe prace, przez studentów, którzy z robotnikami jednoczyli się w piątkowe wieczory, rozkoszując się smakiem wódki, która dawała tyle rozkoszy, co martwa i zgniła już lekko prostytutka, o dziwo jednak, wszystkich cieszyła po zażyciu pewnej ilości, która pozwala rozluźnić język, posypać opowieściami z rękawa bardziej wygadanych, którzy to mówili, między innymi właśnie, co młodym przypadło do gustu, o handlu fajkami w więzieniach, grze w karty o szlugi, a niektórzy wspominali, że przegrany, jeśli ma długi i nic, czym mógłby się spłacić, zwyczajnie ślizga berło swojemu wierzycielowi. Po jednej z tego typu historii, gdy wyszło na jaw, że ów młody człowiek, którego teraz siwa głowa ze spokojem patrzyła na kawałek materiału zawinięty wokół skaleczonej dłoni, z której czasami skapywało trochę krwi, był właśnie dłużnikiem nie jednego, a czterech kolegów. Pod wpływem wódki, może lekkiej zawiści, przemożna chęć utarcia nosa człowiekowi, za którym nie przepadali wszyscy, ale też na swój sposób darzyli szacunek, najpewniej, przez wzgląd na naturalną pewność siebie, która jednocześnie wielu wokoło drażniła, powzięli plan, by stworzyć własny system karania dłużników. Słusznie stwierdzili, że jeden papieros stanowi równowartość jednego liścia, a nie przez wszystkich lubiany człowiek wisiał przysłowiową ramę. Bez głębszego zastanowienia powiedział, iż faktycznie, jeden papieros wart jest liścia i chętnie, gdyby jemu ktoś wisiał szlugi, odebrał swoją należność w ten właśnie sposób, stwierdził jednak, że męskie grono wymaga czegoś bardziej wyszukanego. Potrzeba czegoś, co podziała na młodocianą męskość, jednocześnie zachowa w sobie pozory hazardu. Wtedy, po raz pierwszy w tamtym czasie wymyślone zostały "koszulki". Zabawa była dość prosta. W zasadzie bezczelnie pijańska, dająca sposobność, by się wyżyć a jednocześnie kształtować charakter i eliminować słabych. Dłużnik mógł zostać podciągnięty do odpowiedzialności, jeśli nie spłacić swojego długi tuż po karcianym meczu. Wierzyciel mógł go zaprosić do pojedynku na koszule. W tamtych czasach nie było rzeczy takich, jak rękawice bokserskie, jednak sport ten był wielu znany. Dlatego, zamiast rękawic, wokół dłoni owijano kawałki szmaty, a następnie dwóch chłopaków stawało do walki. Wspominał to jednak z lekko widocznym uśmiechem. Dzięki własnemu pomysłowi, po kilku walkach, nie musiał martwić się o długi, ani własne, ani czyjeś wobec niego, nikt w końcu nie chciał stawać z nim do pojedynku.
(...)

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Jacob_Filth, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.