13 stycznia 2022 roku, godz. 9:47 6,3°C

Niekończące się niuanse szchownicy

Ktoś powiedział bardzo pięknie i mądrze zadał pytanie. Może nawet sam Bóg - "Pola na szachownicy mają dwa kolory, jak przekształcić je - w barwy oddające wszystkie niuanse życia".

Zrobię na wstępie mojej wypowiedzi takie założenie. Szachownicą ową jest życie, a kolorami na niej są kobieta i mężczyzna. Przekształcić się w barwy oddające wszystkie niuanse szachownicy - życia - mogą tylko oni - dwoje stanowiący jedność.
Pojedyńczo są, jak celnie zauważa poeta, jeden z największych wędrowców po szachownicy - "obłędem człowieczym". Są szarością, jeśli nie graniczącą z czernią, to na pewno wpadającą w ciemność.

Na początku zatem kobieta musi połączyć się z mężczyzną, aby stały się dwa pola szachownicy jednym polem. Łączą się ciałami najpierw, potem "spokrewniają się duszami", ich rozumy zaczynają być zaczynem w ich myślach - rozkosznej zawsze jedni - w czynach ich. Łączą się cnotami miłości, nadziei oraz wiary w Bogu. Cudnie jednym będąc, rozpoczynają cudowność nieskończoności barw szachownicy - życia. Tworzą razem tej nieskończoności barw jeszcze większe ilości odcieni. Aby wreszcie w te barwy i odzienie wetknąć wszystkie niuanse szchownicy.

Wiecie, dobrze wiecie i z wyrozumiałością zrozumiecie, że z tych nieskończoności barw, jeszcze większej ilości ich odcieni, i wszystkich tych niuansów szchownicy, jednak ponownie zmieniają się w szarość, czerń nawet, i ten kolor, co jest kolorem chropowatej grudy grudniowej.

I teraz dochodzę do najpiękniejszego momentu szchownicy. Szchownica jest piękną romantyczną opowieścią, która ma wiele pól. Nic, że dwa kolory zatarły się w szarość przechodzącą ochoczo w czerń i potykają się jeszcze o sromotność barwy grudniowej grudy. Nastąpiła ciemność. W ten, czy inny sposób wiara, nadzieja i miłość polegają na tym, objawiają się, że jednak, czy chcesz, czy nie chcesz, cudownie na szachownicy znajdziesz jeszcze jeden kolor. Stary kolor, często z nowym, choć starym kolorem, też stworzą jeszcze raz opowiadanie, może wreszcie doskonałe, ze wszystkich barw, odcieni i ze wszystkich niuansów.

Tak, widzicie, zresztą wy tak naprawdę to wiecie. Na tym to wszystko polega. Nie pionki się na szchownicy przesuwają, ale pola zmieniają siebie i szchownicę w cudną opowieść, która już tyle, tyle, tyle trwa. Tak to już jest, trawestując Krzysztofa Myszkowskiego - "z rozkazu nadziei, miłości i wiary".

Bo wiecie? No pewno, że wiecie. To jest tak, jak w treści piosenki śpiewanej przez niodżałowanego Krzysztofa Krawczyka. "Bo bywa tak i tak." A powiem wam w radości serca, że kiedy bywa to drugie , właściwe tak, to:

Jakże cudnie cudownym są życie i świat,
Gdy dziadek i babcia oscylują dookoła pięćdziesięciu lat.
Zatem rankiem z nimi przez messengera nie porozmawiacie córko i wnuku,
Bo babunia budzi dziadziusia, czyniąc dziadziusiowi rozkoszne kuku.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.